Robert Pattinson: Po nowym „Batmanie” robię sobie długie wakacje (ROZMOWA)

1664_Event carousel_01.jpg

O nowej wersji „Opętania”, łączeniu roli aktora i producenta oraz czekaniu na role nawet wtedy, gdy jest się na szczycie. Złapaliśmy Roberta Pattinsona na wywiad podczas londyńskiego eventu marki 1664 Blanc, której aktor jest ambasadorem.

Tekst sponsorowany przez markę 1664 Blanc. Materiał reklamowy piwa, przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich. Pij odpowiedzialnie.

Jestem z Polski, więc nie mogę nie zapytać cię o nową wersję „Opętania” Andrzeja Żuławskiego, którego jesteś producentem. Możesz powiedzieć o niej coś więcej?

Nie mogę teraz powiedzieć zbyt wiele o różnicach pomiędzy nową a starą wersją, ale… naprawdę uwielbiam ten film. Jest jednym z moich ulubionych. Z Parkerem Finnem (reżyser filmu – przyp. red.) spotkaliśmy się lata temu, on opowiadał o nim, a nawet nie miał jeszcze do niego praw. Zajęło mu lata, żeby je zdobyć, ale przedstawił mi swój pomysł na to. Bez żadnych notatek ani niczego takiego, po prostu mówił. Siedzieliśmy przy piknikowym stole na zewnątrz kawiarni, przy parku w Los Angeles, i on opowiedział mi cały film przez jakieś 90 minut. Przez ten czas nie odezwałem się ani słowem! Po prostu siedziałem i nie mogłem przestać go słuchać. Nigdy nie przeżyłem czegoś takiego. On miał w sobie tyle pasji! A ja pomyślałem – to jeden z tych filmów, które są dla ludzi tak ważne. Praca z kimś, kto jest aż takim fanem, może pójść świetnie.

Co najbardziej zainspirowało cię do zrobienia tego remake'u?

Najważniejsze jest to, że wcale nie tak wiele osób widziało oryginał. W sensie – trochę widziało, ale na przykład w Stanach bardziej znają go z fragmentów. Podoba mi się ten film, myślę, że jest zabawny, ale i dziwny. Myślę, że to jedna z tych rzeczy, o których wiele osób uważa, że są nietykalne. Sprawdzimy, czy tak faktycznie jest!

Myślę, że udało nam się skompletować wspaniałą obsadę. Każdy z nas widział oryginał. Aktorzy widzieli oryginał i wszyscy chcieli wziąć w tym udział. To są wymarzone role. Zarówno obie główne, jak i wszystkie pozostałe. Myślę, że to będzie naprawdę ekscytujące.

Jak przygotowywałem się do tej rozmowy, to natrafiłem na ciekawą sentencję twojego idola, Jeana-Paula Belmondo, która chyba pasuje do twojej drogi twórczej: „Nigdy nie jest za późno na przygodę, a człowiek bez przygód po prostu umiera”. To pójście w świat produkcji filmowej jest dla ciebie właśnie takim rodzajem przygody?

Tak, zdecydowanie! Zaczynałem produkować głównie po to, żeby mieć większą kontrolę. Odkryłem tyle różnych aspektów tej pracy, że nagle zyskałem dostęp do wielu artystów. Jako aktor nie możesz po prostu zadzwonić do kogoś i powiedzieć: „Hej, chcę z tobą pogadać”. Minęło kilka lat, zanim firma ruszyła na serio, ale teraz dzieją się niesamowite rzeczy! Kiedy ludzie ufają ci jako producentowi, to masz mnóstwo projektów na raz. Idziesz na wystawę sztuki i spotykasz animatorów czy innych twórców. Odkryłem tylu ludzi na Instagramie – na przykład z tysiącem obserwujących – i mogę im napisać: „Jest w tobie coś wyjątkowego, chcę cię zatrudnić”. Ludzie zawsze są potem zszokowani, ale dla mnie to ekscytujące.

Mówiąc o twojej karierze aktorskiej – jesteś częścią najbardziej wyczekiwanych premier filmowych w 2026 i 2027 roku. Jak to wpływa na twoje postrzeganie własnej filmografii? Uważasz, że to otwarcie nowego rozdziału w karierze?

To totalnie nieprzewidywalne. Dwa lata temu, po „Mickey 17”, miałem zrobić kolejny film z Adamem McKayem, ale strajk scenarzystów wszystko rozwalił. Nie dostawałem ról, myślałem, że to koniec. A potem nagle pojawiły się fajne projekty i musiałem rezygnować z rzeczy, które naprawdę chciałem zrobić. Timing jakoś się ułożył – kończę jeden projekt, następnego dnia lecę na następny, i tak robi się z tego sześć rzeczy. Teraz zaczynam nowego „Batmana”, to mój siódmy. Jestem po prostu wdzięczny, że w ogóle mogę to robić. Ale po „Batmanie” robię długie wakacje (śmiech).

Jesteś ambasadorem marki 1664 Blanc, gdzie motywem przewodnim kampanii jest pojęcie dobrego gustu. Czym on właściwie dla ciebie jest?

Dziś dobry gust to... troska o coś. Trudno się teraz czymkolwiek pasjonować, bo uwaga jest bombardowana ze wszystkich stron. Nie da się skupić na jednej rzeczy, być wiernym swoim zainteresowaniom. Szanuję ludzi, którzy naprawdę dbają o to, co lubią.

Tekst sponsorowany przez markę 1664 Blanc. Materiał reklamowy piwa, przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich. Pij odpowiedzialnie.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Współzałożyciel i senior editor newonce.net, współprowadzący „Bolesne Poranki” oraz „Plot Twist”. Najczęściej pisze o kinie, serialach i wszystkim, co znajduje się na przecięciu kultury masowej i spraw społecznych. Te absurdalne opisy na naszym fb to często jego sprawka.