Satan shoes, aplikacja ze zdjęciami stóp i bongo w kształcie kurczaka. Czy MSCHF to nowe Supreme?

Zobacz również:Lil Nas X ma kłopoty. Nike pozywa markę stojącą za jego szatańskimi sneakersami
1200x800-2.png

Pamiętacie aferę z udziałem Lil Nas X’a, który we współpracy z kolektywem artystycznym MSCHF wypuścił szatańskie buty, zawierające ludzką krew? Sneakersy wyprzedały się w niecałą minutę, a marka została pozwana przez Nike za wrzucenie na rynek nieautoryzowanego modelu. Nie był to pierwszy i pewnie nie ostatni kontrowersyjny projekt amerykańskiego brandu.

W październiku 2019 studio projektowe MSCHF (czytane jako mischief) wypuściło 15 spersonalizowanych par Nike Air Max 97. W każdym bucie znalazło się 60 mililitrów wody święconej, zaczerpniętej z rzeki Jordan, która dodatkowo została zabarwiona. Oprócz tego na Jesus shoes pojawiły się: stalowy krzyż, hasło INRI (Iesus Nazarenus Rex Iudaeorum) oraz odniesienie do Ewangelii wg św. Mateusza: Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Sneakersy, stworzone przez dotychczas nieznany kolektyw, wyprzedały się w kilkanaście minut. Cena jednej pary wynosiła początkowo ponad pięć i pół tysiąca złotych, a na rynku wtórnym wzrosła do nawet 10 tysięcy. Nosił je Drake, usłyszał o nich każdy. Jedyne, co się nie wydarzyło, to publiczne poparcie projektu przez Nike albo Watykan. To byłoby super - stwierdził dyrektor kreatywny MSCHF, Kevin Wiesner.

image__7_.png.jpeg
MSCHF

Na pamiątkę tego przełomowego momentu w historii MSCHF, założyciele marki zostawili sobie jedną parę w ich brooklyńskim biurze. W biurze gdzieś pomiędzy magazynami na Williamsburgu, biurze z przeciekającym dachem, słabym ogrzewaniem, ścianami pokrytymi graffiti i... gigantycznym pentagramem na podłodze. W skład firmy wchodzi 10 osób, które pewnie obraziłyby się za to zdanie. Dlaczego? Niechętnie nazywają to przedsięwzięcie firmą, rzadko tworzą komercyjne produkty - tym bardziej odzieżowe. Grupę stanowią byli pracownicy Twittera, BuzzFeeda, programiści, artyści i projektanci. Jednego z nich założyciel, Gabriel Whaley, poznał, grając w piłkę nożną na Chinatown. Innego - po niewinnym DM-ie na Instagramie.

mschf3.jpg
fot. George Etheredge for The New York Times

MSCHF powstało w 2016 roku jako kolektyw artystyczny, wypuszczając dropy co dwa tygodnie. Każdy ze stworzonych przez nich towarów jest mniej lub bardziej udanym żartem. To może być funkcja umożliwiająca wysyłanie zdjęć stóp, generowanych przez sztuczną inteligencję, aplikacja do inwestowania na giełdzie w oparciu o znaki zodiaku czy kanał na YouTube, zawierający wyłącznie filmy przedstawiające mężczyznę jedzącego… wszystko, o co proszą widzowie, od majonezu po zdjęcie Pete'a Davidsona. A, i nie zapominajmy o ich - kultowym już - piszczącym, gumowym bongo w kształcie kurczaka. Pomyślicie, kto chciałby takie wariactwa? Jak widać - całkiem sporo ludzi, bo produkty wyprzedają się błyskawicznie, a od początku zeszłego roku brand zarobił ponad 11 milionów dolarów.

mschf_chickenBong.png.jpeg
MSCHF

MSCHF nie ma logo ani flagowego produktu. Nigdy nie zobaczycie ich reklam w social mediach, żadnych billboardów na ulicach. Ba, Gabriel Whaley stwierdził, że dzień, w którym zaczną sprzedawać bluzy, to dzień, w którym zamknie ten biznes. Konta MSCHF na Instagramie i Twitterze są prywatne, a ich jedyny post na LinkedIn mówi o marce jako o firmie mleczarskiej. Zespół nie przeznacza żadnego budżetu na reklamy i marketing, dlatego też większość bezpośredniej promocji odbywa się nie w socialach, a za pomocą wiadomości tekstowych, wysyłanych z tajemniczego numeru. Pomimo tego, największą siłą marki jest viralowość i absurd, przez co zwariowane produkty niosą się same. Ich nieoficjalną doktryną jest zorganizowany chaos.

mschf1.jpg
fot. George Etheredge for The New York Times

Osoby zaangażowane w projekt podkreślają, że mogą zrobić, co tylko zechcą. Nie jesteśmy przywiązani do żadnej kategorii ani branży. Zrobiliśmy buty Jezusa i wszyscy nas z tego znają, a potem skończyliśmy z tym. Nigdy więcej nie powtórzymy tego projektu, bo nie po to tu jesteśmy - stwierdził założyciel MSCHF. Jego zdaniem celem studia projektowego jest komentarz społeczny: Próbujemy robić rzeczy, których świat nie potrafi nawet zdefiniować.

Dużo bardziej od zysku zależy im na opowiedzeniu pewnej historii i zachęceniu do dyskusji. Jednym z nietypowych produktów marki była więc chroniona hasłem strona internetowa Zuckwatch, wyglądająca jak Facebook. Strona miała być komentarzem na temat prywatności danych. Utrudniony dostęp do portalu sprawił, że użytkownicy Twittera i Reddita zaczęli wymieniać się teoriami na temat marki. Wspomniany już projekt This Foot Does Not Exist miał z kolei zwrócić uwagę na znaczenie zdjęć stóp w sieci.

Ich nietypowe, odzwierciedlające absurdalność świata produkty nie bez powodu przywodzą na myśl kolekcje Supreme. Marki, która zyskała popularność dzięki limitowanym dropom i kontrowersyjnym pomysłom. Biorąc pod uwagę burzliwą historię MSCHF, podobną, kontrkulturową energię i bunt wobec kapitalizmu, zupełnie nie zdziwi nas, jeśli za jakiś czas, po ucichnięciu afery z szatańskimi butami, Nike zaproponuje kolektywowi oficjalną współpracę. Z Supreme było przecież tak samo, kiedy w 2000 Louis Vuitton pozwało brand za bezprawne wykorzystanie charakterystycznego monogramu, a 17 lat później obie marki wypuściły wspólną kolekcję.

mschf.jpg
fot. Amelia Holowaty Krales / The Verge

W przyszłości grupa MSCHF ma zamiar tworzyć więcej projektów o politycznym charakterze. Chodzi o to, żeby żartować z tego, co obserwujemy. Tym sposobem bawimy się tak dobrze, jak to tylko możliwe i patrzymy, co się stanie. Szanujemy.

Podziel się lub zapisz
Jedyna dziewczyna w redakcji newonce.net i najmłodszy członek niuansowej ekipy. Pisze o modzie i serialach, ale nie stroni też od zagranicznego rapu.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.