Śpiewa tak, jakby zapomniała, że ​​słuchasz. Tirzah właśnie wydała drugi album

Tirzah
fot. Burak Cingi/Redferns

Pierwszą solową płytę – EP I'm Not Dancing wypuściła w 2013 roku. Rok później kolejną No Romance. Debiutancki album studyjny, Devotion, został wydany w 2018 roku. Po trzech latach doczekaliśmy się jego następcy.

W wieku 10 lat Tirzah nauczyła się grać na harfie. Jako nastolatka opuściła swoje rodzinne miasto w hrabstwie Essex i zamieszkała w południowej części Londynu, by uczyć się w szkole muzycznej. Tam poznała Micę Levi, z którą połączyła ją pasja do tworzenia muzyki. Współpraca artystek trwa od kilkunastu lat, a zaczęła się zupełnie niespodziewanie. Piosenkarka, kompozytorka i autorka tekstów znana również pod pseudonimem Micachu w jednym z wywiadów przyznała, że była w szoku, kiedy pierwszy raz usłyszała, jak jej przyjaciółka śpiewa. Postanowiły zacząć razem tworzyć: od post-R&B aż po pop-rockowe klimaty.

Kiedy Tirzah skończyła 18 lat, rozpoczęła studia w London College of Fashion. Cały czas jednak nagrywała muzykę z Levi. Przez lata stworzyły mnóstwo piosenek, z których część trafiła na dwie pierwsze EP-ki Tirzah. Po dobrym przyjęciu projektów, londyńska artystka postanowiła zająć się pełnoprawnym albumem. Nigdy jednak nie podchodziła do tworzenia muzyki jak do zawodu. Nagrywała w przerwach w pracy jako projektantka nadruków na tekstyliach. Ostatecznie zrezygnowała z tej posady, a aktualnie mieszka ze swoim chłopakiem – Kwake Bass, który jest też producentem i perkusistą, oraz dwójką dzieci.

Sama o swoich tekstach mówi:

Są jak abstrakcyjne myśli. Nigdy nie ma planu. Albo jeśli jest plan, zaczynam pisać, a potem wszystko się rozpada i zaczyna iść w swoją stronę. Wiele wokali na albumie to pierwsze ujęcia. Mica to zbiera, a następnie używa swojej magii. Po latach robienia tego z nią ufam, że powinnam jej to zostawić.

Tirzah

Tirzah

Ten sposób sprawdza się od lat, choć brzmienie uległo sporym zmianom. Kiedy Tirzah rozpoczęła naukę gry na harfie, inspirowała się przede wszystkim muzyką klasyczną. Jednak jak przyznała w jednym z wywiadów, ta nigdy nie dawała jej poczucia spełnienia. Pod wpływem utworów, którą puszczała jej mama, zaczęło ją ciągnąć do soulu i R&B. Pisanie piosenek zawsze przychodziło jej naturalnie. Podobnie jeżeli chodzi o występy na żywo, do których nigdy się zbytnio nie przygotowuje – stawia na improwizacje, bo każde scena, publiczność i wieczór są inne.

Po dłuższym urlopie macierzyńskim Tirzah oficjalnie powraca do muzyki, wydając swój drugi album studyjny Colourgrade. Follow-up do debiutanckiego Devotion z 2018 roku – będący efektem kolejnej współpracy z Micą Levi – to nastrojowy, eksperymentalny pop. Tirzah znowu śpiewa trochę jakby od niechcenia, momentami szepcząc, chwilami wydając się zupełnie nie przejmować, jak brzmi, jednocześnie osiągając efekt wyjątkowej intymności i tajemnicy.

Od jej debiutu sporo się zmieniło – urodziła drugie dziecko, rzuciła pracę i powróciła do muzyki. Zmieniło się także podejście do tworzenia. Devotion powstawało na przestrzeni 10 lat, a każda piosenka miała być osobnym tworem. Colourgrade jest bardziej enigmatycznym i zmysłowym projektem z ciemniejszymi brzmieniami i szorstkim wokalem. To introspektywny zapis jej osobistych doświadczeń – nie brakuje więc opowieści o miłości, codzienności i małych-dużych zmianach w życiu w awangardowym klimacie.

Colourgrade trafiło na streamingi 1 października.

Podziel się lub zapisz
Najmłodszy członek niuansowej ekipy. Pisze o modzie i serialach, ale nie stroni też od zagranicznego rapu.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.