Technologia a zdrowie psychiczne. Czy social media powodują depresję?

Zobacz również:Wirtualny świat wstrzymał oddech. Awaria Facebooka i jej społeczne konsekwencje (ROZMOWA)
Social media uzależnienie depresja
fot. Zhang Peng/LightRocket via Getty Images

Wall Street Journal opublikował wewnętrzne badania Facebooka o zależności między mediami społecznościowymi a zdrowiem psychicznym. Z raportu wynika, że korzystanie z Instagrama może wywoływać stany lękowe i prowadzić do depresji.

O tym, że świat z Instagrama jest cukierkowo nierealny nie trzeba nikogo przekonywać. Od kilku lat podnoszone są nie tylko tematy kształtowania rzeczywistości i tworzenia trendów społecznych przez media społecznościowe, ale również ich wpływu na ludzką psychikę.

Instagram jak seks

W tym konktekście często mówi się o zjawisku tzw. urojonej publiczności. Polubienia i komentarze mogą wpływać na to, co możemy myśleć o sobie.

Gdy telefon wibruje dając znać, że ktoś skomentował lub polubił nasz wpis, w mózgu wydzielana jest dopamina – związek chemiczny uważany za neuroprzekaźnik przyjemności. Podobna reakcja organizmu występuje, gdy pijemy alkohol, jemy czekoladę, uprawiamy seks lub zażywamy narkotyki. Wniosek jest oczywisty – media społecznościowe mogą uzależniać.

Nie wierzę w korelację, że zaburzenia psychiczne wywołane są przez smartfony. To nie tak. Raczej smartfony zwiększyły możliwości komunikacji, a wraz z nią wzrosła także świadomość. Ludzie komunikują się, widzą, że nie są sami ze swoimi problemami, więc nie boją się o nich mówić. Nie jest tak, że kiedyś nie było depresji. Była, ale ludzie albo cierpieli w milczeniu, albo nie byli świadomi tego, co się z nimi dziejekomentuje Michał R. Wiśniewski, pisarz, publicysta, autor książki Zabójcze aplikacje.

Zdaniem Wiśniewskiego możliwość otwartego mówienia o problemach sprawiła, że nagle mamy pandemię depresji. Rozwój mediów społecznościowych sprawił, że pojawiła się przestrzeń do rozmowy. Rozsądne korzystanie z używek i bezpieczny seks nie tylko nie szkodzą, ale mogą mieć pozytywny wpływ na nasze życie. Media społecznościowe nie są zagrożeniem. Nieodpowiedni może być sposób, w jaki z nich korzystamy.

Facebook jak kawa

Wniosek badaczy z Lancaster University jest jasny: w kontekście depresji i innych zaburzeń psychicznych nie tyle chodzi o to, czy ktoś używa mediów społecznościowych, ale w jaki sposób oraz jakie znaczenie temu przypisuje. W artykule opublikowanym na łamach pisma Cyberpsychology, Behaviour and Social Networking badacze David A. Baker i Guillermi Perez Algort podkreślają, że media społecznościowe stały się integralnym elementem rzeczywistości. W związku z tym mają wpływ na ludzkie życie.

Badacze przestrzegają jednak przed jednoznacznym wiązaniem depresji jedynie z rosnącą popularnością mediów społecznościowych. Zwracają uwagę, że ogromny wpływ na kondycję psychiczną młodych ludzi ma także współczesne tempo życia, nadmiar informacji i kult sukcesu promowany przez kapitalizm. Zdaniem badaczy media społecznościowe są raczej narzędziem poznawania coraz bardziej skomplikowanego świata niż bezpośrednią przyczyną problemów. A jeśli są tylko narzędziem, to trzeba z nich korzystać rozsądnie.

Istnieje bowiem wiele czynników (np. częstotliwość korzystania z mediów społecznościowych; czas spędzany w danym serwisie; rodzaje interakcji; liczba znajomych), które mogą mieć znaczenie dla samopoczucia i samooceny użytkownika. Publikowanie pozytywnych informacji, a także częsta wymiana opinii i liczne interakcje, mogą pozytywnie wpływać na stan psychiczny. Samotne osoby borykające się z problemami znajdują wsparcie dzięki kontaktom w sieci. Rozmowy z nieznajomymi w sieci odczuwają jako rodzaj przyjemności. To dla nich sposób dzielenia się życiem z innymi. Serwis społecznościowy jest dla nich używką, jak kawa – w małych ilościach pobudzająca i dodająca energii, ale w nadmiarze szkodząca.

Piękno jak z obrazka

Moim zdaniem Instagram powtarza to, co już istniało. Chodzi mi o kult ustandaryzowanego piękna ukształtowany przez kapitalistyczne narracje. Pamiętam z czasów transformacji ustrojowej – gdy internet nie był w Polsce powszechny – reklamy toniku na trądzik. Doprowadzały mnie one do lęków i wpędzały w kompleksy, bo przekaz był taki, że mycie zwykłym mydłem prowadzi do trądziku, więc myłem twarz tylko wodą. To było straszne. – komentuje Wiśniewski. Pisarz uważa, że podział na ładnych i brzydkich istniał od zawsze, a media społecznościowe przeniosły go do wirtualnej rzeczywistości.

Czy Instagram przekłamuje rzeczywistość? Oczywiście, ale to w dużej mierze wynika z tego, że posługuje się on fotografią, która ze swej natury jest zakłamana. Zdjęcie zawsze zamraża rzeczywistość, zamyka nasz czterowymiarowy świat w dwóch wymiarach, odrzuca to, co jest poza kadrem, cały kontekst, prezentując wycinek rzeczywistości. Powinniśmy to rozumieć i podchodzić z dystansem do Instagrama, jak i do fotografii w ogóle – podkreśla.

Internet jak komputer z filmu Kieślowskiego

Nie możemy mówić, że Internet jest dobry albo zły, musimy go rozumieć, jako przestrzeń, w której się funkcjonuje. Dziś wiele osób traktuje nowoczesne technologie jako zło, trochę jak ten komputer z „Dekalogu” Kieślowskiego. W 1988 roku reżyser straszył nas zielonymi napisem na ekranie monitora – ta wizja miała być straszna. Po latach okazało się, że złowrogi zielony ekran to wyświetlona zawartość folderu z edytorem tekstu – zauważa Wiśniewski.

Traktowanie mediów społecznościowych jako zło, zamiast zauważać faktyczne problemy i szukać skutecznych rozwiązań spowoduje, że ugrzęźniemy w cenzuralnych sporach. A tych jest coraz więcej.

Od technologii nie uciekniemy. Jedyne, co możemy zrobić, to nauczyć się świadomie z nich korzystać. Musimy zrozumieć jak technologia wpływa na nasz świat. Dlatego proponuję, żeby odejść od dotychczasowego spojrzenia na technologię, w kontekście problemów i rozwiązań, i zacząć patrzeć na nią przez pryzmat wartości. W zachodnim świecie mamy takie hurraoptymistyczne podejście, które zakłada, że technologia jest super, bo pomaga nam w takim a takim zadaniu. Nie myślimy w ogóle czy jest zgodna z naszymi wartościami. W książce dużo piszę o amiszach i ich podejściu do tego tematu. Wbrew pozorom nie jest tak, że oni żyją poza technologią. Oni z niej korzystają, ale w bardzo świadomy sposób. Przed wprowadzeniem danego narzędzia oceniają, czy dane rozwiązanie będzie wspierać ich świat wartości. Jedną z kluczowych wartości jest rodzina. Z tego powodu mają ustalone zasady dotyczące korzystania z telefonów np. nie używają ich w domu, bo to mogłoby źle wpływać na bezpośrednie relacje z bliskimi, przerwać rozmowę, obiad lub jakąś inną wykonywaną wspólnie czynność. Używają za to telefonu w pracy – mówiła w wywiadzie dla Homodigital Natalia Hatalska, CEO i założycielka infuture.institute – instytutu badań nad przyszłością, a także autorka książki Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali?.

Innego świata (cyfrowego) nie będzie

Proste rozwiązania trudnych problemów sprawdzą się jako tytuł filmu na YouTube, ale niekoniecznie jako metoda zrozumienia świata. Media społecznościowe mają – i będą mieć – coraz większy wpływ na nasze życie. Trudniej wyobrazić sobie, że w Ziemię uderzy asteroida niż to, że internet się skończy. Tym, którzy jednak lubią dystopijne wizje polecam powieść Tomasza Lipki zatytułowaną Cisza – rzecz o brutalnym świecie, w którym skończył się internet. A nam wszystkim, polecam zdrowe, oparte na wartościach podejście do życia. Chill out i log out.

Podziel się lub zapisz
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.