Sportowiec, który był w związku z „Dziewczyną, która nie istniała”. Netflix zajął się historią, która rozpaliła USA

Zobacz również:"Elegia dla bidoków", czyli jak Hollywood wyobraża sobie wyborców Trumpa (RECENZJA)
Manti Te'o
Sportowe opowieści: Dziewczyna, która nie istniała / Netflix

Kto tu zawinił najbardziej? Naiwny futbolista, cyniczna i zagubiona osoba po drugiej stronie czy może krótkowzroczne media?

Catfishing jest oszustwem, które polega na wykreowaniu fałszywej persony w środowisku internetowym, która wprowadza w błąd osoby znajdujące się po drugiej stronie komputerowego lub mobilnego ekranu. Historie miłosne kończące się sensacyjnym ujawnieniem tożsamości, która nijak nie zbiega się z tą przedstawioną w sieci, to jednak w tym momencie kalka powielona przez wspomniany programpisałem ledwie kilka miesięcy temu w przekrojowym tekście przyglądającym się cyfrowej mistyfikacji, która na świecie znana właśnie jako catfishing, a w Polsce nie ma odpowiedniej nazwy. Bo podszywanie się to jednak spektrum zjawisk – od telefonów mających na celu wkręcenie kogoś, po wielopiętrowe intrygi, w których ktoś posługuje się zmyśloną tożsamością w celu osiągnięcia przeróżnych korzyści.

Premiera filmu dokumentalnego Catfish oraz program MTV pod tym samym tytułem nie tylko nadały nazwę niecnej praktyce ery social mediów, ale pokazały także jakie zagrożenia w kontaktach międzyludzkich idą za inwestycją emocjonalną w relacje zadzierzgnięte za pośrednictwem sieci. Jednak pokazywane w formule reality show historie mogły się wydawać amerykańskim widzom i tak bardzo odległe. Ale niemal dekadę temu, na początku 2013 roku, cały kraj zorientował się, że catfishing to nie tylko kreacje znudzonych scenarzystów i montażystów – to prawdziwy problem, który tworzy bezprecedensowe sytuacje.

A za taką należy uznać przypadek Mantiego Te'o, którego niezwykłe przeżycia doczekały się dokumentalnej rekonstrukcji w filmie Dziewczyna, która nie istniała w ramach netfliksowej serii Sportowe opowieści. Jak ktoś, kto nie istnieje może sprowokować takie kontrowersje? Zapnijcie pasy. Historia Mantiego Te'o to wgląd w społeczność błogich Hawajów – ludzi, dla których życie wśród rajskiej przyrody dopełniają powinności związane z ciężką pracą oraz religijne wartości. Dla młodego Te'o pasja do futbolu amerykańskiego była najważniejsza. I stała się przepustką do możliwości uzyskania edukacji na wysokim poziomie. Naturalny talent i refleks linebackera sprawiły, że stał się jedną z głośniejszych postaci licealnych i uniwersyteckich rozgrywek w narodowym sporcie USA. Na poziomie akademickim trafił do drużyny Fighting Irish działającej przy uniwerku Notre Dame w South Bend w Indianie. Stał się jedną z podpór drużyny, która znów zaczęła się liczyć i odnosić sukcesy.

Ale to nie wszystko, co liczy się w życiu. Przyzwyczajony do ciepłego klimatu Te'o miał problemy z aklimatyzacją w północno-zachodnim rejonie kraju. Alienowały go także pochodzenie etniczne i żarliwe przywiązanie do wartości, które wyniósł z domu. Był samotny i zaczął szukać odtrutki w internecie. Tak za pośrednictwem Facebooka poznał Lennay Kekuę – mieszkającą w LA dziewczynę w jego wieku, która także posiadała polinezyjskie korzenie. Dużo razem pisali, rozmawiali przez telefon i przywiązywali się do siebie. Te'o dążył do spotkania w realnym świecie, ale ciągle coś stawało potencjalnej parze na przeszkodzie. Poznał w ten sposób szereg osób z jej rodziny i najbliższego otoczenia. Rekonesans wśród wspólnych znajomych na portalu przyniósł nikłe efekty – znalazły się jednak osoby, które miały poznać Kekuę i twierdzić, że jest miłą dziewczyną.

Po wielu miesiącach relacja obojga została wystawiona na potężną próbę. Te'o w krótkim czasie dowiedział się, że poznana w internecie kobieta choruje na białaczkę. Uległa też poważnemu wypadkowi. Ich kontakt stał się przez to rzadszy, ale futbolista nadal wspierał dziewczynę, do której żywił coraz mocniejsze uczucia. W końcu zastała go szokująca wiadomość. Lennay zmarła. Te'o, który tego samego dnia dowiedział się o odejściu swojej babci był zdruzgotany. W ciągu 24 godzin stracił dwie ważne dla siebie kobiety. Mimo wielkiego szoku i przeogromnego smutku, skoncentrował się na grze. I wydaje się, że był jeszcze lepszy w powalaniu rywali i przechwytywaniu piłki. Postanowił się także podzielić ze wszystkimi tym, przez co przechodził. Środowisko uniwersytetu Notre Dame i opinia publiczna w całym kraju była zaskoczona, ale także niezwykle wzruszone, że mimo tak trudnych okoliczności, Te'o nie tylko gra, ale daje z siebie w zasadzie wszystko. Został nominowany do prestiżowego trofeum Heisman Trophy, przyznawanego dla najlepszego gracza w ligach koledżowych. Rywalizacji tej nie wygrał, ale i tak stał się jednym z najbaczniej osberwowanych młodych zawodników w USA. Zbliżał się bowiem powoli sezon draftu, który mógł mu zagwarantować miejsce w szeregach najlepszych profesjonalnych drużyn.

Ale Manti przed długi czas nie miał pojęcia, że nie dość, że osoba, z którą zdawał się być tak blisko nie była z nim szczera, to dodatkowo prasa zdążyła zwietrzyć krew i podejrzane okoliczności całej tej historii. 16 stycznia 2013 roku serwis Deadspin opublikował artykuł, w którym twierdził, że Lennay Kekua nigdy nie istniała, a w rzeczywistości z Te'o rozmawiała Naya Tuiasosopo (wtedy znana pod imieniem Ronaiah). Nikt nie wiedział wtedy, że rówieśniczka Te'o identyfikuje się jako kobieta (fakt ten nie był nawet znany osobom wypowiadającym się w netfliksowym dokumencie).

Prasa rzuciła się na te informacje. Zastanawiano się jak naiwną osobą trzeba być, by kochać kogoś, kogo nigdy nie poznało się w rzeczywistości. Największe media prześcigały się w domysłach i teoriach. Niektórzy domniemywali także, że sprawa jest tak podejrzana, że może sam Te'o o wszystkim wiedział i postanowił dodatkowo ocieplić swój wizerunek niezwykle wzruszającą historią. Najodważniejsi sugerowali też, że futbolista jest gejem.

Oglądając film, ciężko się nie dziwić jak można było doprowadzić do takiej sytuacji. Można krytykować prostolinijnego i naiwnego Te'o. Można także uważać, że Naya wykazała się diaboliczną wręcz nieczułością i małostkowością. Ale stracone przez Te'o potencjalne miliony dolarów, trofea i przechwyty to jedna ze stron tego rachunku. Twórcy Dziewczyny, która nie istniała wykazują się bowiem dużą wyrozumiałością wobec obu stron. Zarówno w stosunku do łagodnego gigachada, który dał się w to wplątać, jak i zagubionej w świecie męskich gier zespołowych i konserwatywnych wartości transpłciowej osoby, która swoim chaotycznym postępowaniem krzywdzi innych i bezwiednie ustawia kostki domina, które doprowadzają do katastrofy. Każdy wybierze którąś ze stron. Niektórzy może żadną. Ale dokument jest także dogłębną krytyką bezduszności amerykańskich mediów, które ścigają się w wydawaniu jak najbardziej kategorycznych sądów. Szczególnie dziwnie patrzy się na Andersona Coopera z CNN, który ledwie kilka miesięcy wcześniej wyoutował się jako gej – wykazuje się niesmacznym cynizmem i brakiem jakiejkolwiek empatii. To także w jakiś sposób traktat o niezrozumieniu.

Bo taki jest catfishing – niezrozumiały. Rządzący się swoimi przedziwnymi prawami, które są elastyczniejsze od stawów jogina. Do już skomplikowanych równań składających się na każdą relację, internet dołożył niemożliwą wręcz liczbę zmiennych. A te sprawiają, że internetowe romanse potrafią przeczyć temu, co uznajemy za logikę, a w rzeczywistości zdaje się efektem dekad i wieków programowania każącego postrzegać miłość i tożsame relacje w konserwatywny sposób.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
W muzycznym świecie szuka ciekawych dźwięków, ale też wyróżniających się idei – niezależnie od gatunku. Bo najważniejszy jest dla niego ludzki aspekt sztuki. Zajmuje się także kulturą internetu i zajawkami, które można określić jako nerdowskie. Wcześniej jego teksty publikowały m.in. „Aktivist”, „K Mag”, Poptown czy „Art & Business”.
Komentarze 0