„Bodies Bodies Bodies”, czyli film ciałopozytywny (RECENZJA)

bodies bodies bodies.jpeg
fot. M2 Films

O Bodies Bodies Bodies spod szyldu wytwórni A24 mówi się, że to najbardziej Gen Z film, jaki kiedykolwiek nakręcono. Coś w tym jest, ale nie odbierajcie go tylko przez ten pryzmat.

Artykuł został pierwotnie opublikowany 26 sierpnia 2022 roku.

Tytuł to jednocześnie nazwa gry, w którą grają bohaterowie. Nie zdradzając, o co dokładnie w niej chodzi – ktoś z uczestników musi być trupem. I bez spoilowania, ale oczywiście trup się pojawi, w dodatku prawdziwy. Tyle powinniście wiedzieć.

Kristen Roupenian możecie kojarzyć z Kociarza, wydanego także w Polsce zbioru niepokojących opowiadań, portretujących stan ducha współczesnych Amerykanów, zawieszonych pomiędzy światem cyfrowym a realnym. Nie jest to literatura na Pulitzera, ale Roupenian dobrze oddała w nich ducha naszych czasów; pozostawania w ciągłej niepewności względem siebie, jutra, ale i względem poznawanych online osób. Wyczuła, co siedzi w głowach millenialsów (zresztą sama do nich należy), więc tym bardziej brawo, bo pisząc scenariusz do Bodies Bodies Bodies pokazała, że nie mniej dobrze czuje też genzetów i ich problemy.

bodies.jpg

Jakie? Na przykład uczenie się rozmów o własnych chorobach i przypadłościach, coś, co pokolenia wyżej zamiatały pod dywan. Jedna z bohaterek, Alice, nabiera odwagi i opowiada o zmaganiach z dysmorfią ciała; co ciekawe, pomysł na ten scenariuszowy wątek wyszedł od grającej jej rolę Rachel Sennott, która podczas kolacji z ekipą Bodies Bodies Bodies wyznała, że dysmorfia jest schorzeniem, z którym ona sama walczy. Jest trochę o problemach psychicznych. Jest oskarżenie jednej z osób o gaslightning. Jest zodiakarstwo (on nie mógł zabić, jest Wagą – krzyczy jedna z bohaterek) i wątek TikTokowy. To szczególnie ciekawy element – na dworze szaleje huragan, wewnątrz budynku, w którym znajdują się bohaterowie, robi się niebezpiecznie, a ci siedzą i nagrywają TikToki. Kwestia ludzkiej natury – mówi reżyserka Bodies Bodies Bodies, Halina Reijn. Trwa wojna w Ukrainie, świat roztapia się pod wpływem katastrofy klimatycznej, a my, w obliczu śmierci, uciekamy do spraw banalnych, żeby zapomnieć. Zresztą w rozmowie z USA Today Reijn podkreśliła, że nie miała zamiaru wyśmiewać swoich bohaterów.

Ale koniec o genzetach, bo korzenie tego filmu sięgają nie TikToka, a powieści Agathy Christie. Plot jest niemal identyczny, co w przypadku Śmierci na Nilu – zamknięta przestrzeń, trup i bohaterowie, z których każdy (a właściwie każda – bo tu na pierwszym planie są kobiety) ma motyw. I wątki społeczne, jakkolwiek ważne, ustępują miejsca pędzącej na złamanie karku akcji. Możecie w połowie filmu pomyśleć, że tandem Reijn–Roupenian zgubił lejce, a Bodies Bodies Bodies leci samopas, zapominając o nierozwiązanych intrygach. Proszę się nie martwić, każda zostanie wyjaśniona w swoim czasie; część z nich w naprawdę nieoczekiwanych momentach. Świetne są zdjęcia Jaspera Wolfa; choć akcja części filmu rozgrywa się w ciemnościach, nieledwie rozświetlanych neonową biżuterią bohaterów, to w tych mrokach widać na tyle dobrze, że resztę możemy dopowiedzieć sobie sami, a wiadomo, że niczego nie boimy się tak bardzo jak tego, co pozornie niewidoczne. Osobna kwestia to zestaw aktorski; na ekranie zobaczymy tylko osiem osób, natomiast każda dowiozła; paradoksalnie, najgorzej wypada chyba główna gwiazda, Pete Davidson, grający, jak to ma w zwyczaju, Pete'a Davidsona. Za to Amandla Stenberg i Maria Bakalova (czyli tzw. córka Borata) są brawurowe, operując przy tym na dwóch diametralnie różnych od siebie emocjonalnościach.

Serio – jeśli jesteście zmęczeni tym, że współczesny horror żre własny ogon, to Bodies Bodies Bodies jest promyczkiem nadziei; bo jest i współcześnie, i z ukłonem w stronę klasyki, i z wątkami, za jakie kino gatunkowe jeszcze się nie brało. A jakby tego było mało – na pewno uśmiejecie się na finale. A24, znowu to zrobiliście.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Współzałożyciel i senior editor newonce.net, prowadzący audycję „Nevermind” w newonce.radio. Najczęściej pisze o kinie, serialach i wszystkim, co znajduje się na przecięciu kultury masowej i spraw społecznych.
Komentarze 0