Ten starszy pan to Larry Tesler. Człowiek, który zmienił świat, rap i twoje życie

larry tesler.png

Ponownie mój dzień jest jak kopiuj-wklej / Wstaję z wyra i naciskam play - nawijał Miły ATZ. Ale bez wynalazku pewnego Amerykanina ten tekst musiałby zabrzmieć zupełnie inaczej.

17 lutego 2020 zmarł człowiek, którego wynalazek zrewolucjonizował to, jak brzmi XXI wiek w nieporównywalnie większym stopniu niż wczesne albumy Budki Suflera, Screamadelica Primal Scream czy dwie części Meet The Woo. Bo choć polski pop-rock obrałby pewnie zupełnie inne tory, gdyby nie Lipko, acid house przyjąłby odmienną formę, jeśli nie wziąłby się za niego Weatherall, a współczesna pozycja drillu sporo zawdzięcza Pop Smoke'owi, to Larry Tesler dokonał prawdziwego przełomu w tym, jak obecnie jest produkowana muzyka bitowa.

Kopiuj-wklej

Tesler urodził się 24 kwietnia 1945 roku na nowojorskim Bronxie. I choć dzielnica ta na newonce pojawia się zwykle w jej (mocno) rapowym kontekście, to historia żydowskiej rodziny Teslerów nie ma z tym wątkiem zupełnie nic wspólnego. Będąc synem anestezjologa Larry poszedł pod koniec lat 50. do Bronx High School of Science, gdzie odkrył swoją pasję do rozwijającej się wówczas informatyki. Jeszcze będąc nastolatkiem napisał algorytm, który wypluwał z siebie tylko liczby pierwsze, co zapewniło mu wstęp na uniwersytet Columbia, gdzie przez pół godziny tygodniowo (!) miał dostęp do komputera i uczył się programowania. Mając 20 lat ukończył uniwersytet Stanford i został jednym z dosłownie kilku programistów możliwych do znalezienia w książce telefonicznej obejmującej rejon Palo Alto - czyli jeden z największych ośrodków Doliny Krzemowej.

W kolejnych latach pracował nad sztuczną inteligencją, pisał jedne z pierwszych języków programowania bazujących na znacznikach i... aktywnie protestował przeciwko wojnie w Wietnamie. Nieustannie wyglądał przyszłości komputerów wyposażonych w graficzny interfejs i zdatnych do użytku dla przeciętnego zjadacza chleba. I tak w pierwszej połowie lat 70. - wraz ze swoim kolegą po fachu Timem Mottem - wpadł na pomysł funkcji kopiuj-wklej.

Dziękujemy ci, Larry

I tu dochodzimy do najważniejszego wynalazku Larry’ego Teslera. Jego praca twórcza jest pełna innych koncepcji, bez których trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie dzisiejszego świata. Co więcej, to jemu przypisuje się też pierwsze użycie terminu przeglądarka. Ale w zalewie różnych terminów, którymi bywa określany nasz świat, to właśnie cywilizacja kopiuj-wklej wydaje się jednym z najbardziej trafnych. Naprawdę trudno jest wskazać dziedzinę życia w XXI wieku, której funkcja copy-paste nie odmieniła nie do poznania. Wspominana współczesna produkcja muzyczna, bez względu na to, czy bazuje na samplach, loopach czy bardziej wolnomyślicielskim wypełnianiu gridu, operuje w ogromnym stopniu właśnie na metodzie Ctrl+C - Ctrl+V. A jej co bardziej elektroniczne, czy też trapowe albo rapowe rejony - z widocznym właściwie w każdym filmiku beatmakerskim FruityLoopsem z Gross Beatem - bez funkcji napisanej przez Teslera mogłyby w ogóle nie istnieć.

Każda właściwie dziedzina współczesnej grafiki, od projektowania, przez fotoedycję, po produkcję memów, również ma u Larry’ego zaciągnięty przepotężny dług. A ja - choć akurat w tym tekście nie korzystałem z tegoż wynalazku za wiele - rozpoczynający go cytat z Miłego ATZ również skopiowałem z geniusa i wkleiłem w plik tekstowy, w którym napisałem te kilkaset słów. A później ktoś w redakcji skopiował go i wkleił na stronę, na której go właśnie czytasz. I choć dzisiejsza powszechność technologii, a także jej obecny poziom skomplikowania, skłania nas zwykle do tego, żeby się nad nią w ogóle nie zastanawiać, to warto sobie przypomnieć o tym, że każdą z tych najbardziej nawet codziennych i wszędobylskich rzeczy ktoś musiał kiedyś wymyślić. Ktoś, do kogo Steve Jobs wydzwaniał o 2 w nocy, kto ukuł termin przyjazny dla użytkownika i całą karierę poświęcił temu, żeby wprowadzić je w życie. Ktoś, komu hołdy należałoby składać równie czołobitnie jak ulubionym producentom, didżejom czy raperom, których już z nami nie ma. A ich numery wrzucamy na FB czy Insta, zwykle kopiując do nich linki z YouTube’a i wklejając w puste okienka social mediów.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz muzyczny, kompendium wiedzy na tematy wszelakie. Poza tym muzyk, słuchacz i pasjonat, który swoimi fascynacjami muzycznymi dzieli się na antenie newonce.radio w audycji ZA DALEKI ODLOT w co drugi czwartek od północy.