To jest nasza lista najlepszych raperów w Polsce, rok po roku. Część 4: 2010-2014

Zobacz również:Wróżymy z fusów i wskazujemy 5 rapowych płyt, które naszym zdaniem dostaną nominację do Fryderyka
sokol.jpg
fot. @krystianlupinski

O kim w krajowym rapie mówiło się najczęściej, kto rozbił bank sprzedanych płyt czy obejrzeń klipu i – co najważniejsze – czyje zwrotki możemy cytować z pamięci po dziś dzień? Oto zestawienie raperów, którzy najmocniej dominowali w każdym roku istnienia polskiej sceny hip-hopowej, czyli polskie Best Rapper Alive. Tym razem wracamy do czasów powolnej - i ponownej - prosperity rapu.

Tu znajdziecie pierwszą część naszego zestawienia, obejmującą lata 1995-1999

Tu drugą - ranking za lata 2000-2004

A tutaj trzecią, czyli pięciolatkę 2005-2009

1
2010: O.S.T.R.

Zagłębiając się w historię krajowej sceny na potrzeby tego zestawienia doszliśmy do wniosku, że 2010 był bezsprzecznie najgorszym rokiem w historii polskiej rap gry. Kiedy jednak spora część środowiska milczała, inni jego reprezentanci wydawali miałkie, generyczne krążki, a debiutanci czekali na lepsze czasy, O.S.T.R. wciąż konsekwentnie szedł obranym przez siebie szlakiem prawdziwego hip-hopu.

Na początku tych dwunastu miesięcy wypuścił jeden z ciekawszych krążków w swojej bogatej dyskografii, konceptualny longplay Tylko dla dorosłych, kilka miesięcy później do spółki z Emade stworzył sequel P.O.E. Złodzieje zapalniczek (swoją drogą - świetny tytuł), a w międzyczasie udzielał się gościnnie na płytach Pyskatego, Medium czy PMM. Szczecinianom wyprodukował zresztą sporą część ich drugiego albumu. Ty mi nie pierdol bo zawsze wiem co streszczam / Posiadam flavour; bogactwem treść w tych wierszach / Chodź dla nas piekło tym miastem jest od dziecka / Płynie to tempo przez klatkę wprost do mieszkań / Prosto z serca Ci obiecuje dotrwam do końca / I jebać ,czy to będzie kurwa zwrotka miesiąca - nawijał wówczas u Węża i Głowy. I choć o pozycje w rankingach nigdy nie dbał - czego również dowiódł w 2010, odmawiając udziału w plebiscycie Superjedynek - wychodzi na to, że jego wersy na początku nowej dekady były nie tylko linijkami miesiąca, ale i roku.

Konkurenci do tytułu: Rado Radosny i Astek, którzy wypuścili własnym sumptem Nieśmiertelną nawijkę dwusławową, a ta otworzyła im drogę do ich dzisiejszego statusu. I Hades, który przyćmiewał swojego kolegę z zespołu na reedycji debiutanckiego albumu HIFI i drugim krążku swojego macierzystego składu, obu wydanych nakładem Prosto.

2
2011: Sokół

Wojtek nie dość, że w nową dekadę wszedł z płytą utwierdzającą go na pozycji najlepszego tekściarza krajowej sceny rapowej - a najprawdopodobniej jednego z lepszych pośród całej młodej polskiej literatury - to jeszcze przeformułował to, czym może być kobiecy wokal w produkcjach hip-hopowych i dowiódł, że album bardzo mroczny i bezkompromisowy też może odnieść sukces komercyjny. O ile bowiem trzy krążki TPWC dla ortodoksyjnych fanów Zip Składu mogły być ciut zbyt przystępne, o tyle na Czystej brudnej prawdzie niewiele było światła. Nawet takie numery jak Reset czy Myśl pozytywnie miały swe ciemne strony, a Kilka pytań do dziś pozostaje jednym z najważniejszych manifestów radykalnego umiarkowania Sokoła, o którym opowiadał nam w wywiadzie do czwartego numeru newonce.paper. Utwór Mirek należy do ścisłej czołówki najlepszych storytellingów pierwszego narratora rodzimej rap-gry. Kojarzysz, Rysiek co taksówką wiózł Janinę / Dupę miał Marysię... nie żyje / Jego sąsiad, co śmigał na ksywce „Mirek” był centralnie świrem / Nawąchany w sztosie kosę wziął i zrobił z niego filet / Mirka pieczara była ponura dosyć / Na lustrze na Bruce Lee posypane nosy / Dwuletnia córka płacze, lecą pornosy / Jej matka Marta chciała uciec, ale groził / Mirek od ojca pojął bytu istotę / Brać co się da, bo chuj wie co będzie potem.

Konkurenci do tytułu: Hades, który wypuścił swój debiutancki solowy krążek Nowe dobro to zło, Miuosh, który znów zwrócił oczy środowiska w stronę Śląska czy też Piątej strony świata i Białas, który w ostatniej ławce odliczał już minuty do tego, by wejść na zupełnie nowy poziom swojej scenicznej popularności.

3
2012: Bisz

Ksywkę Bisza kojarzyli w 2012 roku już nie tylko oddani słuchacze jego nielegali i debiutanckiej płyty B.O.K., ale również obserwatorzy plebiscytu Młode Wilki. Ale i tak jego oficjalnie wydany, pierwszy solowy krążek spadł na rodzimą scenę jak bomba. Jeden z naszych redaktorów zresztą dobrze pamięta rozmowę z pewnym reprezentantem krajowej ciemnej strony, który mówił mu wówczas o tym, jak niby miałby się technicznie mierzyć z takimi młodymi kotami, jak właśnie ten bydgoski Pollock mikrofonu. I choć dalsze ruchy na scenie tego ulicznego basiora są mocno dyskusyjne i ich recepcja w ogromnym stopniu zależy od estetycznych gustów, to Wilk chodnikowy - bez względu na preferencje muzyczne czy tekstowe - jest jednym z mocniejszych debiutów w długiej historii polskiego rapu. Trzymającym mistrzowski wręcz balans pomiędzy dosłownością i metaforyką, erudycją i wulgarnością, refleksją i rozrywką, popisem skilla, który nie sposób przyporządkować do żadnej ze szkół ufundowanych na rapowej scenie, ale wyczerpującej edukacji po prostu nie sposób mu odmówić. Kurwa, co jeden lepszy ekspert pieprzy #ostracyzm / Osiem godzin dziennie robię te rapy / A oni mówią: „Weź się chłopie do pracy!" / Sam się weź się, odbij, mam najlepsze flow / By dać pojęcie im co mogliby mieć, gdyby umieli nadążyć / Psy nie mają za co gonić mnie, młode koty nie mają z czym / Daję ten polski syf, oni wstają śpiewają hymn.

Konkurenci do tytułu: Borixon, który wymyślił się na nowo na albumie Rap Not Dead, a szczególnie w promującym go szlagierowym numerze Papierosy, Paluch, którego krążek Niebo stał się kamieniem węgielnym pod jego obecny status, a także Pezet, który wydał swój nienajlepszy, ale na pewno jeden z najważniejszych longplayów - Radio Pezet.

4
2013: Kękę

W naszym subiektywnym oglądzie sceny debiutancki krążek Kękiego wciąż pozostaje naszym ulubionym. Bez względu na to, czy ktoś woli radomiaka w wersji awanturniczo-zapijaczonej, czy dojrzale cesarskiej, Takie rzeczy są płytą przełomową. Kiedy bowiem rok wcześniej ten żołnierz undergroundu pojawił się w kolejnej odsłonie Młodych Wilków, jego prosty i wulgarny, acz melodyjny i chwytliwy, do cna charakterystyczny styl zyskał sobie całe zastępy nowych fanów. Ludzi, którzy wywindowali jego debiut pod szyldem Prosto na podium OLiSu i do statusu złotej płyty.

I choć ówczesny model życia Piotra Siary na pewno nie służył jemu ani jego bliskim, to relacje zdawane z niego na bitach były doprawdy fascynujące, a maniera, z jaką Kę spisywał te osiedlowe kroniki, stanowiła powiew świeżego powietrza na ulicznej scenie. Chłodnego podmuchu, który bodajże najbardziej dojmujący był w naszym faworycie z tego krążka, hardym, surowym numerze Z boku. To tam padły tak klasyczne wersy, jak: Spodzień szeroki a do tego skoki miejskie / Skarpet na łydzie, czapa w górę i niech będzie / Zwykłe chłopaki, nie żadne odmieńce / Chcesz to noś rury, co cisną w pęcie / Rapy wulgarne - tak widzę hip hop / Miłość jest dziwką, życie jest dziwką / Brak hajsu - dziwką rządzący - dziwką / Wszystko mnie wkurwia, więc cisnę częściej.

Konkurenci do tytułu: Sokół, który wspólnie z Marysią Starostą wydał swój do dziś najbardziej bezkompromisowy i najcięższy album Czarna biała magia, Ras, którego macierzysty zespół wypuścił przełomową dla ich kariery płytę Za młodzi na Heroda i Oskar, który rozpoczął swoją drogę do miana jednego z najlepszych tekściarzy polskiej rap-gry na debiutanckim EP PRO8L3M-u.

5
2014: Oskar

Tego, że należy do mikrofonowej wagi ciężkiej, Oskar dowiódł już na debiutanckim EP P8M, jednak szersze gremia ten nieoszlifowany jeszcze wówczas osiedlowy talent dostrzegły dopiero po premierze teledysku do Tori Black. I - przede wszystkim - późniejszym o rok mixtejpie Art Brut, który dla wielu (acz nie dla nas) wciąż pozostaje najlepszym materiałem w dyskografii stołecznego duetu. To, w jaki sposób reprezentant Dobrego Towaru wszedł w dialog z samplami z klasycznych 70'sowych i 80'sowych polskich płyt, ile nowych zbitek słownych wprowadził do języka polskiego i jak sprawnie radził sobie z przedstawianiem w swoich tekstach takich charakterystycznych postaci, jak sepleniący i jąkający się bohaterowie Ja ja ja pierdolę, już w momencie pierwszego odsłuchu tego krążka budziło ogromny szacunek. A że poza tym jeszcze Oskar nadał nowe życie nie tak znowu klasycznemu wówczas cytatowi z Borixona i definicję rapowej awanturniczości wprowadził na zupełnie nowy poziom, 2014 należałby do niego nawet jeśli nie nagrałby w nim jeszcze poruszającego numeru Krzyk, który towarzyszył filmowi Pocztówki z Republiki Absurdu. Numeru, który zapowiadał już dużo szersze niż osiedlowe horyzonty współtwórcy potęgi PRO8L3M-u. Żywych prosimy więc o nieodwracanie oczu.

Konkurenci do tytułu: Ten Typ Mes, który zredefiniował się jako raper i pilny obserwator rzeczywistości na swoim do dziś bodajże najlepszym albumie Trzeba było zostać dresiarzem, Gedz, który - jak zwykle zresztą - wyprzedzał resztę rapowego peletonu w kwestii świeżości swojego podejścia do rymowo-bitowej materii na płycie Niebo Nie Jest Limitem i Włodi, który wrócił na scenę w czci i… dymie ze swoim pierwszym od 11 lat solowym longplayem.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz muzyczny, kompendium wiedzy na tematy wszelakie. Poza tym muzyk, słuchacz i pasjonat, który swoimi fascynacjami muzycznymi dzieli się na antenie newonce.radio w audycji ZA DALEKI ODLOT w co drugi czwartek od północy.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.