Tradycja jak żadna inna – polskie kajakarki podtrzymują fantastyczną serię medalową

Zobacz również:TOKIJSKIE NADZIEJE #12. Atak z drugiego rzędu. Jak przebić lekkoatletyczny szklany sufit?
Igrzyska olimpijskie Tokio - Karolina Naja i Anna Puławska
Fot. Elsa/Getty Images

To, że od bardzo dawna nie było sytuacji, że Polacy nie przywieźliby z igrzysk medalu w kajakarstwie, to jedno. Drugie to fakt, że od bardzo długiego czasu siłą tej kajakowej reprezentacji jest przede wszystkim jedna konkurencja – K2 500 metrów kobiet.

Śmierć, podatki i polski medal w żeńskim K2 500 – tak to zaczyna wyglądać, bo Polki stają na podium tej konkurencji od 2000 roku. Co więcej, widać ciągłość i „przekazywanie pałeczki” przez kolejne kajakarki. Wystarczy spojrzeć:

2000: Beata Sokołowska-Kulesza/Aneta Konieczna (wtedy Pastuszka) – brąz

2004: Sokołowska-Kulesza/Konieczna – brąz

2008: Konieczna/Beata Rosolska (wtedy Mikołajczyk) – srebro

2012: Rosolska/Karolina Naja – brąz

2016: Rosolska/Naja – brąz

2021: Naja/Anna Puławska – srebro

Każdy kolejny (po pierwszym, rzecz jasna) medal zdobyty jest przez chociaż jedną kajakarkę, która już wcześniej miała przynajmniej jeden. Zawodniczki jedynie robią wymianę pokoleniową. Patrząc po składach osad można powiedzieć, że przyszedł czas na Karolinę Naję, bo wcześniej żadna z naszych kajakarek nie pływała w tej osadzie aż czterokrotnie. Tę serię możemy jednak złamać, bo do Paryża „tylko” trzy lata, a liderka naszej kadry nie wyklucza kolejnych igrzysk.

Skupmy się jednak na tych. Nowozelandki z rewelacyjną Lisą Carrington, która wciąż daje nam kolejne powody by myśleć, że jest cyborgiem, dwie osady Węgier, Niemki czy Białorusinki – zdobycie medalu po raz szósty wcale nie musiało być łatwe. Polki zresztą nie były faworytkami. Daleko przed nimi miały być Nowozelandki i Węgierki, a o brąz miała walczyć cała reszta – niekoniecznie z polską osadą jako ostatecznymi medalistkami.

Naja i Puławska spokojnie przeszły przez eliminacje i półfinał, mimo że w tym drugim zajęły dopiero czwarte miejsce. Widać było jednak, że w końcówce odpuściły, mając pewny awans, a „ogień” miał być w najważniejszym momencie. I był, bowiem nasze kajakarki zaczęły bardzo mocno i od razu były drugie za rewelacyjnymi Nowozelandkami. Potem wystarczyło to obronić, a Naja i Puławska – jak się okazało – są naprawdę znakomicie przygotowane. Złoto dla Nowozelandek, Carrington ma już dwa (oba złote) z czterech medali, które chce tu zdobyć.

Srebro z kolei dla Polski, co nie jest może niespodzianką, ale na pewno bardzo miłą informacją, biorąc pod uwagę siłę konkurencji. Dla Nai to już trzeci medal igrzysk olimpijskich, dla Puławskiej – niezwykle emocjonalny debiut ze srebrem w ręku. Pływają razem już jakiś czas, ale to zdecydowanie ich największy wspólny sukces i wydaje się też, że są przygotowane, jak nigdy wcześniej.

Być może okaże się, że są na tyle mocne, że poprowadzą polską kadrę do złamania innej, mniej przyjemnej dla nas tradycji. Medale w dwójce niemal zawsze oznaczają dla nas spory potencjał w kajakowej czwórce, jednak tak jak od 2000 roku zdobywamy medal w dwójce, tak w czwórce… zawsze kończymy na czwartym miejscu. Poza Rio de Janeiro, gdzie po błędach Polki odpadły w półfinale.

Ktoś mógłby złośliwie stwierdzić, że w Brazylii „klątwa” została złamana, bo w końcu polska osada nie była czwarta. Czekamy jednak na przełamanie jej w pozytywny sposób, a skoro Naja i Puławska są tak mocne to oznacza nie tylko, że są w stanie pociągnąć czwórkę na swoich barkach, ale też to, że ich koleżanki – Justyna Iskrzycka i Helena Wiśniewska – również są dobrze przygotowane. Wszystkie bowiem trenowały razem na ostatnich zgrupowaniach. Łącznie z Martą Walczykiewicz, która była dzisiaj czwarta w K1 200, ale też miała lepszą formę niż na starcie tego sezonu.

Nasza czwórka ma jednak tę negatywną rzecz do siebie, że niezależnie od przygotowania zawsze znajdzie drogę, by wylądować na czwartym miejscu. Przynajmniej dotychczas. Wierzymy, że Naja i Puławska już dobrze wiedzą, co z tym zrobić.

Natomiast teraz powinny się cieszyć z największego sukcesu w swojej karierze. W końcu nawet dla doświadczonej Nai to najbardziej wartościowy z dotychczasowych sukcesów. Karolina wchodzi do grona najbardziej utytułowanych polskich sportowców i multimedalistów igrzysk olimpijskich. I nie chcemy nic mówić, ale czwarty medal olimpijski postawiłby ją koło najwybitniejszych…

Tekst powstał we współpracy z Samsung Polska

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Współtwórca audycji NFL PO GODZINACH.