Trasa z hologramami zamiast muzyków? Powrót ABBY jest trochę creepy

abba_wtf.jpg

Pierwszy album od 40 lat. Oraz dwa single, które go zwiastują. Ale to przyszłoroczna światowa trasa szwedzkiej popowej grupy prezentuje się najciekawiej. I bardzo dziwnie.

To, że comebacki wielkich zespołów są już naturalną częścią ich kariery, nie dziwi w ogóle. Ale fakt powrotu ABBY wydaje się naprawdę zaskakujący, choć był zapowiadany od lat. Sama forma, w której się dokona jest jednak nieco niepokojąca. Anni-Frid, Agnetha, Benny oraz Björn zebrali się, by nagrać swój pierwszy materiał po 38 latach - wtedy, w 1983, już po rozwiązaniu grupy, ukazał się ich pożegnalny singiel - Thank You for the Music. Dwa lata wcześniej wyszedł ostatni album - The Visitors. Przez 10 lat działalności, od 1972 do 1982 roku, ABBA stała się globalnym, popowym fenomenem. Kwartet święcił triumfy w Europie, ale ostatecznie podbił także rynki na całym świecie. Wydane w 1992 roku ABBA Gold, greatest hits zespołu, to jedna z 30 najlepiej sprzedających się płyt w historii, a Dancing Queen, Knowing Me, Knowing You czy Mamma Mia mają status hitów wszech czasów. O filmie i musicalu nazwanym od tytułu ostatniej z wymienionych piosenek chyba nie musimy wspominać.

Nowy album zespołu Voyage ukaże się już 5 listopada. Zapowiedzi tej towarzyszą dwa single - I Still Have Faith in You i Don’t Shut Me Down. Ale to światowa trasa ABBY zwiastowana na 2022 rok wydaje się najważniejszą częścią tego comebacku. Być może nie byłoby zaskakującym, gdyby będący w sędziwym już wieku (najmłodsza w składzie Agnetha ma 71 lat) muzycy faktycznie pojawili się przed tysiącami widzów. Ale wymyślono coś innego. Cała czwórka będzie bowiem występować w formie… hologramów. Owszem, podobne inicjatywy widujemy już od niemal dekady - gdy Dr. Dre i Snoop Dogg na Coachelii 2012 zaprezentowali światu hologram 2Paca. Cyfrowe kopie Michaela Jacksona i Whitney Houston wyruszyły w regularne trasy. Ale w wypadku nadal żyjących muzyków pomysł ten jest co najmniej niepokojący.

Jak to w zasadzie wygląda? Wedle filmu umieszczonego na oficjalnym youtube’owym kanale ABBY, wszyscy członkowie grupy z pomocą najnowszych technologii zostali cyfrowo zeskanowani. Ich ciała oraz ruchy zostały zarejestrowane z troską o najdrobniejsze szczegóły. Powstałe ruchome, cyfrowe szkielety obleczono wirtualną skórą, by odmłodzić całą czwórkę i przypomnieć czasy ich świetności. Tak wyreżyserowane show, podbite reklamowaną szumnie grą świateł, będzie jeździło po świecie, by odtworzyć najlepsze wspomnienia z lat 70. i 80. oraz zaspokoić nostalgię osób, które pamiętają ABBĘ z czasów jej działani. Oraz wszystkich, którzy zapoznali się z zespołem przez następne dekady.

I owszem, jest to samo w sobie ciekawe, ale równocześnie dość przerażające w swojej dystopijności. 4-minutowy filmik sam w sobie wygląda jak groteskowy spin-off Blade Runnera, zrealizowany w epoce późnego kapitalizmu. Lub skecz w stylistyce Black Mirror. Można się kłócić też, czy rendery przedstawiające żyjące nadal osoby faktycznie wyglądają dobrze. Jest w nich bowiem coś mocno sztucznego. OK, nostalgia się sprzedaje, a formy jej oferowania ewoluują. Ale ta konkretna jest po prostu nieco creepy.

Podziel się lub zapisz
Do newonce.net przybył w letnim oknie transferowym sezonu 2021. W muzycznym świecie szuka ciekawych dźwięków, ale też wyróżniających się idei - niezależnie od gatunku. Bo najważniejszy jest dla niego ludzki aspekt sztuki. Zajmuje się także kulturą internetu i zajawkami, które można określić jako nerdowskie. Wcześniej jego teksty publikowały m.in. Aktivist, K-Mag, Poptown czy Art & Business.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.