Up To Date Festival: podlaskie szeptuchy, pozdro techno i wielka improwizacja (WYWIAD)

Zobacz również:Poznaliśmy timetable TNMK 2021. Oto jak prezentuje się newonce.stage!
Dtekk i Czarek Chwicewski
fot. Krzysztof Karpiński

Mało jest w Polsce festiwali, które łączą przyjazny, domowy wręcz klimat z różnorodnym line-upem. Białostocki Up To Date Festival od lat kultywuje wyluzowane podejście i muzyczną erudycję.

Kiedy pisałem zapowiedź tegorocznej edycji UTDF, wspominałem o pewnej zależności. Od kilkunastu lat ekipa białostockiego festiwalu nieustannie przesuwa granice komunikacji. Zaskakuje, zadziwia i zachwyca. ​​W tekście, do którego nawiązuję, pisałem: W ubiegłym roku pokazali, że da się zrobić bezpieczny festiwal w pandemicznej rzeczywistości. W obecnym dorzucili ważne trzy grosze do budowania społecznej świadomości na temat szczepień. Organizatorzy Up To Date Festival posiadają nieskończone pokłady kreatywności połączonej z kumacją. Trudno znaleźć kontrargumenty.

2019 UTDF
fot. Krzysztof Karpiński

Tegoroczna, dwunasta edycja białostockiej imprezy odbędzie się w dniach 3-5 września. Jeśli mielibyśmy wybrać ważniejsze wydarzenie od startu nowego roku szkolnego, byłoby to właśnie święto undergroundowej elektroniki. Jakiś czasu temu poznaliśmy pierwszych artystów i artystki, którzy wystąpią w Białymstoku. Są zaskoczenia? Są. Tradycje zostały podtrzymane? Jak najbardziej. Od undergroundowego rapu poprzez brytyjski bass po ciekawe techno i kojący ambient.

Pisanie - i mówienie - o Up To Date Festivalu nie byłoby jednak pełne bez zaangażowania jego współtwórców. A przynajmniej części, bo jak wiadomo, cała pracowita banda liczy sobie kilkadziesiąt osób. I co ważne, wkład poszczególnych jej członków jest równie istotny. Z Cezarym Chwicewskim i Jędrzejem Dondziłą porozmawiałem o szeptuchach, podlaskiej duchowości, kulturalnym eklektyzmie i organizacji festiwalu w pandemicznym chaosie.

Zero zamienników i festiwal w środku pandemii

Zaczęliśmy od koronawirusowego kontekstu. W zasadzie żaden ubiegłoroczny festiwal nie zadbał o bezpieczeństwo uczestników/-czek w takim stopniu, w jakim zrobili to organizatorzy UTDF. Z czego to wynika? W naszym festiwalu nie chodzi o pieniądze. Nie musimy być masowi. - rzuca Dondziło, znany również pod pseudonimem Dtekk.

Mamy farta, bo drugi raz zmieściliśmy się w okienku pomiędzy falami. Jeszcze miesiąc temu nie byliśmy pewni, czy uda nam się zorganizować festiwal. W tamtym roku mieliśmy mnóstwo wspaniałych momentów. A nade wszystko piękne było to, że ludzie wzięli współodpowiedzialność za wydarzenie. Nosili maseczki, trzymali dystans i dezynfekowali ręce. Zupełnie nowa wartość Up To Date’a. Dowód na to, że publika jest świadoma, myśląca i empatyczna. Nie tylko rozrywka i konsumpcja, ale też coś więcej. Wydaje mi się, że dzięki temu, w tym roku bardziej chciało nam się przedzierać przez organizacyjne błoto. To kolejny aspekt rosnącej wagi naszego festiwalu. Szczególnie, że nowe pojawiają się obecnie jak grzyby po deszczu.

Wyczerpująco odniósł się do tego Chwicewski, który stara się spojrzeć na sprawę obostrzeń z szerokiej perspektywy. Zeszły rok był zupełnie inny od obecnego. Teraz mamy wiele wariantów i mutacji. W Izraelu część ludzi choruje mimo zaszczepienia. Nie wiem, czy podołalibyśmy przy takim scenariuszu. Gdybyśmy w tym roku oczekiwali od uczestników, żeby naprawdę wszędzie nosili maseczki, to wyszlibyśmy na moherowe berety, które uderzają w kamery TVN-u. Ten sam pierwiastek patrzenia typu channel vision. Patrzysz tylko po swojemu i nie widzisz szerszej perspektywy. Rok temu ludzie chcieli poczuć się odpowiedzialnymi. Myślę, że w następnym naprawdę nie będą zwracali uwagi na żadne restrykcje. W tej chwili mało kto pilnuje maseczek w sklepach, restauracjach czy stacjach paliw. Niektórzy noszą, niektórzy nie.

Dodaje, jak delikatną sprawą - w przeddzień kolejnej fali - jest podejście do pandemicznych obostrzeń. W 2020 roku zrobiliśmy to zgodnie ze standardem etyki, jaki sobie wyznaczyliśmy. Zorganizowaliśmy festiwal w taki sposób, żeby nikomu nie stała się krzywda. Nie chcę być osobą, która się nadmiernie stresuje czy monitoruje własne życie bardziej niż trzeba. Koronawirus skrajnie polaryzuje ludzi. I teoretycznie każda strona może mieć trochę racji.

Wszyscy pamiętamy, jak wyglądał 2020 rok w kontekście letnich wydarzeń. Większość z albo została odwołana, albo przeniesiona o kolejne dwanaście miesięcy. Niektórzy nie przetrwali kryzysu, jaki przyniosła ze sobą pandemia COVID-19. Wiele ubiegłorocznych festiwali się nie odbyło, a nam się to udało. Co więcej, straciliśmy na tym finansowo. Bardziej opłacało się nie robić festiwalu i zgarnąć hajs od Ministerstwa. - dodaje Chwicewski.

Jesteśmy trochę poza rynkiem festiwalowym. Jesteśmy ludźmi, którzy robią to autentycznie i na własnych zasadach. Kiedy w spocie Karolina rzuca, że wszyscy jesteśmy ogórkami, chodzi o to, że wszyscy jesteśmy zwykłymi ludźmi. Nasz festiwal po prostu się udał, wyszedł prosto z kreatywnych głów. Towarzyszyły temu olbrzymie nakłady pracy, a do tego talent i zaangażowanie ludzi, którzy go współtworzą. Wszystko wyszło naturalnie. Analogicznie wyglądała sytuacja z maseczkami w 2020 roku. Uczestnicy czuli, że jeśli wybierają się na wydarzenie, które odbywa się w dziwnych czasach, to poczuwają się do zachowania bezpieczeństwa - uzupełnia dyrektor kreatywny UTDF.

Motyw przewodni? Nadzieja

Po obejrzeniu wideoklipu promującego tegoroczny UTDF nietrudno się wzruszyć. Bez zbędnego patosu, za to z potrzebnym i pokrzepiającym przekazem. I jakkolwiek hasło nadzieja nie brzmi wyświechtanie, to w tym przypadku sprawdza się idealnie. Jaka motywacja kierowała ekipą, która pracowała nad spotem? Jakie wartości miał reprezentować? I jak to się odnosi do nadchodzącej, dwunastej edycji?

To ja może słowem wstępu - ogłasza Chwicewski. Koncepcja wyszła od Jędrka. Podchwyciła ją Karolina Maksimowicz, która zajmuje się scenografią, designem, key visualem i pochodnymi. Nadzieja to hasło, które mocno w nas siedziało, kiedy myśleliśmy o tegorocznej edycji. Względem tego, że kiedyś rzeczywistość wróci do normy. Jak w 2019 roku, kiedy mieliśmy piękną, jubileuszową edycję. Po raz pierwszy festiwal trwał cztery dni, miał rekordową frekwencję. Zielony jest kolorem odrodzenia, można mówić tego rodzaju banialuki, wiecie o co chodzi. Duchowość, takie tam. Zielony jest na Podlasiu, jest też u Dtekka na bluzie. A teraz oddaję głos Jędrzejowi.

Organizując festiwal w takich czasach trudno czuć się komfortowo. Nawet ci, którzy są w mniej tragicznej sytuacji niż UTDF mają nadzieję na powrót do czasów sprzed pandemii. Ciężko myśleć o tym, że sytuacja się poprawi. Rok temu dość buńczucznie zapowiedzieliśmy, że zesramy się, a zrobimy festiwal. Tak się zesraliśmy, że przytłoczyły nas organizacyjne trudy. Przy wejściu w 2021 rok zakładaliśmy, że łatwiej nie będzie. I tym bardziej potrzebowaliśmy nadziei. Mieliśmy ochotę sprawić, aby nasz key visual będzie mówił nieco więcej niż zazwyczaj. Myśleliśmy o nietypowym sposobie komunikacji.

UTDF
fot. Maciek Korsan

Czasy są burzliwe i dynamiczne. Postawiliśmy fundament: odniesienie się do nadziei. I szukania jej form w ludziach wokół nas. Artystów/-ek, pracujących na scenie, żyjących w Polsce. Można też mówić o podejściu do pandemii, do kondycji branży kulturalnej czy rozrywkowej. Albo o nadziei na mniejszą polaryzację w naszym kraju. Jest wiele podstaw do odczytywania tego, co planowaliśmy zrobić - odpowiada wyczerpująco Dondziło.

Z zielonym kontrastuje biel. Kolor czystości, który w tym kontekście oznacza też otwartość. Projekt miał być otwarty na interpretację. To hybryda podejścia ludzi Up To Date’a, które jest jednocześnie głębokie i lajtowe. Z istotnym przekazem i otwartością na interpretację - kończy.

Wyjątkowość wpisana w rodowód

“Dlaczego festiwal jest wyjątkowy”, co za paskudny wordplay! - krzywi się Chwicewski. Spróbuję jednak wpasować się w klucz. Zacznijmy od połączenia ambientu, techno i elektro ze stadionowym i undergroundowym rapem. Czyli formy muzycznego eklektyzmu. Jesteśmy też różnorodni lifestyle’owo, kulturowo i komunikacyjnie. Przylgnęła do nas łatka, że Up To Date łączy pokolenia. I faktycznie tak jest.

Mamy jednocześnie Zdechłego Osę, który robi muzykę zahaczającą o dobre czasy muzyki rockowej. Z drugiej mamy w portfolio film “Wyślij pocztówkę do babci”. Wiesz, kadry ze starszą panią, która jest z wnukiem na cmentarzu i zapala znicze. Większość kampanii robiliśmy bez zastanowienia. To nie była dojrzewająca koncepcja. Dostawaliśmy KTR-y, w których liczy się sensowne zaplanowanie akcji. A my robiliśmy to na freestyle’u. Nie chcę śpiewać pieśni o ludzkim pierwiastku, o tym, że z Podlasia i że autentyczni. Problem w tym, że nie da się tego inaczej wytłumaczyć. UTDF można określić festiwalem improwizacji. Przy produkcji i przy budżetowaniu. Jesteśmy inteligentni emocjonalnie i inteligentni ekonomicznie.

Na Podlasiu nie było wcześniej tego rodzaju wydarzeń. Musieliśmy przetrzeć wiele szlaków. Podkreślam, że nikt z nas nie pracował wcześniej w agencji. Uczyliśmy się na własnych błędach, byliśmy czujni. Wszyscy grają do jednej bramki. To pozwoliło zrealizować projekt, w którym przenika się tyle wątków. Problem samotności starszych ludzi obok rapowego hedonizmu - kończy Chwicewski.

Szerokie baggy jeansy i ciemne okulary

Kiedy zaczynaliśmy organizować Up To Date, część odbiorców newonce’a pewnie dopiero wyrastała z pieluch. My też byliśmy o wiele młodsi. W tamtych czasach kultura alternatywna w Polsce nie była podzielona na konkretne nurty. Teraz odbiorcy muzyki elektronicznej oczekują wydarzeń mocno sprofilowanych. Szczerze? Dziwię się, że UTDF w takiej eklektycznej formie nadal funkcjonuje. Wydarzenie startowało jako forma konsolidacji środowisk twórczych z Białegostoku. A zrobił się z tego festiwal o międzynarodowym zasięgu, Na pierwszą edycję przyjeżdżali nawet ludzie z Berlina. Wiesz, dwanaście lat temu - podkreśla Dtekk.

Skupiliśmy się na mieszaniu się różnych społeczności. Wtedy ludzie przychodzili na rap w szerokich ciuchach. Od razu było widać, kto wpadł potańczyć do techno, a kto pobujać się przy hip-hopie. Spełniona była też funkcja edukacyjna. W 2021 roku mamy line-up, gdzie obok Zdechłego Osy jest ambientowy Gadi Sassoon. Ludzie się nie izolują, tylko wspólnie uczestniczą w różnych koncertach. To wielka wartość naszego festiwalu.

Jak podchodzą do dynamicznych zmian, jeśli chodzi o klubową scenę? W jakich kategoriach odbierają rapowy rynek, który urósł w Polsce do rozmiarów przyprawiających o ból głowy?

Zdajemy sobie sprawę, że scena zmienia się dynamicznie. W kontekście rapu projektujemy UTDF w taki sposób, żeby nie był już mainstreamowy. Widać to po tegorocznym składzie. Uważam, że są wydarzenia, które lepiej spełniają funkcję promocji zasięgowego rapu. Dlatego u nas posłuchacie Hałastry, Młodego Dzbana czy Belmondawg. I w tym kierunku chcemy iść.

Dodatkowo, jesteśmy liderem w kwestii ambientu w Polsce. Wolimy skupiać uwagę młodych, ale też starszych odbiorców, na techno bliższemu naszym ideałom. Do tego dochodzi różnorodna klubowa elektronika. Albo muzyka bassowa związana ze sceną Beats, która przyciąga ludzi z rapowego frontu i stanowi swego rodzaju pomost. Chcemy kontynuować różnorodną formułę, bo to jest wpisane w nasze DNA. Nie ma scen, które są budowane pod sezonowe zjawiska - podkreśla Dondziło.

Podlaski mistycyzm czy białostocki nacjonalizm

Myślisz Podlasie, mówisz szeptuchy. Ludowa tradycja wyraźnie zakorzeniona w wielu odmiennych kulturach. A do tego - błędnie przylepiona - łatka nacjonalistycznego bastionu. Podlasie - i co za tym idzie, Białystok - to wyjątkowy region na mapie naszego kraju. Często traktowany po macoszemu, w kategoriach Polski B, lub nawet gorzej. I oczywiście, że są pewne sensowne powody, dla których tak się dzieje. Jest też wiele argumentów, które pokazują to województwo z zupełnie innej strony. Mistycznej, tajemniczej, ale i fascynującej. Pełnej empatii i otwarcie kontrkulturowej.

Czy właśnie porównałeś filozofię Up To Date’a do szeptuch? - rzuca ewidentnie zaskoczony Chwicewski. To największy komplement, jaki mogliśmy otrzymać - uzupełnia. Faktycznie, coś w tym jest. W południowo-wschodniej części województwa podlaskiego znajduje się miejscowość Orla. Słyszeliście o niej? To miejsce rezydencji sławetnej szeptuchy. Na wjazdowych tabliczkach widnieje nazwa w dwóch językach. Polskim i białoruskim, natomiast ludzie mówią "po swojomu", czyli po chachładzku. Jest niewiele osób, które nadal używają tego języka. Używała go np. Babcia naszego Jędrzejka. Piękna sprawa. I ja tu widzę pewną analogię do działań UTDF. Bo my z jednej strony wyznaczamy muzyczne trendy i bookujemy artystów, którzy wypływają później na większe festiwale. A z drugiej, skupiamy się na aktywizowaniu osób po 50. roku życia i jesteśmy zakorzenieni w lokalności.

Orla Podlasie
fot. Cezary Chwicewski

Na jednej flance fascynująca ludowa duchowość. Z przeciwnej - owiany złą sławą Białystok. Często kategoryzowany jako stolica ksenofobii, homofobii i skrajnie patriotycznych organizacji. Innego zdania jest rodowity białostoczanin, Jędrzej Dondziło: Podlasie to różnorodna i wielokulturowa ludowość. Łatka nacjonalizmu jest krzywdząca. Jasne, że widziałem w Białymstoku dużo syfu i niemiłych sytuacji. Byłem na głośnym Marszu Równości. Widziałem stojące pod kościołem babcie z różańcami. Plujące na przechodniów i pokazujące im fakulca. Były też takie, które stały na balkonach i biły brawo. Pełny obraz nigdy nie jest jednostronny, zawsze lepiej spojrzeć na problem z szerokiej perspektywy.

Mówienie o Białymstoku głównie w negatywach pasuje do medialnej narracji. Ludziom łatwiej jest wtedy zrozumieć rzeczywistość. Okej, Podlasie jest traktowane w kategoriach zadupia. Może w kwestii ekonomicznej ma to sens. Ale niesłusznie sprowadza się nasz region na krajowy margines. Rasistowskie ataki czy homofobiczne slogany pojawiają się częściej w innych polskich miastach. A media tylko czekają, aż w Białymstoku dojdzie do następnego konfliktu. Powód? Bo się poniesie, będzie o czym dyskutować. Wartość tych terenów została ukształtowana przez wielokulturowość. Mieszkali tu - i nadal mieszkają - Białorusini, Rosjanie, Tatarzy i Polacy. Nie jesteśmy bastionem nacjonalizmu, ja się z tym nie zgadzam - kończy wątek Dondziło.

Up To Date Festival odbędzie się w dniach 3-5 września w Białymstoku. Pełne info oraz bilety złapiecie w tym miejscu.

Podziel się lub zapisz
Redaktor naczelny newonce.net. Prowadzi autorską audycję kolekcje w newonce.radio i współprowadzi dwie inne: Daj Wariata i Strzałką chodzisz, spacją skaczesz. Najbardziej jara go to, co odkrywcze i eksperymentalne - czy to w muzyce, czy w kinie, czy w gamingu.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.