Wielcy nieobecni: czy w tym roku posłuchamy nowych albumów Kendricka, Rihanny i innych milczących gwiazd?

Kendrick
fot. Larry Busacca/Getty Images for Coachella

Niektóre wykonawcy nie rozpieszczają nas częstymi premierami. Przeglądamy listę nieobecnych i wyciągamy wnioski na najbliższe dwanaście miesięcy.

Branża muzyczna w większości jest skupiona na hustle & grind, czyli wydawaniu często i gęsto, ale nie brakuje też gwiazd, które na pewnym etapie już nic nie muszą, a ich zejście z chmur byłoby sporym wydarzeniem. Do tego dochodzę mniejsze postaci, cieszące się niezależnością, która uwalnia od potrzeby corocznego dropu. Zresztą - pandemiczne realia również wpłynęły na wiele decyzji, dotyczących premier.

Nie zrozumcie nas źle. Zawsze cenimy sobie jakość ponad ilością, ale na muzykę od takiego K. Dota czekamy zdecydowanie za długo. Nie chodzi jednak tylko o niego. Skompilowaliśmy zestawienie milczków i oceniamy szansę na opamiętanie z ich strony. Czy w 2021 dostarczą długo oczekiwane materiały? Czy nasza kryształowa kula okaże się skutecznym narzędziem, czy bublem? Zobaczymy!

1
Kendrick Lamar

Zacznijmy od artysty, wobec którego mamy raczej niewiele wątpliwości. Album Kendricka Lamara może nie jest stuprocentowo pewny, ale według plotek i przecieków z branży jest na niego spora szansa. W wywiadach Lamar mówi, że pracuje nad nowym brzmieniem, a farbę z ust puścił także Thundercat, który przyznał, że wspomaga rapera w studiu. Autor DAMN. tu i ówdzie przyznaje, że czuje presję wywołaną świetnie przyjętymi wydawnictwami. Szczególnie duży cień rzuca Good Kid, M.A.A.D. City i pewnie stąd deklaracje, że nigdy nie powstanie kontynuacja tej opowieści. Zrozumiałe, że Kung-Fu Kenny chce podejść do sprawy ostrożnie i z rozmysłem. Nawet gościnne zwrotki rozmieszcza strategicznie i w ubiegłym roku pojawił się tylko u Busta Rhymesa.

2
Rihanna

Riri chyba kręci za dobry biznes, żeby walczyć z chimeryczną i dość opresyjną naturą branży muzycznej. Poszła w kosmetyki i bieliznę, i radzi sobie wyśmienicie bez oddechu menedżerów na karku. Następcy Anti wypatrujemy od 2016 roku, ale czy w tym roku się doczekamy? Wątpliwe. Co prawda w 2018 roku wokalistka przebąkiwała o albumie reggae, ale nic takiego do tej pory się nie ukazało. Ona musi dysponować zresztą całą masą niewydanego materiału. Wskazuje na to choćby jej dawny post instagramowy: update: me listening to R9 by myself and refusing to release it. Liczymy, że wciągu najbliższych miesięcy, coś się ruszy w tej kwestii. Szczególnie, że reggae Rihanny może być intrygującym przedsięwzięciem.

3
Frank Ocean

W 2020 roku Frank Ocean wydał dwa utwory - w tym jeden szczególnie zaskakujący. Cayendo to numer zaśpiewany w języku hiszpańskim, ale trudno wyrokować, na ile ma to rzeczywiście wyznaczać kierunek rozwoju dla artysty. Ocean lubi pogrywać w kotka i myszkę z publicznością. Cieszy się też swobodą braku wydawniczej presji. Jest szansa, że single zapowiadają coś większego, ale z tym tajemniczym zawodnikiem nigdy nic nie wiadomo. Po takim początku stycznia przydałaby się łyżka miodu w beczce dziegciu, a za coś takiego uznalibyśmy właśnie drop od Franka.

4
SZA

Ctrl to jeden z naszych ulubionych albumów R&B ubiegłej dekady. SZA uparcie milczy od jego wydania, pocieszając nas gościnnymi udziałami, które nie zaspokajają jednak głodu jej twórczości. W zeszłym roku dostaliśmy od niej dwa solowe single - Good Days i Hit Different, wyprodukowany przez legendarny duet Neptunes. Można traktować to jako dobry prognostyk na przyszłość, chociaż z drugiej strony - wokalistka nie ma najlepszych relacji z wytwórnią Top Dawg Entertainment, o czym często informuje w mediach społecznościowych. Trzymamy kciuki za rozwiązanie konfliktów i drugi longplay.

5
Rosalía

Oddajemy w tym miejscu hołd jednej z najciekawszych artystek naszych czasów. Rosalía rozpieszczała nas fenomenalnymi singlami i - po trzech latach od El Mar Querer - już w pierwszym kwartale R3 powinno trafić w nasze ręce. Zwłaszcza, że to premiera, która przy bardziej sprzyjających okolicznościach byłaby już za nami. Ma być konceptualnie, hip-hopowo... Czekamy jak źli!

Podziel się lub zapisz