Niewiele jest lepszych zjawisk dla polskiego kibica MMA niż nasz zawodnik lub zawodniczka pnący się w górę rankingu UFC. Kolejne wartościowe zwycięstwa dają nie tylko wyższą pozycję, ale i przyjemne rozważania. Kto dalej? Gdzie jest „sufit” możliwości naszych reprezentantów? W przypadku Jana Błachowicza skończyło się to pasem mistrzowskim. Marcin Tybura zatrzymał się (na razie) na Aleksandrze Wołkowie. Co zrobi Mateusz Gamrot? „Gamer” już w najbliższej edycji rankingu będzie w czołowej piętnastce wagi lekkiej, a potencjał Polaka zdaje się być na ten moment bardzo wysoki.
Starcie z Diego Ferreirą miało być jednym z najtrudniejszych, o ile nie najtrudniejszym w karierze Mateusza Gamrota. Brazylijczyk jest naprawdę mocnym przeciwnikiem, który przegrywał tylko z samą czołówki niezwykle silnej wagi lekkiej. Jednak Polak od momentu debiutu w UFC znacząco się rozwinął. Łączenie treningów w Polsce z treningami w American Top Team przyniosło świetne rezultaty, a walka z Ferreirą tylko to potwierdziła.
Gamrot i jego trenerzy przygotowali bardzo dobry plan na ten pojedynek. Silnymi stronami rywala były praca w parterze i zasięg ramion w stójce. Należało skupić się więc na czymś innym. W stójce „Gamer” często punktował lewym prostym i trzymał się z daleka od długich rąk Ferreiry. W parterze doskonale wiedział, że jest znacznie lepszym zapaśnikiem i sprowadzenia do parteru są po jego stronie, z kolei rywal to przedstawiciel jiu-jitsu i najgroźniejszy będzie już na ziemi. Dlatego wielokrotnie schodził do parteru (Ferreira nie miał za bardzo pomysłu, jak to obronić), ale wcale nie zależało mu na tym, by utrzymać się w tej pozycji. Punktował sprowadzeniem i jeśli nie udało się zdobyć wyraźnej przewagi – bez wahania wracał do stójki. Ryzyko przy rywalu tego kalibru było zbyt duże, a punktowo Gamrot i tak wyraźnie prowadził na kartach sędziowskich.
Ten narzucony przez Polaka styl walki miał jednak jedną poważną wadę – zabierał bardzo dużo energii. Ciągły ruch na kilku płaszczyznach musiał w końcu go spowolnić i tak też stało się w drugiej rundzie. Gamrot wciąż miał przewagę, jednak nie był już tak ruchliwy, przez co Ferreira kilkukrotnie sięgnął go długimi rękami. Po raz kolejny jednak nasz fighter zadziałał bardzo dobrze taktycznie. Widząc, że w stójce sytuacja zaczyna się wyrównywać, zaskoczył po raz kolejny sprowadzeniem do parteru, a w dodatku Brazylijczyk popełnił bardzo duży błąd i „oddał” mu plecy.
Będący z tyłu Gamrot miał prawdopodobnie zamiar osłabić rywala kopnięciami i spróbować duszenia, jednak walka skończyła się znacznie szybciej. Już pierwsze kolano na żebra Ferreiry okazało się kończące. Było na tyle mocne, że Brazylijczyk werbalnie poddał pojedynek, bo ból nie pozwolił na dalszą walkę.
Spodziewaliśmy się, że Gamrot będzie miał z Ferreirą bardzo trudną przeprawę i faktycznie nie należała ona do najłatwiejszych, ale przygotowaniem i taktyką Polak całkowicie zdominował rankingowego przecież przeciwnika.
Dzięki temu już w najbliższej edycji zestawienia powinien pojawić się na początku drugiej dziesiątki (Ferreira był dwunasty), a co za tym idzie – będzie w rozmowach na temat potencjalnych walk z czołową dziesiątką rankingu.
Sam „Gamer” podszedł do tego bardzo odważnie. W wywiadzie po walce wyzwał do pojedynku Michaela Chandlera (#5), który jeszcze niedawno walczył o mistrzostwo z Charlesem Oliveirą, zwracając uwagę, że w Chandler w UFC ma bilans 1-2 (przeszedł bezpośrednio z Bellatora do walk z czołówką UFC). W międzyczasie dostało się też Conorowi McGregorowi (#9), który według Gamrota jest już przeszłością.
Polak wie, że rozgłos, jeszcze po tak dobrych pojedynkach, może mu dać znacznie szybszą walkę z czołówką „lekkich”. Najbardziej prawdopodobny jest jednak scenariusz, w którym Gamrot otrzyma jeszcze co najmniej jedną walkę z pogranicza top 10 (Gregor Gillespie, Rafael Fiziev), zanim w kolejnym zestawieniu pojawi się bardzo duże nazwisko.
Na ten moment „Gamer” jeszcze nie jest aż tak popularny, by dostać walkę z Conorem czy Chandlerem, ale bardzo szybko się do tego zbliża. Sam Dana White zwraca uwagę, że to „zawodnik, którego należy obserwować”, a Amerykanie już doskonale wiedzą, że w wadze lekkiej pojawił się kolejny, bardzo mocny prospekt.
