Wyjaśniamy fenomen Among Us - gry bijącej rekordy popularności nie tylko wśród generacji Z

Among Us
fot. materiały prasowe

Wydana w 2018 roku wieloosobowa gra Among Us nie cieszyła się początkowo zbyt wielką popularnością. Gracze w różnym wieku skupiali się wtedy na kasowych pozycjach z gatunku battle royale - Fortnite, PlayerUnknown’s Battlegrounds czy Splatoon 2, a także na nieustannie obładowanych serwerach Minecrafta i League of Legends.

Od tego czasu w tej materii wiele się nie zmieniło, ścisła czołówka pozostała nienaruszona (chociaż w międzyczasie pojawiły się m.in. Apex Legends i Call of Duty: Warzone), ale droga, jaką w przeciągu dwóch lat przeszła produkcja niewielkiego studia InnerSloth jest naprawdę imponująca.

Mamy 2020, a w Among Us grają nie tylko dzieciaki, nastolatkowie i dorośli, ale również celebryci - i to nie tylko ci z gamingowego świata. We wrześniu gra znacznie przekroczyła 100 milionów pobrań, a z 1,5 mln aktywnych graczy na początku miesiąca podskoczyła do prawie 4 mln pod jego koniec. Na Steamie gra jest obecnie na trzecim miejscu pod względem liczby graczy, zaraz po Counter Strike’u i Dota 2. Z kolei wideosy na TikToku zebrane pod hashtagiem Among Us mają w sumie 13 miliardów wyświetleń. Yup, that’s big.

Gra niezależnego studia InnerSloth czerpie garściami z tradycyjnych planszówek pokroju Cluedo, Mafii czy Monopoly. Zwodzenie przeciwników, węszenie podstępów, rzucanie kłód pod nogi i blefowanie są w tych przypadkach na porządku dziennym. Jak u Agathy Christie - każdy może okazać się zabójcą.

Za tym ogromnym skokiem popularności stoi w dużej mierze… pandemia koronawirusa. Lockdown, nadmiar wolnego czasu i potrzeba międzyludzkich kontaktów, które w tym ciężkim okresie można utrzymywać np. dzięki multiplayerowym grom zrobiły swoje. Z dostępnością problemów nie ma, bo Among Us jest do zgarnięcia całkowicie za darmo na Androidzie i iOS, natomiast za wersję pecetową trzeba zapłacić niecałe 20 zł. Nie oszukujmy się - nie jest to druzgocący wydatek. Wielkiego sukcesu nie byłoby również bez Twitcha i YouTube'a, na których to platformach gra uzyskała niebotyczne streamingowe wyniki. Cała reszta to już efekt kuli śnieżnej.

Zabawa w kotka i myszkę

Zacznijmy od wyjaśnienia, na czym polegają podstawy gry. W kosmicznej rozgrywce rodzaju murder-mystery udział może wziąć od czterech do dziesięciu graczy. Uczestnicy zostają podzieleni na dwie grupy: Crewmates i Impostors. Pierwszą z nich można określić mianem protagonistów, którzy mają pracować zespołowo i wykonywać określone zadania. Przeciwna grupa, w skład której wchodzi nie więcej niż trzech playerów, ma za cel dokonanie sabotażu - utrudnianie tasków, a docelowo śmierć wszystkich Crewmates. Jak można się łatwo domyślić, wygrywają ci, którzy najszybciej zdemaskują wilka w owczej skórze i postawią kres szkodliwym zagrywkom lub ci, którzy najszybciej zabiją liczniejszą drużynę. Ważnym elementem rozgrywki są tzw. emergency meetingi, podczas których gracze rozmawiają ze sobą i próbują dociekać, na kogo zrzucić odpowiedzialność za niecne czyny.

Aspekt społeczny i pandemiczny szał

Na oficjalnym discordowym kanale InnerSloth jest w tej chwili ponad 600 tys. użytkowników, a w momencie pisania tego artykułu aż 10 % z nich jest online. A to nie jedyna przestrzeń na Discordzie, gdzie spotykają się gracze, bo w pierwszej piątce znajdziemy aż trzy grupy, z których każda przekracza pół miliona subskrybentów. Sporą część tych kolektywów tworzą nastolatkowie, a wielu z nich jest nie tylko zwykłymi userami, ale również adminami serwerów. Nastoletni gracze wymieniają się w grze kontaktami, nawiązują bliższe relacje, a między nimi tworzą się ziomalskie więzi, których w czasie pandemii jest zdecydowany deficyt. Podobno ciężko trafić na gamerów powyżej 20. roku życia - chociaż oczywiście zdarzają się też 30- czy 40-latkowie - a dużą w tym zasługę mają mobilne wersje Among Us, w które można cisnąć dosłownie wszędzie - w metrze i pociągu, w przerwie od nauki, w toalecie czy przed pójściem spać.

Bez wątpienia to właśnie ten społeczny, integracyjny element rozgrywki Among Us jest jedną z głównych wartości tego indyka. Oprócz publicznych pojedynków gracze organizują się również w prywatne grupy na wielu platformach. W tej materii dominują szczególnie dwie z nich - Twitch oraz wspomniany Discord. O ile przez większość zmagań może panować (często niezręczna) cisza, tak w momencie demaskowania przeciwników i ustalania, kto jest winny zabójstwa lub kto próbował sabotować jakąś misję, włącza się totalny tryb domówki. Wystarczy obejrzeć kilka wideosów na YouTube, aby skumać, że ludzie grający w Among Us bawią się tak samo dobrze, jak podczas pykania w planszówki na posiadówce. Etap misternego planowania i rozkminiania, kto ewidentnie leci w kulki i kto powinien jak najszybciej wylecieć z rozgrywki, to jeden z najprzyjemniejszych momentów gry studia InnerSloth i dostarczyciel czystej rozrywki opartej na międzyludzkiej interakcji.

Kontrowersje, hakerzy i wpływ na wybory

Kiedy coś drastycznie zyskuje na popularności, oprócz oczywistych korzyści finansowych czy wizerunkowych, trafia też na grunt podatny oszustom i ludziom, którzy generalnie nie mają przyjaznych intencji. Podobnie stało się z Among Us, które dzięki swojej dość prostej mechanice i niedoskonałemu software’owi stało się łatwym kąskiem dla hakerów próbujących popsuć innym zabawę.

Ale to nie wszystkie kontrowersyjne tematy związane z Among Us. Peak popularności tej gry zbiegł się idealnie z momentem wyborów w Stanach Zjednoczonych. Skoro Facebook czy Instagram poprawiły swoje środki bezpieczeństwa i starają się - przynajmniej oficjalnie - nie dopuścić do żadnych niechcianych prób zmiany wyników głosowania, tak w Among Us zabezpieczeń nie ma w zasadzie żadnych. I tak, grupa hakerów próbowała siać wśród niczego nieświadomych playerów pro-trumpowską propagandę. Póki co, to wyjątek, nad którym warto się jednak pochylić.

Kolejnym shady elementem gry studia InnerSloth są… kolory. Niestety, ale w czasach internetu, trollingu i hejterów bardzo łatwo nadziać się na błędne interpretacje. W przypadku Among Us rozchodzi się o to, że dzieciaki zaczęły kojarzyć określoną kolorystykę z konkretnymi przywarami (lub atutami) i ułomnościami. Generalnie jest to prosta droga do dysonansu spowodowanego ocenianiem rzeczywistości pod kątem tego, jaki kto ma kolor skóry. Zupełnie nieintencjonalnie gra może stać się wylęgarnią młodych rasistów. To oczywiście daleko idąca interpretacja, ale w sieci pojawiło się już sporo głosów kładących nacisk na ten problem, szczególnie w ramach publicznych rozgrywek.

Podobnie ma się sprawa z terminem Everyone is Sus, który sprowadza się do nieufności względem innych graczy i również może mieć jasny przekaz dla młodocianych uczestników zabawy - nie wierz swojej grupie społecznej. O ile można doszukiwać się pozytywów w stwierdzeniu poddawaj wszystko w wątpliwość, tak może to również doprowadzić do mniej przyjemnych konsekwencji. Sam zwrot sus ma także negatywne konotacje i w przeszłości służył policji do dyskryminowania na tle rasowym oraz często bezpodstawnego oskarżania podejrzanych. Dociekliwi mogą zarzucać Among Us, że przykłada rękę do wspierania kultury blamingu i tzw. doxingu, czyli wyciągania z internetowego skarbca często niewygodnych danych na temat innych osób.

Z jednej strony mamy godną pochwały mechanikę łączenia ludzi i zacieśniania więzi społecznych w trakcie pandemii, ale z drugiej, emocjonalne narzędzia, jakie są do tego wykorzystywane to nieufność wobec innych graczy, wykluczanie z powodu insynuacji, oszukiwanie innych (szczególnie będąc Impostorem) czy wytykanie palcem ze względu na kolor i sugerowanie pewnych przywar.

Spróbujmy poeksperymentować i odnieść to do sytuacji IRL i pandemii COVID-19 - przebywając obecnie w pomieszczeniu z kilkoma/kilkunastoma osobami stajemy się nieufni wobec innych i sami odczuwamy dystans od pozostałych osób. Ograniczone zaufanie w podręcznikowym wydaniu.

Streamingowi celebryci

Nic nie jest doskonałe, ale na całe szczęście, Among Us ma więcej jasnych niż ciemnych stron. Walory edukacyjne, praca w grupie, czysta rozrywka i możliwość interakcji z innymi osobami - to wszystko brzmi super. A gdybyśmy dodali do tego opcję rozgrywki ze spoko celebrytami? Pierwszy przykład z brzegu - demokratyczna członkini Izby Reprezentantów Alexandria Ocasio-Cortez, która na pełnej wyluzce dołączyła do społeczności graczy na Twitchu. Do spółki z kolegą Demokratem Ilhanem Omarem i innymi reprezentantami pobiła streamingowe rekordy: 3-godzinną transmisję obejrzało w sumie prawie 5 mln osób, a w momencie live'a w peaku widzów było 400 tys. Wiadomo, zbiegło się to w czasie z wyborami w Stanach Zjednoczonych, co też nie jest dziełem przypadku. Wciąż - fajnie!

Zresztą, gdyby nie streamerzy, nie bylibyśmy świadkami tak imponującej ekspansji Among Us. Za osobę, która jest odpowiedzialna za przełomowy skok rozpoznawalności gry uważa się streamera o ksywce Sodapoppin mającego na Twitchu prawie 3 mln followersów. Później poszło już jak z płatka, a temat podchwycili najwięksi w branży - wystarczy wymienić takie ksywy, jak PewDiePie, Pokimane, Disguised Toast czy Sykkuno. Nie grasz w Among Us - nie istniejesz.

Wszystko jest memem

I na koniec truskawka na torcie, czyli nasz ulubiony rodzaj internetowego kontentu - memy. Skoro opisaliśmy już mechanikę gry, jej wszystkie wady, ułomności, piękne idee i zalety, to na koniec zwyczajnie wyluzujmy. Jakiekolwiek nie byłoby nasze podejście do Among Us, warto dać tej grze szansę, a jeśli wolicie inne formy spędzania wolnego czasu, po prostu przescrollujcie kilka stron z memami poświęconych temu gigantycznemu hitowi, bo to osobna społeczność, która wykiełkowała z tego uniwersum. Wiadomo, sekcja memiarska zawsze na propsie. Bo co, jeśli nie memy, gry wideo, calle z przyjaciółmi i szamka na dowóz uratują nas podczas kolejnego lockdownu. Trzymajcie się w tym Skeldzie!

Podziel się lub zapisz
Lech Podhalicz
Najbardziej jara go to, co odkrywcze i eksperymentalne, czy to w muzyce, czy w kinie, czy w gamingu. Redaktor newonce.net i prowadzący autorską audycję KOLEKCJE w newonce.radio.