Zapomnijcie o sitcomach. Właśnie trwa złota era niszowych komedii

Zobacz również:Adam Sandler, Kevin Garnett, The Weeknd i... świetne recenzje. Na ten netflixowy film czekamy jak źli
Ramy
fot. materiały prasowe

Cieszące się niezwykłą popularnością w latach 90. i na początku 2000. sitcomy powoli odchodzą w niepamięć. Jedni będą z tego powodu zawiedzeni, inni zakrzykną z radości, bo nie mogli już zdzierżyć cytowania bohaterów Przyjaciół, Jak poznałem waszą matkę? lub Teorii wielkiego podrywu.

Czy możemy zatem mówić o kryzysie sitcomów? W pewnym sensie na pewno. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo dzięki dołkowi, w jakim znalazły się obecnie ciągnące się przez lata, często nieśmieszne i cringe’owe seriale z humorem na poziomie co poniektórych odcinków Studia YaYo, na pierwszy plan wybiły się niszowe, zaangażowane komediowe seriale. Już nie liczy się ilość, a jakość. Mniej gagów pod miskę czipsów (my wtedy odpalamy YouTube’a), a więcej inteligentnych żartów, które częstą są tylko pretekstem do opowiedzenia ważnej historii lub poruszenia społecznych tematów.

Mniej popularne, ale zdobywające nagrody seriale komediowe są znacznie bardziej wiarygodną alternatywą dla rozwlekłych sitcomów i co ważne, poza doskonałą zabawą zawierają w sobie również walor edukacyjny. Podejmowanie ważnych wątków to nie tylko domena dramatów, ale również komedii, w których ambitny żart mieni się obecnie w wielu odcieniach.

1
Ramy

Jak zmieścić w jednym serialu opowieści o krzywdzących stereotypach względem islamu, pułapce bycia wiecznym singlem, problemach, z którymi zmagają się imigranci, braniu na barki ciężaru konsekwencji podejmowanych decyzji oraz o empatii względem innych? Odpowiedź na to pytanie na pewno zna Ramy Youssef, autor i odtwórca głównej roli w dwusezonowej produkcji studia A24. Bohaterem serii jest urodzony w Stanach zwyczajny koleś egipskiego pochodzenia, który oprócz regularnej masturbacji, pociągu do imprez i podważania swojej moralności pragnie stać się przykładnym, oddanym wierze muzułmaninem. Do tego traci pracę w start-upie i musi mierzyć się z nadopiekuńczymi, konserwatywnymi rodzicami, którzy nie do końca kumają, jaką rolę powinni spełniać w życiu swoich dzieci.

Ramy nieustannie podejmuje wiele niełatwych wyzwań, opiera się pokusom i ciężko pracuje na to, aby szanowali go inni, ale co najważniejsze - żeby mieć czyste sumienie. A jako że jest to rasowa komedia, to nasz protagonista cały czas zalicza masę wpadek i jest wystawiany przez życie na próbę. Po prostu niekończąca się retrogradacja Merkurego. Poza tym, że Ramy jest typowym loserem, to odczuwa się jego względem jednocześnie dużą empatię i współczucie, ale też irytację spowodowaną powtarzaniem przez niego tych samych błędów. W drugim sezonie w jedną z kluczowych postaci wciela się laureat Oscara - Mahershala Ali, a cameo appearance notuje popularna gwiazda branży porno. I tak, będzie kolejny sezon. Ramy, musisz!

2
Master of None

Mówi się, że Aziz Ansari jest znacznie lepszym twórcą niż stand-uperem. O ile o tym drugim nie mam większego pojęcia, tak Master of None to szczytowe osiągnięcie netfliksowego sektora komedii. I co ważne, po prawie czteroletniej przerwie, wreszcie zapowiedziano kontynuację przygód ultra sympatycznego Deva. Podobnie jak w Ramy czy High Maintenance, u Ansariego również pełno jest Nowego Jorku, pełno jest zwykłych sytuacji z codziennego życia, a wątek najróżniejszych mniejszości pojawia się na porządku dziennym. Master of None to również instant poprawiacz humoru i remedium na pandemiczną rzeczywistość. Nikt tak nie celebruje wypadu do restauracji i delektowania się szamką, nikt tak nie kocha spędzania czasu z ziomkami i nikt tak nie podnosi poziomu endorfin, jak 30-letni nowojorczyk. Jeśli pokochaliście adult swimowy humor Tim & Eric, pokochacie Master of None. Dawać już ten trzeci sezon!

3
High Maintenance

Stwierdzenie, że High Maintenance zapoczątkował trend na low-key zaangażowane komedie nie będzie wcale przesadą. Ocierający się o geniusz serial, za który odpowiedzialny jest duet Katja Blichfeld i Ben Sinclair, pod kołderką lekkich i zabawnych historii z życia dilera marihuany przemyca całą masę wartościowych treści. Zaczęło się niemalże dekadę temu od amatorskiego projektu uploadowanego na Vimeo, a skończyło na produkcji czterech sezonów dla HBO i to z transmisją w antenowym prime time'ie stacji.

Bo główny protagonista, The Guy, nie zawsze znajduje się w centrum wydarzeń. Czasami jego czas na ekranie ogranicza się do dowozu śmiesznego towaru, czasami mija bohaterów danego odcinka śmigając na rowerze ulicami Nowego Jorku, a czasami wpada na nich przypadkiem podczas imprezy. High Maintenance to zbiór krótkich opowieści o ludziach. O kobietach i mężczyznach, osobach LGBTQ+ i hetero, o imigrantach i lokalsach, o milenialsach i gen Zetach, o biednych i bogatych. Aseksualny magik? Typ mający obsesję na punkcie Helen Hunt? Para zakochana w BDSM? Weterynarz robiący microdosing? Wszyscy tu są i wszyscy jarają spliff.

W tym serialu najpiękniejsze jest to, że jego twórcy nikogo nie oceniają i przedstawiają rzeczywistość w rzetelny sposób. Niesamowite są te pokłady empatii i zrozumienia, jakie drzemią w autorach serialu, a których personifikacją jest postać grana przez Sinclaira. Nie ma takiej drugiej rzeczy na streamingach, nie ma lepszego ziomka niż The Guy. Oglądajcie High Maintenance. Bawiąc, uczy.

4
Barry

Bill Hader współtworzył i zagrał tytułową rolę w jednej z najlepszych komedii rozliczających się z powojenną traumą. Co sprawia, że Barry to topowa produkcja, jaka wyszła ze stajni HBO? Poza znakomitym aktorstwem i pełnym spektrum nietuzinkowych pomysłów - idealnie zachowane proporcje pomiędzy często absurdalnym i niepoprawnym humorem a rozkminami na temat samotności, przynależności i odnalezienia swojej roli w społeczeństwie. Fabuła? Były amerykański żołnierz próbuje wrócić po wojskowej misji do normalnego życia i postanawia, że dołączy do niszowej grupy teatralnej, której przewodzi ekscentryczny były gwiazdor estrady (tu znakomity Henry Winkler). Niewielką przeszkodą jest jednak fakt, że po zakończeniu przygody z militariami postanowił dorabiać sobie jako płatny zabójca. I oczywiście, wyjście z tego zawodu nie jest wcale taką prostą sprawą.

W Barrym dzieją się momentami rzeczy wielkie, a wzorem Atlanty czy Breaking Bad, dostajemy tu jeden odcinek - ze średnią ocen 9.8 na IMDB - całkowicie wyrwany z głównego kontekstu. Podobnie jak S1E07 przygód Paper Boia jest to absolutne dzieło telewizyjnej sztuki. Zresztą, to nie jedyny wspólny wątek z hitem stacji FX, bo za reżyserię kilku epizodów przygód mordercy na wynajem odpowiada Hiro Murai, który przy Atlancie miał stały etat, a poza tym kręcił teledyski dla m.in. FKA Twigs, Earla Sweatshirta, Flying Lotusa, no i oczywiście Childisha Gambino.

5
How to with John Wilson

Najbardziej dziwaczny serial 2020 roku? Bardzo możliwe. Absurdalne mockumentary autorstwa Johna Wilsona to niesamowite natężenie nowojorskich osobliwości, kompletnie odklejonych sytuacji i miejsc, o których nie mieliście pojęcia. To nie jest ten sam Nowy Jork, jaki znamy z High Maintenance czy Ramy’ego. To jego krzywe odbicie, które wciąż pozostaje nieodłączną częścią tożsamości tego miasta. Oprócz Wilsona, przy serialu maczał palce naczelny piewca niezręcznej formy telewizyjnej - Nathan Fielder. How to With John Wilson to komedia pomyłek, wstydliwych sytuacji, prowokacji i szczerości. I ciężko tu o lepiej pasujący claim niż klasyczne it's funny because it's true.

6
Easy

Kolejna anthology series opowiadająca o normalnych ludziach zmagających się z normalnymi trudnościami. W tym przypadku zamieniamy Nowy Jork na Chicago, a życiowe dylematy singli na pary nieradzące sobie z utrzymaniem najróżniejszych form swoich relacji. Warto dodać, że gościnne występy w serii Joe Swanberga zaliczyli m.in. Emily Ratajkowski i Orlando Bloom. Jest w Easy trochę lekkiego cringe’u i daleko tej produkcji do poziomu High Maintenance czy Love, na których z pewnością wzorowali się twórcy, ale w ramach oczekiwania na piąty sezon przygód The Guya - który według doniesień nie wydarzy się w najbliższej przyszłości - można dać sobie nieco słabszy, ale przyzwoity substytut. Jak ktoś lubi mumblecore, powinien być zadowolony.

Podziel się lub zapisz
Najbardziej jara go to, co odkrywcze i eksperymentalne, czy to w muzyce, czy w kinie, czy w gamingu. Redaktor newonce.net i prowadzący autorską audycję KOLEKCJE w newonce.radio.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.