Zdechły Osa: Bombs Over Jarocin (RECENZJA)

Zobacz również:Nadzieje są małe, rzadko się spełniają sny? Wrocław ma mocniejszą scenę niż kiedykolwiek wcześniej
Osa.jpg

Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny, ześlij deszcz. Boże Wszechmogący, ześlij deszcz, potężny deszcz. Taki, który jeszcze nigdy nie padał. Deszcz jak bombardowanie. Deszcz jak nalot. Ześlij deszcz i zatop to miasto. Intencja modlitwy ze Ślepnąc od świateł ziściła się wiele lat wcześniej, gdy czarna, brudna, zimna woda zalała Wrocław. Wtedy też urodził się Zdechły Osa. To już będzie klasyk, a ty nie wiesz o tym - 1997 rok to kłopoty.

Legendy i Instastory na temat Osy krążą od tak dawna, że aż zacierają się granice między realnością a mitem. Niesłusznie jest mówić: ja myślę. Należałoby raczej powiedzieć: mnie myślą - jak pisał Rimbaud. Enfant terrible z osiedla Kosmonautów szczególnie wiele zamieszania wywołał wokół siebie, gdy daleko za plecami zostawił żółtodziobów i dinozaurów od Gorzkiej Wody, żeby następnie wywołać skandal podczas koncertu Pezeta na Torwarze. Mogło zaskakiwać, że kilka miesięcy później zasilił szeregi Warner Music Poland, obierając trasę na legalny debiut w barwach majorsa. Dostałem jednak insiderską informację z wytwórni, że przy podpisywaniu kontraktu sprawa została postawiona jasno: możesz uderzać penisem o parapet, a my i tak to wydamy. Chodziło o sprofesjonalizowanie brzmienia - bez ingerencji w esencję tej niepokornej twórczości. Osa nie musiał sprzedawać ani dupy, ani duszy i za ten akt odwagi odpłacił się z nawiązką.

Osa 2.jpg

Ja to chyba bym wolał być uznawany za żula niż rapera. Raper brzmi ohydnie. Te wczuty, napinki. Nie chciałbym w ogóle być kojarzony z rapem - mówił dwa lata temu w rozmowie z Filipem Kalinowskim i na Sprzedałem dupe pozostaje wierny tamtej deklaracji. Leci to i chwytaj, bo to jak sałata z nieba, a nie jakbyś słyszał kolejnego typa, co udaje Lil Peepa - rzuca w Na wstępie; Wiesz dlaczego, typie, nie powinno się mnie, kurwa, nazywać raperem? Bo nas dzielą lata świetlne - sam odpowiada sobie w West Coast; Żabson to ziomal, a Osa to pizda i jest gówno warty... Ten debiut jest w pewnym stopniu aktem wrogości wobec klasycznej hip-hopowej estetyki.

Wersy o wpierdolu na Muchoborze, złotym strzale ziomka, podwórkach gdzie pucha, dziewczynach pachnących fryturą i życiu jak survival on melodeklamuje po rapowemu, ale równocześnie dokonuje na nich płomiennego wandalizmu. Brutalizuje formę pod korek, wszędzie wplata ponglish, każde słowo najchętniej rymowałby ze skurwysynem. Całość materiału została ponadto osadzona w uniwersum Czeluści albo Transformatora. To są basowe eksperymenty z podziemia; penerskie drum'n'bassy i hardbassy oraz chałupnicze wtręty gitarowe; bazujące na niezaawansowanym wyuczeniu się power chordów i riffu z Come As You Are. Nie jest przypadkiem, że Zdechły Osa powołuje się tutaj na grupę Dezerter. On nie zrzuca bomb na Bagdad, zrzuca je na festiwal w Jarocinie.

Zdechly Osa-2021.jpg

Zasłużony ekspert bokserski, Andrzej Kostyra zwykł wspominać, że podczas walki Gołota - Bowe śmierć wisiała nad ringiem. Nad Sprzedałem dupe unosi się duch postironii, ale spraw ostatecznych także, co daje o sobie znać, gdy w Stray Dogs pada Jeszcze się nie wieszam. Póki co to sam się trzymam; gdy wrocławianin przywołuje swoją rozmowę z Ziołem czy polemizuje ze swoim wizerunkiem: Przypieli mi łatkę rapera-ćpuna, a nikt z nich nie widział, jak ja się bujam. Paradoks polega na tym, że w tym całym popsuciu to wciąż jest sztuka marginesu robiona przez skrajnie wrażliwego chłopaka. Rogal nawinął kiedyś przebłyskotliwe wersywersy Wojna, nie ma w sobie, kurwa, nic z kobiety. Twoje rapy - nic z człowieka. Osa znajduje się tu na przeciwległym biegunie. Na poziomie muzycznym to także przecież żaden autosabotaż. Znalazła się przestrzeń na alternatywne szlagiery (Zakochałem się w twojej matce), rapowe bangery (West coast) czy apokaliptyczne ballady (Za życie).

Pozwólcie na hiperbolę - ostatni raz taki debiut jak Sprzedałem dupe zaliczyli Sex Pistols Never Mind the Bollocks; żółta płyta Cool Kids Of Death, którą ekscytowało się pokolenie dzisiejszych trzydziestokilkulatków jest przy tym dziecinną igraszką. To w pewnym stopniu koniec historii i ostatni człowiek na tej scenie. Bo po takim dropie trudno wyobrazić sobie powrót do rzeczywistości z Popkillera i Glamrapu.

sprzedalem-dupe-b-iext70749793.jpg

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży bezapelacyjnie do samego końca; swojego lub jej. Co czwartek o 18:00 prowadzi także autorską audycję The Fall na antenie newonce.radio. Ma na koncie publikacje m.in. w Machinie, Dzienniku, K Magu, Exklusivie i na Onecie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.