David Beckham i Phil Neville przeżyli razem sporo pięknych chwil w barwach Manchesteru United. Teraz znów pójdą ramię w ramię, na innej planszy, w innej scenerii. Becks jest właścicielem klubu Inter Miami i zatrudnił starego druha w roli trenera.
Neville od trzech lat był selekcjonerem reprezentacji Anglii kobiet, a wkrótce miał także poprowadzić kadrę olimpijską Wielkiej Brytanii na igrzyskach w Tokio. Ale przyjaciołom się nie odmawia. Trudno powiedzieć już teraz, czy Phil osiągnie jako szkoleniowiec Interu lepsze wyniki od swojego poprzednika – zdymisjonowanego Diego Alonso, ale z pewnością zacznie z większym kredytem zaufania niż Urugwajczyk.
KUMPLE Z CLASS OF 92
Wspólne występy na Old Trafford zbudowały znajomości na lata. Beckham wciąż trzyma się z kilkoma przyjaciółmi ze starej ekipy, najmocniej chyba z bratem Phila, Gary’m. Choć obaj mają skrajnie różne osobowości, to jednak udało im się stworzyć rodzaj takiej relacji, w której obie strony mogą na sobie zawsze polegać. Członkowie słynnej grupy „Class of 92” kiedyś podbijali serca fanów United, jako młodzież bezczelnie rozpychająca się łokciami w seniorskiej piłce i sięgająca po trofea pod wodzą sir Alexa Fergusona. Potem każdy szukał własnej drogi. Beckham stał się ikoną popkultury, biznesmenem i głową sporej rodziny, Gary szukał szczęścia w trenerce, ale zupełnie mu się to nie udało i wrócił do roli eksperta TV, w której świetnie się sprawdza, a Phil uczył gry w piłkę kobiety.
W ich bandzie od lat są Paul Scholes, Nicky Butt i Ryan Giggs. A to otworzą hotel, a to założą klub piłkarski (i nie chodzi o Inter Miami, to królestwo Beckhama, lecz o Salford City).

To Gary miał z Beckhamem najlepszy kontakt, co wynikało z tego, że dzielili wspólnie pokój podczas wyjazdów MUTD. Co prawda David zawsze chodził spać później, co czasem irytowało kumpla, ale nawiązali dzięki temu mocną nić porozumienia. Potem klub odszedł od tego typu zwyczajów i każdy miał już własną hotelową jedynkę. Gary Neville śmiał się, że on dużo gadał, zawsze się spierał i rozrzucał ubrania, a Becks słuchał muzyki, szukał spokoju i ciszy, lubił porządek. Na boisku szli jednak za sobą w ogień sięgając po sześć tytułów mistrza Anglii.
CHCIAŁ PRACOWAĆ Z MĘŻCZYZNAMI
Phil zajął z kobiecą drużyną narodową czwarte miejsce w mistrzostwach świata w 2019 roku. Jednak od tamtej pory trudno uznać osiągane przez jego zespół wyniki za wybitne. Kadra popadła w przeciętność. We wrześniu ma ją przejąć Sarina Wiegman, Holenderka.
W tym roku na angielskich boiskach miały się odbyć mistrzostwa Europy. 2021 to również data wygaśnięcia kontraktu Gary’ego Neville’a z Angielską Federacją Piłkarską. ME przesunięto jednak na 2022 w związku z pandemią. Rok później rozegrane zostaną mistrzostwa świata. Szefowie angielskiego futbolu potrzebują osoby, która zepnie te projekty, będzie miała własną wizję i wniesie nową jakość. To wielka szansa dla Wiegman.
W tej układance wszyscy są zadowoleni, bo Phil Neville nie ukrywał nigdy, że jego ambicją jest praca z mężczyznami. Potencjalny sukces odniesiony z Interem Miami może mu otworzyć sporo drzwi. Ale przede wszystkim pozwoli zdobyć doświadczenie.
Pierwszy sezon drużyny z Miami był rozczarowaniem. Teraz Beckham chce wykonać krok do przodu i wierzy, że nikt nie pomoże mu w tym bardziej niż kumpel z boiska.
28 stycznia Interowi Miami stukną dwa lata. Te dwa lata pracy Diego Alonso nie przyniosło dobrych wyników. W 2020 roku drużyna zagrała 23 mecze w MLS i odniosła zaledwie 7 zwycięstw. Beckham pełni w amerykańskim klubie rolę prezydenta. The Herons zatrudniają takich graczy, jak Gonzalo Higuain czy Blaise Matuidi, a szykują kolejne wzmocnienia. Niedawno chcieli pozyskać Edinsona Cavaniego, który trafił ostatecznie z PSG do Manchesteru United, co akurat Beckham może zrozumieć.
EVERTON NIE DLA NIEGO
Sądząc po komentarzach internautów, wielu z nich nie wierzy, że duet Beckham-Neville zrobi coś dobrego w USA. Dotychczasowa kariera trenerska Phila w istocie nakazuje mieć spore wątpliwości. 43-latek szuka swojej szkoleniowej tożsamości od kilku lat. W 2013 roku miał nawet przejąć zespół Evertonu, w którym kończył piłkarską karierę, jednak ostatecznie boss z Goodison Park, Bill Kenwright, zdecydował się na zatrudnienie Roberto Martineza. Zdobył nieco szlifów trenerskich w Manchesterze United, zaś w Valencii był w sztabie Nuno Espirito Santo, obecnego menedżera Wolverhampton, a następnie u brata, Gary’ego. Przed pięcioma laty przez chwilę prowadził Salford City. Gdyby więc Beckham nie znał go osobiście z dawnych lat, wątpliwe, by zatrudnił w roli trenera.
