Wygląda na to, że będziemy mieć wyjątkowo interesującego Open'era, a sprawne wi-fi okaże się na polu namiotowym bardziej niezbędnym dobrem niż żywność. Wszystko to za sprawą nowego sezonu Stranger Things.
Który na Netflixa trafi dokładnie w amerykański Dzień Niepodległości - 4 lipca. Tego przynajmniej dowiedzieliśmy się dzisiaj.

Ta data jest nieprzypadkowa z jeszcze jednego powodu. Wiemy, że wydarzenia w trzecim sezonie będą toczyć się właśnie od 4 lipca 1985 roku. Tymczasem dokładnie dzień wcześniej do amerykańskich kin trafiła pierwsza część kultowego Powrotu do przyszłości, jednego z tych filmów, które najmocniej inspirowały twórców serialu. Nie wierzymy, że nie będzie nawiązań:
Zresztą lekko zapowiadał to już Shawn Levy, producent wykonawczy serii. Ujawnił m.in. że w trzecim sezonie Mike będzie chodzić z Eleven, a Mad Max z Lucasem, choć (cytujemy): Te dzieciaki mają trzynaście czy czternaście lat, więc ich relacja nie może być stabilna ani prosta. Co jeszcze? Steve Harrington będzie jeszcze ważniejszą postacią niż dotychczas.
Taki 1 stycznia to my możemy co rok. Czyli do Hawkins wracamy niemal równo za 6 miesięcy, tuż po koncercie Travisa Scotta.
