Każde pokolenie jest przekonane o wyższości swoich kreskówek nad pozostałymi. Jeżeli należysz do grona milenialsów, to z tymi tytułami na pewno jesteś za pan brat.
Artykuł opublikowany w 2020 roku
Badacze William Strauss i Neil Howe datują pokolenie Y na lata 1982-2004 – i tej cezury będziemy się trzymać. Mniejsza jednak o akademickie klasyfikacje; najważniejsze jest to, że wszystkim w dzieciństwie towarzyszyły kreskówki. Kto za dzieciaka nie spędzał niezdrowej liczby godzin przed telewizorem na oglądaniu ich, ten niech pierwszy rzuci kamieniem.
My przyznajemy się bez bicia do tego, że wgapialiśmy się w TV, dlatego postanowiliśmy zafundować sobie i wam nostalgiczną podróż w czasie. Nie mamy jednak zamiaru zostawić was tylko z poczuciem tego, jak starzy już jesteście – część z produkcji, które znajdziecie w tym artykule, jest na Netfliksie, a większość spokojnie znajdziecie nawet na YouTube.
Nie chcemy nawet szacować, jak dużo dzieci zostało zarażonych fascynacją względem biologii i chemii po obejrzeniu Było sobie życie, ale coś nam się wydaje, że niejedna lekarska kariera znajdzie swój początek właśnie w tej kreskówce. A dokładniej we francuskim serialu wyprodukowany w 1987 roku, zaś w Polsce nadawanym od 1988. To właśnie dzięki niemu dowiadywaliśmy się, jak działają poszczególne partie ludzkiego ciała, czym są krwinki, a czym przeciwciała.
Pozwólcie, że dziś nie będziemy się jarać trzema dziewczynkami obdarzonymi przez nieco zwyrodniałego ojca supermocami, ale… to była naprawdę fajna bajka. Potrafiła rozbawić, potrafiła także przestraszyć, bo czasami bohaterkom przychodziło mierzyć się z przerażającymi kreaturami (np. Boogie Manem). Patrząc z perspektywy czasu, to także społecznie edukacyjna seria – przyjazna LGBT, szczególnie, jeśli chodzi o kreację głównego złego bohatera, na którego wołano On. Zresztą Cartoon Network używał w tym roku Atomówek do promocji Pride Month na swojej antenie.
Kreskówka o dziecku-geniuszu ubranym w kitel, a przy okazji ukrywającym gigantyczne laboratorium w podziemiach domu swoich rodziców. Co tu dużo gadać, opis Labolatorium Dextera brzmi chyba dostatecznie absurdalnie. Nie zmienia to faktu, że większość milenialsów dorastała przy nieprawdopodobnych historiach tego małego geniusza i jego siostry Dee Dee, która nie mogła się oprzeć niweczeniu wszelkich planów swojego brata.
To najmłodsza kreskówka, jaką dotąd przedstawiliśmy, bo produkowano ją dopiero od 2001 roku. Szybko jednak doczekała się swoich pięciu minut na antenach stacji z bajkami. Chyba każdy chciał być jak Alex, Clover albo Samantha, by mieć dostęp do ich gadżetów. Do dziś zresztą seria pozostaje obecna gdzieś w świecie milenialsów, bo od czasu do czasu można usłyszeć na ulicy charakterystyczny dzwonek, którym bohaterki kreskówki były wzywane na akcje. Mała rzecz, a cieszy!
To już format, którego się albo nienawidziło, albo uwielbiało. Ed, Edd i Eddy to bajka, której zawdzięczamy wczesnoszkolny trend na łamiszczęki w sklepikach. Jedni mówili, że kreskówka psuje młodzież, a inni, że psuje jej uzębienie. Nie jesteśmy przekonani, jakim kluczem w kreowaniu postaci kierowali się twórcy tej produkcji, ale na pewno nie miał on zbyt wiele wspólnego z polskimi realiami. Konserwatywny farmer, który posiada wszechwiedzę o ziemniakach; nieokrzesany chłopiec z przyjacielem-deską; i w końcu trójka głównych bohaterów, z którymi trudno było się w jakikolwiek sposób utożsamić. Poziom absurdu i sympatii do każdej z postaci wzrastał jednak z każdym kolejnym obejrzanym odcinkiem. A jeśli chcielibyście wyobrazić sobie uwspółcześnioną wersję Eda, Edda i Eddy’ego, to polecamy numer JID-a o podobnie brzmiącym tytule – EdEddnEddy.