Po 8 latach na scenie Tracey w końcu zaspokoił głód swoich fanów i wypuścił debiutancki album. My staramy się szybko i zwięźle przybliżyć jego karierę.
AJ Tracey już zyskuje popularność za Oceanem, bo z jednej strony jest w swojej stylówce mocno amerykański (jak choćby w video do numeru Pasta), z drugiej - cały czas czuć u niego przeszczepione na ten grunt porządne, brytyjskie podwaliny. Czyli mrok, underground, grime, a jednocześnie bangerowy potencjał. Skepta może już czuć na karku oddech konkurencji, a collab z A$AP Rockym, Lilem B i Clamsem Casino tylko pokazał, że to nie żadna sezonowa gwiazdeczka.
Nic dziwnego jeśli przyjrzeć się fascynacjom Traceya. Jestem pod wpływem rapu amerykańskiego: Drake, Gucci Mane, ILoveMakonnen. Brytyjski underground? Jasne, że tak, ale bardziej jako nostalgia, powrót do korzeni - deklaruje w wywiadzie dla Crack Magazine. Zresztą Drake puszczał go w swojej audycji OVO w październiku 2016 roku, przez co popularność londyńskiego rapera niesamowicie wzrosła. Powiedziałem mamie, że taki didżej radiowy mnie pochwalił, a ona na to - kto, Drake? Wow, to niesamowite, przecież wszyscy znają Drake'a - wspomina.
Przedtem jednak był Thiago Silva, jeden z największych hitów AJ Traceya, a jeszcze przedtem ten młody londyńczyk, którego rodzice pochodzą z Walii oraz Trynidadu i Tobago, rzucił studia kryminalistyczne, żeby móc w pełni poświęcić się muzyce. Chyba najbardziej wpływowy brytyjski dziennik, The Guardian, poświęcił mu całą kolumnę, w której muzyka AJ Traceya jest opisywana jako soundtrack ze świata pogrążonego w chaosie. Kombinacja 140 bpm-owego grime, dźwięków niczym ze science-fiction, wpływów dancehallu i fantastycznych tekstów, opisujących codzienne życie młodych mieszkańców Londynu - zdaniem Guardiana to recepta na sukces. My dodamy do tego jeszcze wspomniane czerpanie pełnymi garściami z nowej amerykańskiej szkoły i generalnie - mocne otwarcie się na międzynarodową karierę. Nic dziwnego, AJ Tracey od 2011 roku starał się promować swoją muzykę głównie na blogach i antenach pirackich rozgłośni radiowych. Trzeba w końcu pójść o krok dalej.
To także twórca zaangażowany: otwarcie popiera Partię Pracy (Dają szansę młodym, by spełniali swoje marzenia - widzicie ceny domów w mojej dzielnicy? Mieszkam tu od zawsze, ale nie byłoby mnie stać na kupno domu w okolicy. To trzeba zmienić - apelował w promocyjnym video), aktywnie działa też na rzecz popularyzacji grime'u; razem ze Stormzym chcą wpłynąć na to, by BRIT Awards, czyli jedne z najpopularniejszych nagród na Wyspach, mocniej otworzyły się na niszowe gatunki. No i podobno daje niesamowicie energetyczne koncerty. Tak było w 2017 roku podczas Soundrive festiwalu w Gdańsku, kiedy Tracey do czerwoności rozgrzał nadmorską publikę. My po cichu liczymy na jego powrót do kraju nad Wisłą, szczególnie że jest świeżo po wydaniu debiutanckiej płyty.
AJ Tracey to 15 numerów, w których znajdziemy spore zróżnicowanie stylistyczne. Na featach pojawili się znamienici goście - Giggs, Not3s i Jay Critch. Raper równa do szeregu z najlepszymi wyspiarskimi nawijaczami swoim nieoczywistym, często zaskakującym flow. I to jest duży plus. Minus - warstwa liryczna pozostawia sporo do życzenia, bo poza tekstami o hajsie, kobietach i sukcesie nie znajdziemy tam zbyt wiele. No nie każdy może być Kendrickiem Lamarem. Pamiętajmy jednak, że Tracey ma zaledwie 24 lata, dlatego możemy się spodziewać progresu. Łączenie grime'u z dancehallem, popem, czy trapem wyszło tu zupełnie naturalnie i ciekawie - tego próbował m.in. Drake na More Life i wyszło średnio na jeża.
Tu nie ma co spekulować - AJ Tracey to już duże nazwisko na rapowej mapie. Co prawda wywodzące się z wysp, ale rozprzestrzeniające się na cały świat. Jeżeli raper utrzyma takie tempo, to już niedługo możemy być świadkami prawdziwego boomu.
