Czwarta fala: dlaczego ochrona przed wariantem delta jest tak ważna? (ROZMOWA)

Zobacz również:Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyński, Komorowski, Duda… Jak wyglądały wybory prezydenckie od 1990 roku?
koronawirus
fot. Karen Ducey/Getty Images

Początkowo był potocznie nazywany mutacją indyjską, a 31 maja WHO zatwierdziło oficjalną nomenklaturę. Wariant delta - z linii B.1.617.2 - to najbardziej zaraźliwa wersja koronawirusa jaką znamy.

UPDATE: Czwarta fala koronawirusa nabiera tempa. W ostatnich dniach znacznie wzrosła liczba zakażeń. 4 listopada 2021 roku w Polsce odnotowano 15 515 nowych zakażeń - o 85 proc. więcej niż w ubiegły czwartek. Zmarło 250 osób - to najwięcej od 19 maja 2021 roku. Według eksperta Naczelnej Rady Lekarskiej, dr Pawła Grzesiowskiego, w kolejnych tygodniach przekroczymy granice 20 czy nawet 30 tysięcy zachorowań dziennie (dla porównania najwyższą dzienna liczbę nowych zakażeń mieliśmy 1 kwietnia tego roku - ponad 35 tys.). Dane z tego tygodnia będą decydujące, czy w Polsce wprowadzone zostaną nowe obostrzenia. Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska zapowiedział, że rozważane są restrykcje na poziomie regionalnym oraz zmniejszenie obowiązujących limitów dla dla osób niezaszczepionych.

Od początku tego miesiąca wszystkie pełnoletnie osoby w pełni zaszczepione mogą otrzymać kolejną, przypominającą szczepionkę. Dawkę mogą otrzymać ci, u których od ostatniej dawki minęło co najmniej sześć miesięcy. Do tej pory mogły ją przyjąć osoby powyżej 50. roku życia i pracownicy ochrony zdrowia mający bezpośredni kontakt z pacjentami. Jej podanie ma na celu poprawę, utrwalenie i przedłużenie odporności na COVID-19. Na przyjęcie trzeciej dawki można umówić się przez infolinię 989, Internetowe Konto Pacjenta pacjent.gov.pl, aplikację mojeIKP, SMS o treści SzczepimySie na nr +48 664 908 556 lub 880 333 333 lub przez kontakt z wybranym punktem szczepień.

Kolejną dawkę szczepienia wprowadzono także w innych krajach. W Izraelu proces rozpoczęto jeszcze w wakacje, co pozwoliło na dokładne przeprowadzenie badań na grupie, która otrzymała dodatkowy zastrzyk. Zgodnie z wynikami, opublikowanymi w czasopiśmie naukowym The Lancet, wśród zaszczepionych trzecią dawką ryzyko hospitalizacji w wyniku zakażenia koronawirusem było niższe o 93 proc. Znacznie zmalało także ryzyko zakażenia, występowania objawów, ciężkiego przebiegu zakażenia czy zgonu. Nie oznacza to więc, że szczepionka całkowicie chroni nas przed zachorowaniem, ale zdecydowanie pomaga w lżejszym przejściu choroby.

Jak informuje Ministerstwo Zdrowia, zaledwie 0,26 proc. osób w pełni zaszczepionych przeciw COVID-19 zostało zakażonych. Wśród wszystkich zgonów osób zakażonych koronawirusem 1,9 proc. stanowiły osoby zaszczepione.

Na ten moment w pełni zaszczepionych (szczepionką J&J i 2 dawką pozostałych preparatów) jest ponad 19 mln osób (52,1 proc. populacji).

PUBLISHED 25.07.2021: W lipcu - biorąc pod uwagę pandemiczną sytuację w Polsce - przekroczyliśmy liczbę 100 zakażeń dziennie tylko siedmiokrotnie. To oficjalne dane - na dzień 23 lipca - bo nie jest tajemnicą, że wyniki mogą być wyższe. Od pewnego czasu lekarze, specjaliści, media i politycy ostrzegają przed czwartą falą koronawirusa. Łatwo bagatelizować sygnały - szczególnie w okresie wakacyjnym. Życie wróciło do względnej normalności, ludzie wyjeżdżają na zagraniczne urlopy i cieszą się błogą chwilą wolności. Wydaje się, że tego rodzaju wentyl jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania. Spędziliśmy zdecydowanie zbyt dużo czasu w zamknięciu, w izolacji i pod surowym lockdownowym rygorem. Tyle że za moment ponownie trzeba będzie zacisnąć pasa i wprowadzić większą dyscyplinę społeczną.

Od początku roku oczkiem w głowie rządu jest Narodowy Program Szczepień. Nic dziwnego - to najskuteczniejsza forma walki z pandemią. Na tę chwilę - 23 lipca - 16,6 miliona polskich obywateli zostało zaszczepionych pełną dawką. W przełożeniu daje to 43,7% populacji kraju. Jest nieźle, ale do pełni szczęścia brakuje jeszcze sporo. Kiedy spojrzymy na mapę Polski widać, że wschód jest mniej zaszczepiony niż zachód. Różnice wahają się nawet od 40% do 10%. - mówi naukowczyni Ewelina Kamińska. I, póki co, nic nie wskazuje na to, żeby szczepienia wjechały na odpowiednie, ekspresowe tory. Nie pomaga nawet loteria, nie pomagają reklamy z celebrytami. Nie tędy droga.

Fakty - nie opinie - na temat wariantu delta i czwartej fali przekazała nam Ewelina Kamińska. Naukowczyni, genetyczka i doktorantka Uniwersytetu Ludwiga-Maximiliana w Monachium w dziedzinie epigenetyki. Właśnie ukazał się jej ebook Pandemia COVID-19. Wszystko, co warto wiedzieć o koronawirusie, testach i szczepionkach. I nie, nie jest to lokowanie produktu.

Czym jest wariant delta?

Jest indyjską mutacją wirusa COVID-19 z linii B.1.617.2. Delta wywołała w Indiach ogromne spustoszenie. To nie jest kraj o dobrym systemie opieki zdrowotnej, który odpowiednio zaopiekował się swoim społeczeństwem. Dlatego tamtejsze ognisko było wielkie, co sprzyjało powstawaniu kolejnych groźnych mutacji. Bo im więcej osób się zarazi - a wirus będzie szybciej przeskakiwał z człowieka na człowieka - to modyfikacje będą coraz niebezpieczniejsze dla zdrowia. - mówi Kamińska.

Główną cechą wariantu jest niezwykle wysoka zaraźliwość. Mówi się o dwukrotnie wyższej wartości względem alfy. Są to dane przytoczone m.in. przez brytyjskiego epidemiologa Neila Fergusona. Wystarczy spojrzeć na liczby. W Wielkiej Brytanii stanowią one ponad 90% nowych przypadków. W USA, w okresie dwóch ostatnich tygodni, przypadki delty stanowiły aż 83% wszystkich obecnych zakażeń. Są to informacje podawane przez CDC, czyli Centers for Disease Control and Prevention. Kamińska dodaje: niedługo delta przejmie największy odsetek zakażeń na świecie. W Polsce stanowi około 50% przypadków. To jednak optymistyczna wersja i prawdopodobnie jest tego więcej, bo badania są zbyt okrojone.

Stany Zjednoczone i UK to kraje z największą do tej pory liczbą tej mutacji. Opierając się na dotychczasowych analizach, ten typ COVID-19 jest najgroźniejszy dla rejonów, w których nadal nie osiągnięto odpowiedniego pułapu szczepień.

To najgroźniejsza z mutacji?

Ze względu na wysoką zaraźliwość i szybkie rozprzestrzenianie się - tak. Z testów robionych w Azji wiemy, że liczba wirionów w organizmach ludzi jest tysiąckrotnie większa od tych, którzy zarazili się oryginalnym wariantem SARS-CoV-2. Osoby te produkują znacznie więcej kopii wirusa niż na początku pandemii. Liczba wirionów w ciele wiąże się z ciężkim przebywaniem choroby i ewentualną hospitalizacją. - podkreśla Kamińska.

WHO sklasyfikowało deltę jako tzw. VOC - variant of concern - czyli stanowiący potencjalnie duże zagrożenie. Szczególnie w przypadku lokalnych wybuchów, gdzie ogniska mogą wyrządzić sporo kłopotów. Dodatkowym aspektem na ich niekorzyść jest niższy procent wykonanych szczepień. Wariant może przeskakiwać z jednego takiego regionu na drugi. Amerykański lekarz dr F. Perry Wilson podkreślał w wywiadzie dla Yale Medicine, że może to oznaczać niewydolność lokalnych służb zdrowia i doprowadzać do większej liczby zgonów. B.1.617.2 posiada większą zdolność do replikacji. Przy poprzednich wariantach wykrywano je 6 dni po zakażeniu, w przypadku delty są to 4 dni. Skuteczność wirusa została "zapgrejdowana", dzięki czemu może obejść - w pewnym stopniu - wytworzone przeciwciała.

Nie ma jeszcze powodów do paniki. Surowica ozdrowieńców jest czterokrotnie mniej skuteczna przeciwko delcie niż przeciwko alfie. Ale surowica po pełnej dawce szczepionki jest skuteczna nawet w 95%. Od tego czy wylądujemy na oddziale zależy szybkość replikacji wirusa oraz odpowiedź układu immunologicznego. Czasem do szpitala trafiają osoby, które ciężko przechodzą COVID na skutek tzw. burzy cytokin, czyli nadmiernej aktywności komórek układu odpornościowego reagujących na obecność wirusa w organizmie. - wyjaśnia genetyczka.

Covid-19 Delta Variant
fot. Mark Kerrison/In Pictures via Getty Images

Fakt, który nie powinien specjalnie zaskakiwać - najbardziej narażone są osoby niezaszczepione. Nie musimy dodawać, że jest to ostatni dzwonek, aby przyjąć pełną dawkę szczepionki przed zbliżającą się jesienną falą. Tym bardziej, że większość chroni przed B.1.617.2, ale trzeba zaznaczyć, że w mniejszym stopniu niż przed opcją alfa. Spora część zakażonych to głównie młodzi. Według badań Imperial College London dzieci i dorośli poniżej 50. roku życia mają 2,5 raza większą szansę na złapanie delty. Co więcej, osoby, które zachorowały na tę mutację znacznie częściej są hospitalizowane.

Zaszczepieni przejdą chorobę niezauważalnie albo z bardzo delikatnymi objawami. Wyzdrowieją szybko, co oznacza brak borykania się z powikłaniami. (...) Po pełnej dawce nie mamy się czego obawiać. O ile nie dojdzie do sytuacji, w której delta rozprzestrzeni się po całym świecie i będzie zarażać każdą niezaszczepioną osobę. - ostrzega Kamińska. Istnieje ryzyko, że z obecnego wariantu powstanie inny, który będzie dużo bardziej niebezpieczny. Taki, który może ominąć naszą odporność, nawet po zaszczepieniu. To najczarniejszy scenariusz. Jeśli nie wygasimy delty to możemy zacząć się poważnie martwić. Nie zdajemy sobie sprawy - nawet żyjąc w pandemii przez 1,5 roku - jak szybko przenosi się pomiędzy ludźmi. - dodaje.

Wariant nie został jeszcze na tyle przebadany, aby mówić o wyróżniających się objawach i konkretnych powikłaniach. Na to potrzeba jeszcze czasu, ale wskazuje się na mniejszą częstotliwość występowania utraty węchu oraz kaszlu. Na podstawie obserwacji w Wielkiej Brytanii najczęściej pojawiają się: bóle głowy i gardła, katar oraz gorączka. Takie informacje przytoczył dr Inci Yildirim z uniwersytetu w Yale.

Co należy zrobić, żeby delta nie uderzyła z dużą siłą?

Szczepić, szczepić - i jeszcze raz - szczepić. W zasadzie wszystkie instytucje medyczne podają szczepienia jako najskuteczniejszą formę ochrony przed wariantem delta. Nawet jeśli - jak wspominaliśmy w poprzednim akapicie - efektywność jest nieco niższa niż względem alfy. Nadal nie ma lepszej profilaktyki niż przyjęcie pełnej dawki którejś z dostępnych szczepionek. Badania Public Health England wykazały, że Pfizer osiąga do 88%, a AstraZeneca do 60% odporności przeciwko objawowej wersji delty. Względem koronawirusa wymagającego hospitalizacji są to kolejno 96% i 93%. Oczywiście to wyniki uzależnione od kwestii indywidualnych, a poziom może się różnić w zależności od płci, wieku, chorób współistniejących czy uwarunkowań genetycznych. Jeśli chodzi o ozdrowieńców - nabyta odporność nie jest wystarczająca do skutecznej ochrony przed deltą, ale już jedna dawka szczepionki znacząco ją zwiększa.

Kamińska uważa, że narzucanie obowiązku szczepień nie jest czymś, co rząd powinien zrobić. Ludzie powinni podejmować takie decyzje na podstawie własnej wiedzy, edukacji czy świadomości. Z punktu widzenia naukowca chciałabym być bezprecedensowa i każdemu narzucić szczepienie. Tyle że to może zadziałać w drugą stronę i spowodować, że ludzie złapią jeszcze większą rezerwę. Co w zamian? Odpowiedź jest prosta. Przekonywanie, że jeśli się zaszczepisz - będziesz mógł korzystać z życia kulturalno-towarzyskiego. W przeciwieństwie do niezaszczepionych. Podobnie, jak to, co dzieje się we Francji czy w Izraelu - health/green passy - zaszczepione dzieci i nauczyciele będą mogli uczęszczać do szkoły. To bardziej zachęca niż jakiekolwiek loterie czy rygor. Może tak być, że osoby, które z jakiegoś powodu nie będą chciały się szczepić, będą dostawać na lewo podpisy i marnować dawki szczepionek.

Poza tym, że dbamy o własne zdrowie i życie, to dbamy też o rodzinę, przyjaciół, znajomych, współpracowników czy sąsiadów. Jest to istotna sprawa w kontekście ostatnich dyskusji związanych z letnimi festiwalami. Wystarczy przywołać wycofanie się Molesty z Fest Festival oraz liczne oskarżenia artystów i fanów o domniemaną segregację. Skala antyszczepionkowego ruchu poraża. Nawet jeśli oficjalne oświadczenia organizatorów nie są zbyt jasne i umożliwiają wykorzystanie luki prawnej. Być może - podobnie jak we Francji - w Polsce również zapanują odmienne zasady dotyczące życia społecznego i kulturalnego. W zależności od tego, czy ktoś jest zaszczepiony przeciwko COVID-19, czy nie - spotka się z innymi restrykcjami.

Coronavirus
fot. Anthony Kwan/Getty Images

Przeraża mnie, że nawet lekarze nie biorą pod uwagę danych dotyczących zachorowań i powikłań. Porównując to z minimalnym ryzykiem, jakie niosą za sobą szczepionki - jest to porażające. Paracetamol czy ibuprofen są groźniejsze. Sterydy lub antykoncepcja hormonalna, które ludzie masowo przyjmują stanowią ogromne ryzyko dla zdrowia w porównaniu ze szczepieniem na COVID-19. Wyolbrzymianie ryzyka związanego ze szczepieniem mija się ze zdrowym rozsądkiem i wiedzą. - zauważa Kamińska.

Zjawisko, kiedy osoby - które mianują się profesorami czy doktorami - powielają nieprawdziwe informacje jest powalające. Specjaliści mają przecież obowiązkową naukę na temat szczepień. Nie trzeba być ekspertem z immunobiologii. Wiedza o tym, że szczepionka jest bezpieczniejsza od jakichkolwiek leków to wiedza ogólna. Jej celem jest wywołanie szybkiej, miejscowej reakcji immunologicznej. Leki działają międzyustrojowo i blokują ważne mechanizmy w ciele człowieka - skutki uboczne mogą być groźniejsze. Jestem w szoku, że takie sytuacje nadal mają miejsce. - kończy wątek.

Jak przekonać kogoś, kto się waha lub jest przeciwny, do szczepień?

Należy takim osobom wyjaśnić różnice pomiędzy faktami a opiniami. Pokazać profile osób - nawet w social mediach - które publikują fakty i się do nich odnoszą. Ostrzec przed ludźmi, którzy piszą o pandemii w bardzo emocjonalny sposób - tak jak media - i pokazać rozbieżności. Suchym faktom, liczbom i procentom nie towarzyszą aż takie emocje. Atencyjne tytuły i skrajne opinie - nawet powołujące się na naukę - to nie są odpowiednie źródła. Dobrym przykładem jest wirusolog prof. Tomasz Dzieciątkowski. On pokazuje wiedzę opartą na publikacjach naukowych, nie na hipotezach.

Ciężko zachęcać ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z nauką, żeby szukali wiedzy w publikacjach stricte naukowych. Nie wymagajmy od nich rozumienia tych badań. Od tego jesteśmy my, naukowcy, żeby przetłumaczyć je na prosty język. Autorytetów jest niewiele, bo są oni zajęci pracą w laboratorium. A osoby, które cały dzień spędzają w mediach społecznościowych ewidentnie mają na to czas. To uwydatnia różnicę pomiędzy opinią a faktem. Przykładem twarde dane statystyczne na głośny temat zakrzepicy - skutku ubocznego szczepionki AstraZeneca. Ryzyko wystąpienia jest kilkaset razy mniejsze niż przy środkach antykoncepcyjnych, które przyjmuje wiele kobiet w Polsce. Albo przy niezdrowej diecie zawierającej tłuszcze trans.

Zawsze powtarzam, że naukowcy medyczni powinni brać przykład z NASA. Oni przekazują informacje w przejrzysty sposób. My robimy to w mało marketingowym stylu. Staramy się być bardzo transparentni, pokazywać dokładne liczby, a wyjątki są często rozdmuchiwane przez media. I ludzie obracają to przeciwko nam. Wyprodukowanie szczepionek o tak zaawansowanej technologii - i w takim tempie - jest powodem, dla którego ludzie powinni wychodzić na ulice i krzyczeć ze szczęścia. Tak się nie dzieje. Edukacja musi zaczynać się od czasów szkolnych: rozróżnianie faktów od czyjejś opinii. - podkreśla Kamińska.

Czy delta spowoduje kolejny lockdown?

Nie ma wątpliwości, że z końcem lata kolejne państwa będą zaostrzały obostrzenia. Razem z nadejściem czwartej fali, którego spodziewamy się już w drugiej połowie sierpnia, powrócą restrykcje. Przykładem Francja, gdzie wprowadzono obowiązkową kwarantannę dla wracających z UK, w tym dla zaszczepionych. Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział również nowy dokument tzw. health pass. Na czym będzie polegał taki paszport? Jeśli jesteś zaszczepiony - skorzystasz z dóbr instytucji kultury czy sektora gastronomii. W przeciwnym razie - nie ma takiej opcji. Wszystko ze względu na niewystarczającą liczbę zaszczepionych, a także coraz więcej zakażeń. Dane z 22 lipca wskazują na prawie 22 tysiące nowych przypadków. Wakacje we Francji się skończyły - wjechała czwarta fala. Jeśli chodzi o szczepienia pełną dawką: 29,4 milionów, co stanowi 43,8% społeczeństwa. Czyli podobnie jak w Polsce. Jak temu zapobiec? Odpowiedź jest jedna i wielokrotnie przez nas powtarzana: szczepionka oraz edukacja - a co za tym idzie, świadomość - społeczna.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz i deputy content director newonce. Prowadzi autorskie audycje „Vibe Check” i „Na czilu” w newonce.radio. W przeszłości był hostem audycji „Status”, „Daj Wariata” czy „Strzałką chodzisz, spacją skaczesz”. Jest współautorem projektu kolekcje. Najbardziej jara go to, co odkrywcze i świeże – czy w muzyce, czy w popkulturze, czy w gamingu.