FUTBOLOWA GORĄCZKA #55. Droga krzyżowa Krystiana Bielika. Wayne Rooney zdruzgotany kontuzją Polaka

Zobacz również:Ukochany syn wyfrunął z gniazda. Eddie Howe - menedżer, który stał się za duży dla Bournemouth
fot. Nick Potts/PA Images via Getty Images

W krótkiej karierze menedżerskiej Wayne’a Rooneya to bez wątpienia najtrudniejszy moment. Anglik dobrze wie, że uraz, jaki odniósł w ostatniej kolejce Championship Krystian Bielik, jest koszmarem dla zawodnika, mającego już za sobą 10-miesięczną rehabilitację. – Jestem zdruzgotany, bo Krystian grał najlepszy futbol w karierze – wyznał Rooney.

Polak potrzebuje teraz dużej dawki motywacji, bo stało się coś strasznego – los cofnął go na planszy tej gry na pole z napisem „start”. Po badaniach znów czeka go żmudne dochodzenie do formy i nawet największe inspiracje, z Marcinem Wasilewskim na czele, nie przyniosą w takiej chwili ulgi w bólu.

Bielik po męsku zmierzył się z poprzednią kontuzją kolana. Blisko roczna pauza, ciężka harówka, potem powrót do kadry zespołu i wreszcie – do podstawowego składu. Dwanaście kolejnych meczów w wyjściowym składzie miało być dowodem na to, że sprawy idą w dobrym kierunku. Aż do sobotniego starcia z Bristol City.

Są takie kontuzje, na które wystarczy spojrzeć w powtórce TV, by zrozumieć, jakie konsekwencje czekają na piłkarza. I tak było w przypadku 23-latka. Dziś (w poniedziałek), Krystian przeszedł badania, trzeba było prześwietlić dokładnie kolano, by lekarze mogli zacząć z nim pracę nad powrotem. W Derby trudno jednak było znaleźć optymistów i to się przewijało w lakonicznych stwierdzeniach Rooneya. – Nie wygląda to dobrze – powiedział były reprezentant Anglii. – Wszyscy obawiamy się najgorszego, a każdy inny scenariusz będzie bonusem – dodał.

Według Rooneya Bielik doskonale wie, co go teraz czeka. Zmierzy się ze znanym wrogiem. To będzie jego kolejna droga krzyżowa. I wierzy w to, że jest w stanie wrócić mocniejszy niż po poprzedniej pauzie.

Czytałem opinie kibiców Derby County, wielu z nich narzeka na stan boiska, inni mówią o zwykłym pechu lub klątwie klubu. Dotyczy to m.in. George’a Thorne’a, który był czołowym piłkarzem ligi, zanim doznał drugiego poważnego urazu. „Krystian i Graeme Shinnie wyglądali jakby w każdym meczu mieli środek pola pod kontrolą, gdy grali razem i mogli stać się trzonem drużyny zdolnej do awansu” – napisał jeden z nich.

Zespół z Pride Park jest z pewnością godny obserwacji ze względu na Kamila Jóźwiaka i Bielika właśnie w klubowej kadrze. W „Derby Telegraph” czytałem niedawno duży tekst o tym, jak Anglicy sprowadzali obu naszych rodaków. Dziennikarze podkreślają, że obaj stali się bardzo ważnymi ogniwami w układance Rooneya.

Bielik został kupiony za 10 milionów funtów z Arsenalu i choć można trafić na opinie fanów mówiące, że nie jest aż tyle wart, to pojawiają się one w zdecydowanej mniejszości. To nie przypadek, że Rooney stawiał konsekwentnie na piłkarza po tak paskudnej kontuzji. Bielik nie zamierzał się przejmować opiniami z zewnątrz – nagroda za pracę na treningach była ciężka gra, zwieńczona niedawno nagrodą dla Piłkarza Mecz, po spotkaniu przeciwko Bournemouth.

Do osiemnastego obecnie klubu Championship Jóźwiak trafił z Lecha Poznań. Joe McClaren, odpowiedzialny na Pride Park za rekrutację nowych graczy, opowiedział, że „transfery Polaków to przykłady długofalowej obserwacji zawodników”.

Kiedy Bielik był w Arsenalu, Derby chciało go wypożyczyć, ale gdy już trafił na wypożyczenie do Charlton Athletic, perspektywa się zmieniła. – League One mamy pod ścisłą obserwacją – podkreślił McClaren, który twierdzi, że Derby szuka zawodników zazwyczaj w niższych ligach, w klubach mniejszych niż DC. System jest prosty – od większych głównie wypożyczają, rzadziej kupują. Tutaj dostrzegli jednak chłopaka, który – jak ujął szef rekrutacji – „wyciska to co najlepsze z kolegów”. Kupiono więc zawodnika Arsenalu, ale tak naprawdę na podstawie tego, co zobaczono w Charlton.

Doceniono umiejętności zarządzania. Szczególnie w ważnych dla londyńskiego klubu meczach. Bielik miał odpowiednią charyzmę, by w niego zainwestować. No i był sprawdzony na angielskiej ziemi. McClaren nie uważa, że cena była wygórowana, skoro reprezentantem Polski interesował się AC Milan.

W przypadku Jóźwiaka zdecydowała dobra energia i motoryka. Po obejrzeniu zapisów wideo, skauci Derby wiedzieli, że profilem Kamil pasuje do Championship, fizycznie wymagającej, wręcz wyczerpującej ligi. Nie pomylili się ani trochę. Polecieli kilka razy, by zobaczyć go na żywo i wszystko kliknęło.

Bielik to chłopak, który w bardzo młodym wieku wyjechał na podbój Anglii. I kiedy wszystko zaczęło się wreszcie układać, przyszedł tak trudny do zniesienia cios. Nie tak dawno, bo w grudniu, kibice wybrali najlepszym zawodnikiem grudnia w Championship. Szczególnie doceniono jego umiejętności gry w powietrzu, na wyższych piętrach nie bał się wchodzić w starcia i często je wygrywał. Rooney dlatego tak bardzo przeżywa jego uraz, bo widział w tym zawodniku cechy, jakie sam prezentował podczas kariery – nieustępliwość i gotowość do walki przez 90 minut. Mam nadzieję, że Bielik wróci do grania na najwyższym poziomie i razem z Rooneyem będą architektami awansu do Premier League. Zaszedł już za daleko w tej podróży, by teraz porzucić marzenia. Bez względu na to, jak długo poczekamy na jego powrót.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz Canal+. Miłośnik ligi angielskiej, która jest najlepsza na świecie. Amen.