Hip-hop w kratkę: wspominamy erę hasztagów w polskim rapie

Dwa Sławy
fot. @mixone_

A pamiętasz, jak na początku poprzedniej dekady połowa naszej sceny rozpoczeła pogoń za lepszej jakości hashtagiem? Wracamy do złotej ery rapu w kratkę, sięgając po artykuł ze stycznia 2016 roku.

Hashtagi to po prostu znaczniki stosowane głównie w mediach społecznościowych, umożliwiające grupowanie treści. Już w latach 70. były używane przez programistów, starsi internauci pamiętają je jeszcze z IRC-a (WTF?!), ale rozkwit ich popularności łączył się z rozwojem Twittera; na masową skalę wykorzystywano je również na Facebooku czy Instagramie. Zjawisko nie umknęło uwadze raperów, którzy zaczęli stosować je jako patent na to, by zabłysnąć błyskotliwym skojarzeniem. Fenomen kratek na gruncie polskiego hip-hopu rozkminialiśmy wspólnie z Jakubem Muflonem Rużyłło, jednym z najlepszych polskich freestyle’owców, radiowcem, aktywistą i raperem (obecnie scenarzystą 1670).

Samą ideę rapowego hashtagu zgrabnie w jednym z wywiadów w 2013 roku opisał Astek z grupy Dwa Sławy: Hashtagi w rapie są sposobem kończenia wersu typu punchline, czyli wersu, który uderza ci w twarz. Polega to na tym, że na ogół przez dwuwers przygotowujesz pewnego rodzaju wartość semantyczną. Wraz z końcem wersu zostawiasz kilkadziesiąt milisekund pauzy i przypierdalasz słowem, który budzi jakieś skojarzenia – jest nawiązaniem, porównaniem. Fajnie jak jest od czapy i bazujesz na dwuznaczności.

W związku z tym, ile razy w tej formie nawinięto absolutnie suche wersy, warto pokusić się o określenie, jakie warunki musiał spełnić hashtag, żeby był kozacki. Podstawową zasadą, choć bywają od niej wyjątki, jest, żeby jego zastosowanie nie polegało po prostu na usunięciu „jak” ze zdania. Hashtag w stylu „Strzelam kolejną bramkę #Ronaldo” jest ultra czerstwy. W tym wymyślonym przykładzie dochodzi jeszcze fakt, że sam pomysł na wers jest żaden. A żeby hashtag mógł się w ogóle udać, musi być zbudowany na fundamencie dobrego wersu – tłumaczył Muflon.

Artystą, któremu przypisać należy autorstwo terminu hashtag rap jest nie kto inny, jak Kanye West. W kontekście jego megalomanii – aż dziwne, że samodzielnie nie stworzył całego subgatunku. Poszukiwanie prawdziwych ojców stylu w najbardziej współczesnym wydaniu, co jest zadaniem niełatwym i niejednoznacznym, najczęściej prowadzi do Big Seana oraz Drake’a i roku 2009.

W Polsce to zjawisko zakorzeniło się dość szybko. Kogo można uznać za polskiego prekursora rapowych hashtagów? Bisz na pewno spopularyzował ten zabieg, kiedy już ludzie zaczęli kumać, czym on jest. Świetnie czuje tę konwencję. VNM rzeczywiście był „ponad tymi stanami #Kanada” na początku 2011 roku. Ja, żeby taką autopromocję zrobić, też nawinąłem ze dwa hashtagi w 2011 roku w „Wizji lokalnej”, zanim w ogóle termin hashtag ktokolwiek w Polsce stosował. Też go wtedy nie znałem, natomiast podobnie jak VNM czy Bisz, słuchałem dużo rapu ze Stanów i podobał mi się ten patent „podsumowywania wersów” jakimś nazwiskiem – mówił Kuba. Na pewno dałoby się wyszukać przykłady swego rodzaju hashtagów nawet w oldskulowym polskim rapie, gdzie po prostu ktoś podsumowywał na końcu wersu jednym słowem koncept, który przed chwilą opowiedział, ale czy to rzeczywiście były hashtagi? – dodawał.

Żeby lepiej nakreślić charakter zjawiska – kilka najciekawszych hasztagów nawiniętych nad Wisłą...

Ręka, noga, mózg na ścianie #Pollock

Oni chcą być w mediach? Nie ma sprawy #nekrolog

Bydgoski raper był jedną z najważniejszych postaci, jakie pojawiły się na scenie w tamtym czasie. Jego styl cechował poetycki polot, intelektualny sznyt oraz uniwersalność, ale również biegłość w posługiwaniu się hashtagami, których wiele pojawiło się na jego legalnym debiucie Wilk chodnikowy z 2012 roku.

Na tę umiejętność zwracał uwagę Muflon właśnie w kontekście wersów z utworu Pollock: Moim zdaniem hashtag ma przede wszystkim dwie funkcje: jest klamrą dla dłuższego konceptu i pomaga skrócić wers, nadaje mu większą dynamikę. Dla tego drugiego punktu dobrym przykładem jest wers Bisza, na który często się powołuję mówiąc o hashtagach: „Oni chcą być w mediach? Nie ma sprawy #nekrolog”. Brzmi to dużo lepiej niż „Oni chcą być w mediach, nie ma sprawy, będą w nekrologach”. Taka wersja nie zmieściłaby się w wersie i nie ma takiej siły jak lakoniczny hashtag.

W UK-eju przez rap chlałem na maks, stany lęku to był dramat tam

Stany zwątpienia w to, co ta wyprawa da

Depresja od nocy do rana, ta

Dzisiaj jestem ponad tym, ponad tymi stanami #Kanada

Elbląski raper latami budował fundamenty kariery w podziemiu. Powszechnie uważany był za ojca chrzestnego hashtagów w polskim rapie i prawdopodobnie pierwszego wykonawcę, który na naszej scenie używał tego środka w pełni świadomie. Jak przystało na pioniera, kiedy tylko zadebiutował legalnie w barwach Prosto (De Nekst Best ze stycznia 2011 roku) od razu rzucił tę kultową już kratkę, w której zasugerował, że teraz jest ponad depresją – tak, jak Kanada leży ponad USA.

Wykręcasz numer, a na końcu znowu „kratka”, nagraj:

Brzmisz jak Bisz, bitch please #sekretjarka

Ja miałem hashtag na „Nieznane” jako pierwszy raper

Cokolwiek powiesz, ja odpowiem Ci #ciekawe

Chwilę przed tym, jak Medium zmienił pseudonim na Tau i stał się kaznodzieją polskiej sceny rapowej – nagrał fantastyczny, nowoszkolny numer Traper, promujący trasę koncertową Bozon Records Tour 2013. Początek kawałka poświęcony był właśnie popularyzacji hashtagów – Medium odnosił się do Bisza (#sekretjarka), a następnie kierował uwagę słuchacza na własny utwór, Nieznane z płyty Teoria równoległych wszechświatów (wydanej w listopadzie 2011 roku nakładem Asfalt Records), w którym kosmologiczne pytania kwitował zwrotem ciekawe.

Czy Medium mówiący „ciekawe” pod koniec wersu to hashtag? Nie wydaje mi się. Stary dobry równoważnik zdań czy myślnik też czasami brzmią jak hashtag, ale czy mówiąc: „Oblałem wczoraj egzamin. Smutek”, rzeczywiście mówimy „Oblałem wczoraj egzamin #smutek”? Myślę, że takie interpretacje to przesada – analizował Kuba.

Astek i Rado Radosny także należeli do grona artystów, którzy kratkami rzucali już w pionierskich czasach (album Nie wiem, nie orientuję się z 2012 roku). Stali się mistrzami stylu i korzystali z niego z takim rozmachem, że recenzję ich płyty Ludzie sztosy, jeden z dziennikarzy zatytułował: Dwa hashtagi. Można się spierać, kto pierwszy rzucił u nas punchline z #. Pytanie, kto robił to najlepiej sprawia już mniejszy problem – tak samo jak pytanie, na którym albumie hashtagi wykorzystano z największym rozmachem. Oczywiście, że na Ludzie sztosy!

Dla wątpiących – highlight z tej płyty:

Leć chujowo swoje tanie linie #RyanAir, a

Ja robię raban jedną linią #La Linea

Brzydzę się tym i nienawidzę tej branży

Pieniądze rządzą wszystkim wokół mnie #Raiffeisen

Za nieudolne hashtagi można było zebrać pokaźną ilość hejtu od internetowych awanturników, ale też świadomych słuchaczy. Przekonał się o tym Małolat, którego kultowe #Raiffeisen całymi tygodniami stanowiło paliwo do kręcenia beki, produkcji memów i kąśliwych komentarzy. Sytuację próbował tłumaczyć Kuba: Może rzeczywiście ten wers był trochę bezsensowny, hashtag wcale nie spełnił swojej funkcji – nie uprościł przekazu, a raczej go skomplikował, skołował odbiorcę. Na pewno nie pomogło mu, że tuż po nim w kolejnym wersie był drugi niezbyt udany hashtag z viagrą.

Jak rysowała się wówczas przyszłość hashtag rapu – czy przewidywano, że kratki na stałe wejdą do rapowego obiegu, czy też za kilka lat miały być odbierane jako niezrozumiały archaizm?

Wydaje mi się, że hashtag stanie się, lub już się stał po prostu jednym z elementów arsenału rapera. Przez chwilę, rok czy dwa lata temu, był elementem legitymizowania rapera jako gościa nadążającego za trendami. Było to oczywiście komiczne, kiedy oldskulowi raperzy próbowali rzucać jakieś marne wersy zakończone hashtagami, tylko po to, żeby pokazać, że są na czasie. Teraz ludzie ochłonęli i liczy się to, jaki jest hashtag, a nie czy w ogóle się pojawia.

Moim zdaniem nie grozi mu, że szybko stanie się archaizmem. Hashtagi w rapie nie wzięły się znikąd. Hip-hop jak żadna inna subkultura i muzyka, niezwykle sprawnie wchłania nowe zjawiska, tak na poziomie muzyki, jak języka – niewątpliwie tendencja jest taka, że język za sprawą komunikacji internetowej i smsowej lakonizuje się, czego symptomem jest właśnie hashtag. Dodatkowo tendencja ta wpisuje się też w to, co w rapie dzieje się muzycznie: bity zwalniają, a raperzy piszą coraz mniej gęsto. Hashtagi jako naturalne skracacze wersów sprzyjają temu trendowi – podsumowywał Rużyłło.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży do samego końca – swojego lub jej. Na antenie newonce.radio usłyszycie go w autorskiej audycji „The Fall”, ale też w "Bolesnych Porankach". Ma na koncie publikacje w m.in. „Machinie”, „Dzienniku”, „K Magu”,„Exklusivie” i na Onecie.