Potężny pech Bielika, strata Derby i kadry. Najbliższe dni powiedzą, jak poważny jest uraz kolana

Zobacz również:Ukochany syn wyfrunął z gniazda. Eddie Howe - menedżer, który stał się za duży dla Bournemouth
Krystian Bielik
Fot. Clive Mason/Getty Images

Krystian Bielik z dużym bólem i na noszach opuścił mecz Derby County z Bristol City (1:0) i widać było, że odniósł uraz prawego kolana. Tego samego, które jest świeżo po rekonstrukcji więzadeł krzyżowych, przez które Polak wcześniej opuścił 9 miesięcy. Najbliższe kilkadziesiąt godzin powie prawdę.

Wayne Rooney po meczu uspokajał, że jeszcze niczego nie można przesądzać, prawdę powiedzą badania i w ciągu kilku dni ma nadzieję, że okaże się, że kontuzja Bielika nie jest tak poważna. Pierwsze obrazki są jednak niepokojące – niestabilność w stawie, konieczność zejścia na noszach i przejmujący krzyk naszego zawodnika, który słychać było nawet poza stadionem Pride Park.

Jeśli potwierdziłyby się te bardziej pesymistyczne prognozy, dla Bielika oznaczałoby to kolejny uraz tego samego kolana, które dopiero kilka miesięcy temu doprowadził do pełni sił. Niemal dokładnie rok temu, w styczniu 2020 roku, nasz pomocnik zerwał więzadła krzyżowe i dopiero w połowie października wrócił do gry. I – jak mawia piłkarski klasyk – wrócił silniejszy. Szybko wskoczył do podstawowego składu Derby County i spisywał się znakomicie.

Na pozycji defensywnego pomocnika Bielik wyróżniał się na tle całej ligi i był doceniany. Do tego stopnia, że w grudniu wybrano go najlepszym piłkarzem Championship. Dziennikarze zajmujący się Derby i kibice mówili: ten chłopak przerasta to środowisko.

Bielik zyskał mnóstwo pewności siebie, miał zaufanie menedżera, regularnie chwalono go w mediach i wydawało się, że Polak znalazł się na radarze klubów z Premier League. Przeżywał być może najlepszy czas w karierze i to tuż po tym najgorszym, a tu znów tak ogromny pech.

Uwagę zwraca fatalna murawa na Pride Park. Rooney odniósł się do tego po meczu, twierdząc, że klubu po prostu nie stać na utrzymanie jej w lepszym stanie przy ciągłym graniu co 3-4 dni. O kontuzji Bielika powiedział: – Nie czuł się po meczu dobrze, ale musimy się temu przyjrzeć w najbliższych dniach. Mam nadzieję, że to nie jest zbyt poważne, bo byłaby to dla nas wielka strata.

Uraz 23-lata to zła wiadomość dla Derby, które mizernie zaczęło sezon i zamiast walczyć o awans, dopiero oddala się od strefy spadkowej, ale my musimy patrzeć na to z perspektywy reprezentacji Polski. Paulo Sousa mógł zacierać ręce, że ma uniwersalnego zawodnika na środek obrony lub pozycję numer 6, potencjalnie ważnego w jego systemie gry, a tymczasem Bielik może opuścić wiosenne zgrupowanie. A jeśli diagnoza znów będzie kiepska, to okaże się, że Bielik nie oszukał przeznaczenia. W końcu uraz z zeszłego roku odebrałby mu prawo gry na Euro, a teraz, mimo że turniej przesunięto, może być tak samo.

Pozostaje mieć nadzieję, że na początku tygodnia dostaniemy z Derby optymistyczne wieści. Jeśli nie, to Bielik zyska niechciane miano jednego z największych pechowców w polskim futbolu w XXI wieku.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i amerykański wyznaczają mu rytm przez cały rok. Na co dzień komentator spotkań Premier League w Viaplay. Pasję do jajowatej piłki spełnia w podcaście NFL Po Godzinach.