Wielokrotnie przy okazji sukcesów Igi Świątek podkreślano, jak duże znaczenie w tym wszystkim ma jej sztab trenerski. Wydawać by się mogło, że działo się to nawet częściej, niż w przypadku innych sportowców z dyscyplin indywidualnych. I faktycznie – składający się z kilku osób „team Świątek” od początku dużych sukcesów stał za naszą najzdolniejszą tenisistką. Teraz jednak pojawiło się w nim pierwsze pęknięcie – największe z możliwych.
Iga Świątek zakończyła współpracę z Piotrem Sierzputowskim – trenerem, który prowadził ją przez ostatnie pięć lat i doprowadził m.in. do zwycięstwa w juniorskim Wimbledonie oraz seniorskim French Open.
Decyzja jest nieco niespodziewana, bo jeszcze chwilę temu wydawało się, że do nowego sezonu Igę będzie przygotowywał ten sam sztab (była nawet konferencja, na której Sierzputowski nie brzmiał, jakby miał odchodzić), jednak po końcówce sezonu, w której Iga wyraźnie musiała walczyć sama ze sobą, można było się zastanawiać nad tym, czy jakieś zmiany faktycznie nie będą potrzebne.
Fakt, że doszło do nich na najwyższym szczeblu, czyli głównego trenera, świadczy o tym, że sama Iga uznała zmianę za konieczną.
To oczywiście nie oznacza czegokolwiek złego, zarówno ze strony Igi, jak i ze strony trenera. Tego typu współprace czasem się wypalają, szczególnie w dyscyplinach indywidualnych i prawie każdy topowy tenisista przechodził w swojej karierze przez zmianę trenera. Czas na Igę, która najwyraźniej sama poczuła, że po tej niezwykle trudnej końcówce sezonu potrzebuje zmiany. Ta druga część sezonu (rozpoczęta w zasadzie już na igrzyskach w Tokio) odznaczyła się na naszej tenisistce głównie pod względem mentalnym, choć i na samym korcie pojawiały się wtedy wahania formy.
Zmiana trenera głównego to wyzwanie, szczególnie dla tenisistki, która mimo swojej młodości ma już na koncie spore sukcesy. Moment jest idealny lub, jak kto woli, jedyny właściwy – mamy początek grudnia, do początku nowego sezonu jeszcze miesiąc. To najdłuższa przerwa, jaką w ciągu roku mają tenisiści i jeśli coś zmieniać, to właśnie w tym czasie.
Można się oczywiście zastanawiać, czy zmiana nie przyszła za szybko – w końcu sukcesy tego duetu to wcale nie tak odległa sprawa, a sam Sierzputowski dopiero co odbierał nagrodę trenera roku WTA za rok 2020. Biorąc jednak pod uwagę mądrze prowadzoną karierę, jaką do tej pory miała Iga, możemy raczej zakładać, że absolutnie nie jest to decyzja nieprzemyślana i być może obie strony uznały, że to krok konieczny do dalszego rozwoju zawodniczki.
Zarówno Iga, jak i jej trener, mają teraz bardzo dużo możliwości. Do współpracy z tak utalentowaną tenisistką ustawi się na pewno wielu trenerów z całego świata. Z kolei po trenera pokroju Sierzputowskiego (również bardzo młodego, w końcu nie ma jeszcze trzydziestu lat) już ponoć zgłaszali się chętni z „absurdalnymi” kwotami pieniężnymi.
Według doświadczonego dziennikarza tenisowego, Adama Romera, już od poniedziałku tymczasowym trenerem Igi zostanie Tomasz Wiktorowski. Prawdopodobnie jest to jedyna „polska opcja”, która na ten moment ma sens. Szczególnie że mówimy o opcji tymczasowej. W końcu to Wiktorowski jest odpowiedzialny m.in. za przywrócenie Agnieszki Radwańskiej na właściwe tory i jej największe sukcesy. A co dalej? Opcji jest tyle, że na pewno warto je przemyśleć nieco dłużej. Takie decyzje mogą w końcu wpływać na całą karierę.
Oczywiście swoje robi też już Internet. Niektórzy przekonują, że w sztabie powinno dojść do większej liczby zmian (wskazując głównie na psycholog Darię Abramowicz), niektórzy że odejście Sierzputowskiego może sprawi, że Iga w końcu przestanie grać jednocześnie singla i debla, jakby miało to w tym wypadku jakiekolwiek znaczenie. Już pomijając fakt, że karierze Igi granie w dwóch stylach raczej nie przeszkadza.
Nie wiemy, co dzieje się w sztabie Igi, nie wiemy jak sama Świątek czuje się zarówno ze sztabem, jak i swoimi decyzjami. Sama doskonale wie, co jest dla niej najlepsze, a my możemy tylko obserwować z boku i wierzyć, że każda z tych zmian sprawdzi się idealnie.
