Który z nakręconych dla Netflixa i HBO polskich seriali był najlepszy?

wglebilasu cover.jpg

Netflix zapowiada kolejną oryginalną polską produkcję - Otwórz oczy ma pojawić się w przyszłym roku. Tematyka, uwaga - sci-fi!

Fabuła ma skupić się na postaci nastoletniej Julki, która po tragicznym wypadku trafia do zamkniętego zakładu leczenia amnezji. Ale podczas pobytu nękają ją tajemnicze sny, które okazują się nazbyt realne. Dlatego postanawia uciec. Na papierze wygląda to dość ciekawie, czy jednak uda się wzorem np. Dark przyciągnąć nie tylko krajowego, ale i zagranicznego widza? O tym przekonamy się w 2021. Wtedy też na Netfliksa trafią dwie kolejne serialowe produkcje oryginalne made in Poland: teen-drama Sexify oraz drugi sezon Rojsta - pierwszy był realizowany dla nieistniejącego już ShowMaxa, drugi pojawi się bezpośrednio na Netfliksie.

Robi się tego coraz więcej, a przecież mamy także polskie seriale na HBO GO. Dlatego postanowiliśmy uporządkować je i krótko przybliżyć w formie miniprzewodnika. Który tytuł siadł wam najbardziej, a który tak so-so?

1
Bez tajemnic - HBO
beztajemnic.jpeg

lata produkcji: 2011-2013

Dzisiaj może trochę zapomniany, ale tak - to był pierwszy polski serial, który nakręcono dla HBO. Były obawy, bo jak tu zrobić wciągającą produkcję, która opiera się na rozmowach psychoanalityka z pacjentami? Udało się. Dialogi iskrzyły, fabuła wciągała, nic tam nie było pod publiczkę, włącznie z finałem, co tylko podkreśliło realizm całości. W główną rolę wcielił się Jerzy Radziwiłowicz, a branie tego aktora do jakiegokolwiek serialu to zawsze jest te kilka gwiazdek na Filmwebie więcej. O polskiej reprezentacji na Mistrzostwach Świata czy Europy przez lata mówiło się tak: pierwszy mecz na otwarcie, drugi o wszystko, trzeci o honor. W przypadku polskich seriali kręconych dla globalnych gigantów wygrana nastąpiła już w pierwszym spotkaniu.

2
Wataha - HBO
wataha-wataha-3.jpg

lata produkcji: 2014-2019

To był ciekawy cross - skandynawski klimat zmiksowany z polskimi realiami. Ale nic dziwnego, bo od połowy poprzedniej dekady kryminały z północy cieszyły się w Polsce ogromną popularnością, więc na fali Wallandera sięgnięto po tę narrację także i tu. I pamiętamy, że podobał nam się ten serial. Momentami za długi, momentami napięcie trochę szwankowało, natomiast przez cały czas widz czuł się, jakby łaził za bohaterami po bieszczadzkich szlakach i czuł na plecach chłód tajemnicy gór. Jak na polski mainstream było naprawdę OK.

3
Pakt - HBO
pakt.jpeg

lata produkcji: 2015-2016

Tam komisarz Wallander, a tu... True Detective? Można odnieść wrażenie, że Pakt był leciutko inspirowany hitem z Matthew McConaugheyem. I że napięciu równie leciutko siadało odcinek po odcinku. Ale nie czepiajmy się, bo wychowani na badziewnych polskich kryminałach bierzemy serial HBO z całym dobrodziejstwem inwentarza. Przede wszystkim bardzo podobał nam się punkt wyjścia: oto pewien dziennikarz wpada na trop skandalu, który wychodzi od jego brata, znanego biznesmena, a potem zatacza coraz szersze kręgi. Dlaczego się podobał? Bo był mocno zanurzony w naszych krajowych realiach; wszystkich tych układach, przekrętach i machlojkach, o jakich słyszymy dzień w dzień. Z tego powodu możemy przymknąć oko na nieco rozczarowujący finał.

4
1983 - Netflix
1983.jpg

rok produkcji: 2018

A tu z kolei liczyliśmy na więcej. Rozmach - ogromny, punkt wyjścia - świetny: co by było, gdyby komuniści nigdy nie oddali władzy, a Polska była państwem policyjnym (oh, wait...). Ale 1983 raziło chaotycznymi wątkami, mnogością postaci, co do których nie do końca wiedzieliśmy, dlaczego się tam pojawiły, a że scenariusz napisał Amerykanin, to było czuć, że OK, twórcy rozumieją Polskę... Ale tę współczesną. Bo gdzieś z tyłu głowy kołatała się myśl, że być może tak nasze czasy transformacyjne mogą postrzegać obcokrajowcy, jako Orwella opakowanego w estetyczne obrazki. Nic dziwnego, że na Zachodzie 1983 podobało się bardziej niż u nas, co zresztą wytykała krytykom reżyserka Agnieszka Holland.

5
Ślepnąc od świateł - HBO
slepnac.jpg

rok produkcji: 2018

Były kontrowersje. Bo tak - z jednej strony reżyser Krzysztof Skonieczny nie uciekł od pretensjonalności; na paru scenach (modlitwa Kuby!) można było zgrzytać zębami. Z drugiej - trafiały się też momenty doskonałe. Całościowo, po czasie, trzeba ocenić Ślepnąc od świateł na plus z podstawowego powodu: to jedyny z całej szóstki seriali, który faktycznie poruszył ludzi, miał impakt, o którym rzeczywiście mówiła cała Polska. Pytanie o to, czy dzięki fabule, czy może dzięki temu, że widzowie poczuli w serialu Skoniecznego i Żulczyka część tej rzeczywistości, którą mają za oknami, pozostaje otwarte.

6
W głębi lasu - Netflix
wglebi.jpg

rok produkcji: 2020

Tu musimy jeszcze trochę odczekać, bo produkcja Netfliksa pojawiła się stosunkowo niedawno. I jest sprawnym przeniesieniem amerykańskiego kryminału na polskie realia, momentami przyciętego tak, żeby bardziej pasował pod naszego widza. Jest napięcie, jest udany plot, natomiast nie czuliśmy, że oglądamy serial, który zmieni nasze życia. Ale solidna rozrywka została zapewniona.

Podziel się lub zapisz
Redakcja newonce
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.