Choć psychofani twórczości Shakura nazwę Live Squad mogą pewnie kojarzyć, to fakt, że ten nowojorski zespół nie jest dziś prawdziwą hip-hopową legendą, zawdzięczamy jedynie wytwórni Tommy Boy.
Na nazwę tej twardej, ulicznej ekipy z Queens trafiliśmy, kiedy sprawdzaliśmy najbardziej hardkorowe klipy w historii rapu. W 1993 roku wypuścili na VHSie krótkometrażowy film, który promował ich debiutancki album, 15-minutowy teledysk noszący tytuł Game of Survival.
W obrazowaniu przemocy klip przypomina najbrutalniejsze filmy Sama Peckinpaha – trup ścieli się tu gęsto, krew bryzga po ścianach, a powodów wszystkich tych morderstw trudno byłoby się doszukać nawet najlepszym detektywom. Działo się to dosłownie w momencie wielkiej medialnej burzy, którą Ice-T z Body Countem wywołali nawołującym do mordowania policjantów numerem Cop Killer, dlatego szefostwo wytwórni Tommy Boy przestraszyło się społecznej presji i zerwało kontrakt z zespołem, którego dwa pierwsze single nosiły tytuły Murderahh i Heartless.
Co więc dla braci Randy’ego Stretcha i Christophera Majesty’ego Walkerów mogło być początkiem wielkiej kariery, świętowanej wystrzałami w powietrze gdzieś na blokach nowojorskiej dzielnicy Queens, skończyło szybko na magazynowej półce fonograficznego majorsa. Debiutancki album Live Squadu nie ukazał się, a protegowani legendarnego undergroundowego rapera Percee’ego P, kalifornijskiego weterana Shocka G i jednego z prowadzących Yo! MTV Raps, Eda Lovera, zostali bez płyty, bez wytwórni i jeszcze do tego z wilczym biletem. Nic z tego nie miało jednak znaczenia – a może wręcz miało, pozytywne – dla Tupaca Shakura, z którym Stretch poznał się na chwilę przed tym, jak wspólnie zagrali w filmie Juice. Dwóch nieznanych jeszcze nikomu MC’s z przeciwległych wybrzeży USA od razu się zakumplowało i – jak wspominają osoby z ich towarzystwa – panowie szybko stali się nierozłączni.
Nazwa Live Squad przewija się w trackliście albumu Strictly 4 my N.I.G.G.A.Z wielokrotnie, bo bracia Walker udzielali się na nim produkcyjnie i wokalnie w czterech numerach. Sam Stretch rok później dołączył do dowodzonej przez Paca ekipy Thug Life. Nagrana w składzie: 2Pac, Big Syke, Stretch, Mopreme Shakur, The Rated R i Macadoshis płyta Thug Life: Volume 1 również nie umknęła cenzorskiemu oku wytwórni i finalnie została okrojona do 10. numerów, które budziły najmniejsze kontrowersje. Jednym z utworów, które spadły, był zupełnie niesamowity posse cut z Notoriousem B.I.G. i jamajskim czempionem Buju Bantonem Runnin’ from the Police.
No i właśnie tu pojawia się Biggie. Choć panowie przez lata trzymali się blisko i nieraz wspólnie koncertowali, wisiało już nad nimi fatum szeroko opisywanej nocy w studiu nagraniowym Quad Recordings na Manhattanie, która miała miejsce 30 listopada 1994 roku i stała się początkiem bodajże najgłośniejszego beefu w historii rap gry.
Postrzelony i okradziony tego wieczoru Pac oskarżył o spiskowanie za jego plecami również Stretcha, który był z nim wówczas w studio. Gdy obserwował zza krat, jak jeden z jego najlepszych kumpli wciąż koncertuje ze Smallsem, Shakur doszedł do wniosku, że na pewno byli w zmowie i wspólnie zaplanowali atak na niego. Przez kolejne miesiące nie oszczędzał Randy’ego Walkera ani w wywiadach, ani w numerach, a także wyrzucił jego zwrotkę z So Many Tears, singlowego numeru ze swojego kolejnego albumu Me Against the World. Stretch w tym czasie był dużo bardziej powściągliwy w swoich wypowiedziach i – jak wspomina Ed Lover – nie mógł pogodzić się z tym, że jego przyjaciel obrócił się po tym wydarzeniu przeciwko wszystkim swoim bliskim. Ten kontekst podejmuje również Nas, który poznał Live Squad przez kilku niebezpiecznych kotów, z którymi się wówczas bujał i zaprosił do współpracy przy nagrywaniu swojego drugiego albumu It Was Written. Stretch od razu został moim bratem. Nikt go wówczas nie doceniał za świetną robotę, którą robił z Pacem i wszystkie te hardcorowe numery, które nagrywali z bratem jako Live Squad. (…) On naprawdę kochał Paca i nie potrafił zrozumieć, jak może on go oskarżać o to, że knuł przeciwko niemu – opowiadał w jednym z wywiadów Nasir.
When me and you was homies / No one informed me it was all a scheme / You infiltrated my team and sold a nigga dreams / How could you do me like that? / I took ya family in / I put some cash in ya pocket / Made you a man again [..] You're a shell of a man / I lost respect for you nigga / We can never be friends / I know I'm runnin' through your head now / What could you do? / If it was up to you / I'd be dead now / I let the world know nigga you a coward / You could never be Live / Until you die – te wersy 2Paca z numeru Holla at Me były kierowane wprost do Stretcha, a ostatnia ich linijka okazała się szybko prorocza, bo równo w rok – prawie co do minuty – po awanturze w Quad Recordings Studio Randy Walker został zastrzelony z przejeżdżającego samochodu w swoim rodzinnym Queens.
Shakur szybko wyparł się jakiegokolwiek zaangażowania w całą sprawę i skomentował ją na swoim ostatnim albumie The Don Killuminati: The 7 Day Theory dwuwersem – And that nigga that was down for me, restin' dead / Switch sides, guess his new friends wanted him dead, jednak – podobnie jak większość morderstw raperów – ta sprawa również nie została do dziś wyjaśniona. Jedna z hipotez mówi o zaangażowaniu w całe to zamieszanie Ronalda Tenada Washingtona, podejrzanego również o udział w zabójstwie Jam Mastera Jaya, jednak co tak naprawdę stało się tej nocy na nowojorskich projektach, tego nie dowiemy się pewnie nigdy. Biorąc jednak poprawkę na wszystkie teksty Stretcha – które do dziś pojawiają się od czasu do czasu za sprawą jego brata, który pod szyldem Grand Imperial Records wydaje stare nagrania Live Squadu, włącznie z ich pułkownikiem z Tommy Boy’a, albumem Game of Survival – trudno wyrzucić z głowy stare przysłowie kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Pozostaje więc nam się tylko cieszyć z tego, że zanim do tego doszło, Randy Walker zdążył nagrać tyle dobrych zwrotek i bitów. O których nikt za bardzo nie pamięta.
