Seks z Kerfusiem to nie fetysz, to przejaw twórczego fermentu

Kerfuś
Wikipedia

Kerfuś jako obiekt seksualnych fantazji nie powinien specjalnie oburzać. To tylko kolejne, zabawne sieciowe zjawisko, które – choć szybko zniknie – jest przejawem tego w jak twórczych czasach żyjemy.

Wielki masturbator to nie tylko rozpływający się w powietrzu wizerunek kobiety przy męskim kroczu. To także kolorowe pióra przypominające fryz papugi. To gargantuiczne owady, gałęzie drzew i postaci w oddali. Artysta poszedł za daleko. Nie chcecie tego zobaczyć – mogłyby grzmieć nagłówki serwisów, gdyby dzieło to powstało dzisiaj. I gdyby zainteresowanie nim wybiegło poza wąski krąg zainteresowanych malarstwem. A że jego autorem jest nie kto inny jak Salvador Dali, twórca dawno oswojony i sklasyfikowany, obraz nie wywołuje żadnych emocji. Z pewnością łatwo natknąć się na jego reprodukcje w poczekalni u dentysty. Albo w korytarzu galerii handlowej. A jeśli już przy tego typu galeriach jesteśmy – tak się składa, że potrafią dziś wywołać twórczy ferment bardziej niż galerie sztuki. I to nie przez obrazy. Raczej przez rozsławionego już na całą Polskę robota.

Impuls dla memiarzy

A wszystko swoje źródło ma w specyficznej komunikacji w sieci. Pomimo tego, że anonimowość w internecie powoli staje się fikcją, w przestrzeni sieciowej wciąż zachowujemy się inaczej niż w interakcjach na żywo. Nie da się ukryć, że wrzucanie postów czy nawet wcześniej zarejestrowanych filmów wprost z zacisza prywatnego pokoju nie jest tym samym, co rozmowa na gwarnym korytarzu. Nie mówiąc już o wrzucaniu memów. A tak się składa, że kultura memowa – jeśli otrzyma odpowiedni impuls – lubi wypływać na wody absurdu. Podobnie jak poezja surrealistyczna – pływa wartkim, nieskrępowanym strumieniem świadomości, który rozlewa się po wielu krętych odnogach. Z tą różnicą, że surrealizm przeważnie – choć nie zawsze – bywał dziełem jednostki. A w przypadku twórczości memowej mamy do czynienia ze zlewem skojarzeń zbiorowych. Z namnażającymi się wykwitami podświadomości pobudzanych – często symultanicznie – przez anonimowych prekursorów. Dlatego nie powinno dziwić, że w tym zabawnym pędzie jakakolwiek postać – jej symbol – gdy już się memem stanie, może w postrzeganiu społecznym stać się zupełnie kimś innym.

Wystarczy tylko, że stanie się tworzywem – paliwem dla memiarzy. Wiemy to doskonale z pośmiertnej ewolucji wizerunku Jana Pawła II. Wielki Polak praktycznie na większości platform sieciowych dla młodych ludzi nie jest już traktowany poważnie. I potwierdza się to przy historii z Kerfusiem; robotem z hipermarketu, z którym ludzie rzekomo chcą uprawiać seks.

Jak to w przypadku wielu sieciowych fenomenów bywa – geneza memów z Kerfusiem nie jest prosta do zbadania. Sam robot pojawił się w mediach społecznościowych pod koniec września – wraz z rozpoczęciem akcji promocyjnej PepsiCo. Bo Kerfuś to w rzeczywistości robot BellaBot firmy Pudu Robotics – model z generatorem mowy z AI znany wcześniej m.in. z restauracji KFC. Maszyna, poza tym, że rozwozi przekąski w postaci Lay’sów, wchodzi również w interakcje z klientami. A do tego miauczy i ma kocie uszy.

Od fascynacji do seksualizacji

Obsesja na punkcie tego sprzętu zaczęła się niewinnie – od wiralowego materiału, który pojawił się na Twitterze, TikToku i YouTubie. Była to wideoprezentacja Kerfusia z podpisem zwracającym uwagę na aspekt jego emocji. Kerfuś dzisiaj nie w humorze – taki podpis widniał na filmie. Nie minęło jednak wiele czasu, a robot stał się obiektem nie tylko żartów, ale i seksualizacji. Bartosz Godziński z NaTemat.pl jako datę narodzin tego zjawiska wskazał 14 października. To wtedy mem o potrzebie kopulacji z maszyną pojawił na Reddicie. Faktycznie – trudno znaleźć wzmianki z kontekstem seksualnym o Kerfusiu przed tą datą. Tego dnia także na Twitterze po raz pierwszy zaczęły się pojawiać pierwsze wpisy o ochronie urządzenia przed napalonymi memiarzami. Obecnie na tej platformie nazwa robota jest najbardziej trendującym hashtagiem. Warto jednak dodać, że już wcześniej, w tym samym miejscu, wiele osób wzdychało do Kerfusia –pisząc, że jest femboy’em czy postacią jak ze snu.

To, co w kontekście seksualnym wydaje się istotne, czyli głowa z uszami bohatera Carrefoura, układa się w charakterystyczną emotkę UwU, na co zwracał uwagę już Bartłomiej Sieja na łamach KomputerŚwiat.pl. A symbol ten oznacza coś uroczego, coś kawaii. Stąd już niedaleko nie tylko do mangi, ale i – jak się okazuje – hentai. Tu warto dodać, że ten ostatni gatunek, podobnie jak i nazwa, budzi fascynację przede wszystkim na Zachodzie. To tu często mangę redukuje się do rozerotyzowanych obrazków przedstawiających nie tylko dziewczyny – czy bardzo młode dziewczyny – ale i potwory, cyborgi czy ludzi-kotów. Przykładem sprowadzania Japonii do kraju fetyszy były na przykład opisy z książki Joanny Bator Japoński wachlarz. Pisarka sporą część swojej pracy poświęciła m.in. mężczyznom przeglądającym w tokijskim metrze właśnie erotyczne komiksy. Abstrahując jednak od problemu zachodniego ukazywania japońskiej kultury przez pryzmat dziwności, przedstawienia zaskakujących postaci czy przedmiotów w seksualnym kontekście to przecież specjalność przede wszystkim internetu podziemnego. Świetnie tę piwniczakową estetykę zobrazował teledysk Still Life autorstwa Jona Rafmana i Daniela Lopatina, szerzej znanych jako Oneothrix Point Never.

Z umiłowania do kontrowersyjnych dziwności słynęły od zawsze kolebki krawędziowego trollingu, jak 4chan czy 8chan. Dzisiaj jednak coraz częściej tego typu kontent przenosi się na popularne platformy społecznościowe. A silne w polskim internecie mobilizacje wokół pojedynczych zjawisk sprzyjają wynoszeniu na powierzchnię często najbardziej osobliwych czy obrazoburczych żartów. Tak było niedawno z tzw. incydentem w Krośnie. Czyli filmem, na którym licealiści mieli rzekomo uprawiać seks oralny z bezdomnym w zamian za alkohol, co okazało się fejkiem. I tak właśnie można postrzegać karierę Kerfusia. Nie tylko memiczną, ale i medialną. W końcu i w jego sprawie spreparowano już fake-newsa, donoszącego o tym, że podobno ktoś marzenie o seksie z robotem doprowadził do czynu.

Kerfuś to nie wyjątek

To oczywiście nie pierwszy – i nie charakterystyczny wyłącznie dla Polski – przypadek tak specyficznej fascynacji nierzeczywistą postacią. Jakiś czas temu wiralowo niosły się memy z Samsung Sam – wirtualną asystentką Samsunga. Ta w rzeczywistości nie była nawet oficjalnym dodatkiem wypuszczonym przez markę, a leakiem stworzonym przez studio Lightfarm na potrzeby jednej z marek należących do koreańskiego giganta. Istotne jednak okazało się to, że cyfrowa asystentka pobudziła wyobraźnię twórców wirtualnych obrazków.

Sprawa z Kerfusiem jest jednak o tyle interesująca – i stąd na wstępie nawiązanie do surrealizmu – że sprowokowała nie tylko zabawne i kreatywne fotomontaże. Sprowokowała też ciekawe wpisy polityczno-kulturalnych komentatorów. Ci w kontekście robota pisali o tęsknocie za szczerym kontaktem z inną istotą, tyle że wypranym przez mechanizmy późnego kapitalizmu. Pisali też o sercu nieczułego świata i przywoływali Tytusa Czyżewskiego – poetę, który w 1921 roku pisał kochajcie maszyny, żeńcie się z nimi i płódźcie Dynamo-dzieci. RTM nawiązujący do Kerfusia stworzył też InPost, a popularny artysta Wiktor Stribog – znany z serii Kraina grzybówprzygotował staranną animację 3D przedstawiającą carrefourowskiego robota w… ciąży.

Seksualne fantazje z maszyną nie są zatem niczym niepokojącym. Są starą, powracającą melodią artystycznej prowokacji; wolno pędzącym strumieniem zbiorowych skojarzeń i skrytych pragnień. Tylko takim, który ma możliwość eksplodować za sprawą sieci. Bardziej niepokojące w tym kontekście wydaje się raczej to, co Kerfuś zwiastuje. Robot kelner wykonuje dziennie nawet do 400 kursów z kuchni i baru do stolika – zapewnia na swojej stronie producent BellaBot. Kogo zatem powinien Kerfuś niepokoić? Pracowników. A w zasadzie wszystkich – bo kwestia nierówności społecznych to problem całego społeczeństwa. Podobnie jak automatyzacja pracy – jedno z najważniejszych wyzwań XXI wieku, której Kerfuś jest najbardziej działającym na wyobraźnię przykładem.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Pisze o memach, trendach internetowych i popkulturze. Współpracuje głównie z serwisami lajfstajlowymi oraz muzycznymi. Wydał książkę poetycką „Pamiętnik z powstania” (2013). Pracuje jako copywriter.