The Weeknd nagrał płytę, której nigdy nie usłyszymy

Zobacz również:Nagrody MTV VMA rozdane! W tym roku większość statuetek trafiła do kobiet
pjimage-335.jpg

Od czasu wydania My Dear Melancholy nie ustają spekulacje o kolejnym wydawnictwie, które miałoby stanowić drugą część EP-ki z końca marca. Tymczasem okazuje się, że Abel przygotował inny materiał. I na tym nie koniec niespodzianek.

Daliśmy się wciągnąć w wir plotek na temat potencjalnej premiery we’re alone together, dlatego sami jesteśmy zaskoczeni, że w rozmowie z magazynem Time, The Weeknd otwarcie przyznał, że ma gotowy inny album. Jest jedno ale. Ten longplay nigdy nie ujrzy światła dziennego.

Przed My Dear Melancholy, napisałem całą płytę, która nie była melancholijna. To był inny czas w moim życiu. Tamta muzyka była piękna i optymistyczna – stwierdził artysta, dodając od razu, że nie będzie nam dane jej usłyszeć, ponieważ Tesfaye nie ma zamiaru wykonywać czegoś, czego nie czuje. Pewnie nie miniemy się z prawdą sugerując, że łatwo wskazać winną zaistniałej sytuacji.

Nie jest tajemnicą, że podoba nam się mroczny kierunek, w którym Abel poszedł na ostatniej EP-ce, ale też chętnie posłuchalibyśmy wesołych piosenek od niego. Chociaż trudno nam je sobie wyobrazić zważywszy na to, że typ ostatnio popłakał się na Coachelli, podczas wykonywania numeru o tym, że Selena Gomez nie chciała jego nerki.

Całe szczęście, że wreszcie wziął się w garść. Jak można było wnioskować z partyzanckich nagrań, ostatnio na imprezie w Cannes zaczął ponownie kombinować coś z Bellą Hadid. Sam deklaruje, że nadal jest singlem, ale mamy nadzieję, że wszystko mu się poukłada. Byle tylko znowu nie wchodził w transplantologiczne klimaty!

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.