Im bliżej końca grudnia, tym większe ciśnienie panuje w temacie rozmaitych podsumowań. Zestawienia płytowe czy filmowe to jedno, ale stały punkt tej części roku stanowi także Person of the Year Time'a, czyli tytuł dla postaci z największym wpływem na światowy bieg wydarzeń i medialny krajobraz.
Amerykański magazyn od blisko stu lat dokonuje wyboru bohaterów pozytywnych i negatywnych, którzy definiowali ostatnie dwanaście miesięcy. Zwracamy uwagę na tych negatywnych, ponieważ to kluczowe dla ogarnięcia charakteru Człowieka Roku, którym - na przykład - dwukrotnie okrzyknięto Józefa Stalina.
Tym razem trudno mówić o większych kontrowersjach, choć spekulowano, że czeka nas kolejny zbiorowy Person of the Year typu: pracownicy służby zdrowia na pierwszej linii w walce z koronawirusem - jak choćby w 2017 roku, gdy wskazano kobiety, które zapoczątkowały #MeToo. Ostatecznie postawiono jednak na nowy amerykański duet prezydencki: Joe Biden i Kamala Harris. - Pokazali, że siła empatii jest większa od furii podziału - można przeczytać w uzasadnieniu.
O medykach bynajmniej nie zapomniano. Znaleźli się w gronie wyróźnionych z kategorii 2020 Guardians of the Year.
Z bardziej lajtowych spraw: BTS to 2020 Entertainer of the Year, a LeBron James - 2020 Athlete of the Year.
