Warszawa – miasto, w którym nie warto mieć 1% baterii

wwa VR.jpg
fot. materiały promocyjne

Uściślijmy – generalnie w życiu w ogóle nie warto mieć 1% baterii, ale w Warszawie szczególnie. Chociaż VoltRush ma na to sposób.

Tekst sponsorowany przez VoltRush

Piękne słowo „multitasking” w stolicy nabiera szczególnego znaczenia, bo tu naprawdę żyje się szybko. Metro, praca albo szkoła, znowu metro, jeden projekt, drugi projekt, szybka kawa ze znajomymi… I cały czas trzeba mieć włączonego smartfona, bo co chwilę trzeba odebrać telefon, odpisać komuś na czacie, ściągnąć plik albo po prostu coś sprawdzić.

Sami widzicie, że rozładowana bateria jest w tym momencie problematyczna. VoltRush wychodzi naprzeciw tym potrzebom, prezentując profesjonalny system wynajmu powerbanków, i to w ponad siedmiuset punktach Warszawy, oferując trzy tysiące urządzeń! Koniec z noszeniem kabli po kieszeniach i szukaniem wolnego gniazdka w kawiarni. Zwłaszcza, że zwykle i tak jest zajęte.

LOW BATTERY-2.png
fot. materiały promocyjne

Jak znaleźć wolny powerbank? Bardzo prosto:

– ściągasz apkę VoltRush (to podstawa!)

– przy pomocy apki doładowujesz saldo i szukasz najbliższego punktu VoltRush

– skanujesz kod QR na urządzeniu, a system zwalnia powerbank wyposażony we wszystkie możliwe końcówki do ładowania.

Ważna sprawa – powerbank oddajesz w dowolnej stacji VoltRush, niekoniecznie tej, w której został wypożyczony.

koncert.png
fot. materiały promocyjne

A jak wyglądają progi cenowe?

– 6.99 zł / 2h - na szybko

– 9.99 zł / 6h - na luzie

– 12.99 zł / 24h - na cały dzień

I tak kończy się era nerwowego sprawdzania, czy ikonka baterii nie jest już czerwona.

Tekst sponsorowany przez VoltRush

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.