Pięć punktów i dwa mecze nadziei – to dorobek polskich koszykarzy w eliminacjach mistrzostw świata. Zawodników Igora Milicicia czekają rewanżowe starcia z Izraelem i Niemcami. Polacy przystępują do nich po nadzwyczaj długim zgrupowaniu. Selekcjoner znów musiał dostosować się do realiów profesjonalnego sportu, czyli kontuzji i nieobecności niektórych graczy.
W ostatnich dniach kibicom polskiej koszykówki towarzyszyło wiele emocji. Każdy zerkał na draft NBA, gdzie z dziewiątym numerem San Antonio Spurs wybrali Jeremiego Sochana. Wychowany w Anglii koszykarz będzie czwartym Polakiem, który zagra w najlepszej lidze świata.
Kolejne rywalizacje miały miejsce na połowie normalnego boiska. Koszykarze i koszykarki 3x3 walczyli na mistrzostwach świata w Antwerpii. Obie reprezentacje zakończyły zmagania na etapie ćwierćfinałów, choć wcześniej zaprezentowały się z dobrej strony w fazie grupowej. Związek z mistrzostwami świata mają też zawodnicy 5x5. Oni jednak dopiero walczą o kwalifikację. Jak pokazują dotychczasowe wyniki, szansa udziału w przyszłorocznym turnieju znajduje się daleko.
DŁUGIE PRZYGOTOWANIA
Europejskie kwalifikacje do mistrzostw świata 2023 w Japonii, Indonezji i na Filipinach podzielone są na dwa etapy. W pierwszym 32 zespoły w ośmiu grupach walczą o przepustkę do drugiego. W nim 24 zespoły podzielone w czterech grupach będą rywalizować o bilety na turniej. Na finiszu jest właśnie pierwsza część rywalizacji.
Trzeba przyznać, że sytuacja zespołu Igora Milicicia jest bardzo trudna, ale nie beznadziejna. Polacy zajmują ostatnie miejsce w grupie D, tracąc punkt do Izraelczyków i Estończyków oraz dwa do Niemców. Do rozegrania pozostały jeszcze dwa spotkania. Najpierw w Lublinie biało-czerwoni zmierzą się z Izraelem, a cztery dni później w Bremie, podejmą ich nasi zachodni sąsiedzi. Wcześniejsze mecze z wymienionymi rywalami Polacy przegrali. W listopadzie Izrael wygrał 69:61, a Niemcy 72:69.
Tym razem Polacy podchodzą do meczów po długim zgrupowaniu. Przeważnie, w trakcie sezonu, obozy trwały zaledwie kilka dni. Napięty kalendarz sprawia, że koszykarze nie mają zbyt wiele czasu na wspólne treningi. Teraz zgrupowanie rozpoczęło się na ponad dwa tygodnie przed pierwszym meczem eliminacji.
– To zgrupowanie, przedłużone o pięć, sześć dni ma sens po to, żeby zawodnicy, którzy od miesiąca nie grali, wrócili do formy, rytmu wygrywania. Choć znowu mamy nowy skład, nowych zawodników – mówił w rozmowie dla kanału „KoszKadra” trener reprezentacji Igor Milicić.
CIĄGŁE ZMIANY
W przeciwieństwie do wielu selekcjonerów, Chorwat z polskim obywatelstwem nie musiał narzekać na późne przyjazdy zawodników. Z powołanego grona, tylko Aleksander Balcerowski, Tomasz Gielo i A.J. Slaughter dołączyli znacznie później do składu. W przypadku tego pierwszego, późniejszy przyjazd miał związek z draftem. Podobnie jak Sochan, tak i „Szpaku” próbował dostać się do grona sześćdziesięciu wybrańców. Odbył treningi z kilkoma zespołami, ale ostatecznie nikt nie zdecydował się na niego postawić.
Cała trójka dołączyła do kadry przed ubiegłotygodniowym sparingiem z Chorwacją. Polska przegrała na wyjeździe z rywalami 74:92. Czternaście punktów zdobył Dominik Olejniczak. Co ciekawe, w zespole przeciwników występowali tacy gracze jak Ante Zizić, Mario Hezonja czy Dragan Bender – postacie z doświadczeniem występów w NBA.
Choć Chorwaci nie są już tak mocnym zespołem jak lata temu, to i tak można mówić o dobrym prognostyku dla biało-czerwonych. Milicić po raz kolejny musi zgrywać ze sobą zawodników, którzy albo wcześniej nie grali z powodu kontuzji, albo trafili do niej teraz zamiast innego nieobecnego. A skoro o nieobecnych mowa, to selekcjoner wraz z dyrektorem Łukaszem Koszarkiem zgodnie wskazywali na Aleksandra Dziewę jako na zawodnika, którego mocno brakuje przed meczami kwalifikacyjnymi. Zawodnik Śląska Wrocław został nagrodzony tytułem najlepszego Polaka Energa Basket Ligi sezonu 2021/22. Wydatnie przyczynił się do pierwszego od dwudziestu lat tytułu dla klubu ze stolicy Dolnego Śląska.
Po raz kolejny przy okazji powołań nie brakuje tej samej kontrowersji. W składzie znalazł się Mateusz Ponitka, kapitan, który nie grał w końcówce sezonu, gdyż rozwiązał kontrakt z Zenitem Sankt Petersburg. O ile jego obecność, nawet pomimo braku rytmu meczowego, jest bardzo ważna dla zespołu, o tyle znów wiele niedomówień powstaje w związku z niepowołaniem jego brata Marcela. O tym, że bracia mają ze sobą na pieńku, wie każdy śledzący polski basket. W przeszłości nieraz bywało tak, że gdy jeden pojawiał się na zgrupowaniu, to brakowało drugiego. Często było to spowodowane lub tłumaczone problemami zdrowotnymi. Tym razem młodszy brat rozwiał na Instagramie wątpliwości. „Wiele pytań o zdrowie. Odpowiadam: ze zdrowiem wszystko w porządku” – pisał koszykarz.
Oprócz Marcela Ponitki, kłopotliwą nieobecnością jest także brak Michała Michalaka. Obrońcę Oldenburga podobnie jak Dziewę trapią problemy zdrowotne. Ma być jednak dostępny na zgrupowanie przed zaplanowanym na wrzesień EuroBasketem.
WSPARCIE ZZA OCEANU
Nadchodzący rywale podchodzą do najbliższych spotkań w lepszych nastrojach. Mogą też liczyć na solidne wzmocnienia. W drużynie Izraela pierwotnie spodziewano się, że ich wschodząca gwiazda Yam Madar weźmie udział w Lidze Letniej NBA. Rozgrywającego Partizana wybrali w ubiegłym roku Boston Celtics. Ostatecznie 21-latek będzie do dyspozycji trenera Guya Goodesa przez cały okres.
W składzie Izraela znalazł się także Gal Mekel, koszykarz MoraBanc Andory czy Deni Avdija, prawdopodobnie najbardziej znany zawodnik z tego kraju, na co dzień grający dla Washington Wizards. W ostatnim sezonie wystąpił we wszystkich spotkaniach fazy zasadniczej NBA, choć tylko osiem z nich rozpoczął w wyjściowej piątce.
U Niemców kadra jest jeszcze mocniej wzmocniona. W kadrze znalazło się dwóch graczy, który ostatni sezon spędzili na parkietach najlepszej ligi świata. Isaac Bonga rzucał dla Toronto Raptors. Z kolei Dennis Schorder, gwiazda reprezentacji, był zawodnikiem Houston Rockets. Z powodu konfliktu terminów, obaj zawodnicy nie mogli uczestniczyć w zgrupowaniach w trakcie sezonu. Nieobecny był także Johannes Voigtmann, choć u niego stał za tym konflikt na linii Euroliga-FIBA. Podkoszowy podobnie jak Mateusz Ponitka przyjechał na zgrupowanie jako wolny agent. Pod koniec lutego opuścił CSKA Moskwa, z powodu wybuchu wojny na Ukrainie.
– W obecnej sytuacji nie mogę pogodzić się z grą dla rosyjskiej drużyny. Nawet jeśli chodzi tylko o koszykówkę, zawiera symbolikę, która moim zdaniem jest w tej chwili nieodpowiednia – powiedział 29-latek w rozmowie z „Kickerem”.
Ciekawym zawodnikiem do obserwacji może być Justus Hollatz. To 21-letni zawodnik, który od nowego sezonu będzie reprezentował barwy hiszpańskiego Rio Breogan. Wcześniej rzucał dla Hamburg Towers, gdzie w EuroCupie notował po osiem punktów i niecałe cztery asysty na mecz. Ponadto rodzima Bundesliga nagrodziła go tytułem najlepszego młodego koszykarza ligi.
NIEKORZYSTNE BEZPOŚREDNIE PUNKTY
Przed ostatnimi meczami eliminacji mistrzostw świata Polacy nie są bez szans. Na niekorzyść działa jednak nie tylko liczba punktów, ale także bilans bezpośrednich spotkań. Choć w serii spotkań z Estończykami padł remis, to rywale wygrali z biało-czerwonymi większą różnicą punktów. To sprawia, że w przypadku równej liczby oczek, to oni znajdą się przed zespołem Milicicia.
Estonia podobnie jak my ma do rozegrania starcia z Izraelem i Niemcami. Z tymi drugimi sensacyjnie wygrali na początku kwalifikacji – co ważne, na wyjeździe. Pozostaje mieć nadzieję, że Polacy pokażą się z dobrej strony i przedłużą nadzieje na awans do przyszłorocznego turnieju.
Terminarz spotkań:
Polska – Izrael, Lublin, 30 czerwca, godzina 20:30
Niemcy – Polska, Brema, 3 lipca

Komentarze 0