Byłem na przedpremierowym odsłuchu nowej płyty Post Malone’a. Razem z... Post Malone'em

Zobacz również:Steez wraca z Audiencją do newonce.radio! My wybieramy nasze ulubione sample w trackach PRO8L3Mu
post-malone.jpg

Siedziałem w burleskowym klubie pełnym burdelowej czerwieni, patrząc na Austina, bujającego się do własnych, niewypuszczonych numerów. To była przygoda.

O najnowszym wydawnictwie Post Malone’a nie wiedziałem w zasadzie nic. Było kilka singli, ale nie wiadomo, czy znajdą się na płycie. Wszystkie wątpliwości miały zostać rozwiane 20 sierpnia w jednym z ekskluzywnych londyńskich klubów, gdzie odbywał się przedpremierowy odsłuch trzeciego krążka rapera.

Wraz ze mną na odsłuch polecieli również przedstawiciele wytwórni i innych redakcji, a także Young Igi i Siles. Na miejscu nie mieliśmy zbyt dużo czasu dla siebie. Po transferze z lotniska do hotelu zdążyliśmy się zakwaterować, zjeść mięsne taco w Taco Bell (zupełnie bez szału), przebrać się w nieco bardziej stosowne niż na podróż ubrania (postanowiłem założyć bluzę newonce – a nuż Post będzie pamiętał swój sławetny wywiad dla newonce.paper) i wyruszyć do celu. Z buta, bo do klubu The Box mieliśmy niecałą milę.

Wciągnijcie tyle kokainy, ile potraficie. Spełnijcie swój każdy fetysz – takimi słowami w klubie The Box miał witać gości wodzirej Raven O tuż przed show. Lokal mieści się w hype’owej dzielnicy Soho, zaledwie przecznicę od sklepu Supreme. Odwiedzali go m.in. książę Harry, Kate Moss, Emma Watson czy Snoop Dogg. To rozsławiony na cały świat lokal, w którym łamie się wszelkie możliwe tabu. Podobno normą są tam trójkąty, mężczyźni przebrani za świnie, zlizujący jedzenie z brzuchów tancerek czy występy kobiety wygrywającej muzyczne hity swoimi genitaliami. Niestety podczas odsłuchu żadnej z tych rzeczy nie uświadczyliśmy.

Zanim jednak dotarliśmy do bram The Box, chwilę musieliśmy go szukać. Wystarczyło wejść w niepozorną alejkę między blokami, minąć kilka sex shopów krzyczących: KAMAGRA, VIAGRA, DILDO i zauważyć charakterystyczną czerwoną linę przewieszoną przez kilka złotych słupków. Po przebiciu się przez pierwszych ochroniarzy natrafiliśmy na kolejnych, którzy zażądali oddania telefonów – z wnętrza klubu nie mógł się wydostać żaden materiał. Pewnie bez problemu wszedłbym tam ze spakowanym w nerkę profesjonalnym rejestratorem dźwięku, ale nie ma co być nie fair w stosunku do organizatorów.

Otoczeni kotarami w kolorze burdelowej czerwieni i klimatycznym, sensualnym oświetleniem weszliśmy po schodach, za którymi przywitały nas bardzo skąpo ubrane, przepiękne hostessy. Główna sala była skonstruowana ze sceny, na niej wyglądająca na średnio wygodną sofa, a dalej kilka stolików z krzesłami i pufami, a także obowiązkowy bar. Post już tam był i już rozmawiał z ludźmi. To było pierwsze zaskoczenie tego wieczoru. No bo jak to – samozwańczy rockstar, jeden z najbardziej kasowych raperów na świecie, nie spóźnia się na jakiekolwiek wydarzenie? Pozostało tylko czekać na gwóźdź programu – prezentację Hollywood’s Bleeding.

Światła w klubie przygasły, zostały tylko te oświetlające scenę. Obok sofy stał stolik, na którym chłodziły się w sporych rozmiarów miednicy wypełnionej lodem puszkowane Bud Lighty, po które raz po raz sięgała spragniona gwiazda. Gdzieś pomiędzy n-tym buchem z rozżarzonego papierosa a kolejnym łykiem ulubionego piwa, Post w końcu złapał za mikrofon. Przywitał wszystkich obecnych. Polska delegacja, jak poinformowała mnie jedna z przedstawicielek wytwórni, była najliczniejsza. Kilka słów wstępu najpierw od Posta, później od siedzącego obok niego managera (Dre London) i mogliśmy zacząć słuchać. Ku zdziwieniu chyba wszystkich, mimo że w klubie obecny był DJ z odpowiednim sprzętem, utwory były puszczane z podłączonego do głośników iPhone’a, którego dzierżyli na zmianę Dre i Post.

Głównym przesłaniem opowieści bohaterów wieczoru było przekazanie zamysłu Hollywood’s Bleeding. Post chciał zerwać z panującymi w odbiorze muzyki konwenansami. Zaniechać gatunkowego szufladkowania, postrzegania płyt w jakichkolwiek kategoriach. Genreless – to słowo klucz, które padało z ust piosenkarza i jego managera kilkakrotnie.

I rzeczywiście – nowego krążka Post Malone’a nie da się tak łatwo upchnąć do jakiejkolwiek muzycznej kategorii. Rockowe partie wokalne, hip-hopowe beaty, popowe zaśpiewy – Hollywood’s Bleeding to gatunkowa mieszanina, z której każdy będzie mógł wyciągnąć coś dla siebie. Sporym zaskoczeniem okazały się być także gościnne występy. Bo o ile mogliśmy się spodziewać featów od DaBaby, Future’a, Meek Milla, Halsey, Lil Baby, SZA, Swae’a Lee czy Young Thuga, o tyle numer, gdzie wspólnie usłyszymy Travisa Scotta i… Ozzy’ego Osbourne’a to totalny szok. Kiedy Post z Dre’em zapowiadali Take What You Want i zdradzili, że pojawi się tam wokalista Black Sabbath, to nie mogliśmy uwierzyć. Wszystko stało się jasne, kiedy usłyszeliśmy legendę rocka i nie były to nasze omamy słuchowe. Co prawda w dniu listetning party Travis nie zdążył dosłać swojej zwrotki, ale teraz wiemy już na pewno, że cała trójka jest na tracku obecna.

Z dudnieniem w uszach skończyliśmy słuchać ostatniego numeru z płyty. Wtedy mieliśmy chwilę, żeby podejść do Posta, zrobić fotkę sprytnie przechwyconym telefonem i zamienić kilka słów. Gdy nadeszła moja kolej, nie omieszkałem zapytać go, czy pamięta jeszcze swój wywiad do newonce’a – oczywiście przytoczyłem najbardziej nośny fragment. Powiedział, że nie pamięta, ale zgadza się ze swoimi słowami. Styl muzyczny może i się zmienia, ale poglądy na pewne sprawy widocznie nie.

Nazajutrz, gdy już ochłonęliśmy, postanowiłem zapytać Silesa i Young Igiego o ich wrażenia z odsłuchu. Dla mnie Hollywood’s Bleeding jest ewolucją beerbongs and bentleys – Post poszedł w kierunku muzyki popowej i totalnego mainstreamu. Rozbudował też swoje klimaty – jest bardzo rockowo, są gity; nie wspominając już o featach – powiedział Siles. Strasznie mnie zaskoczyły featy – stworzyły super album. Widać, że to jest przedłużenie poprzedniej płyty, bo mocno trzyma się to w podobnej konwencji. Było sporo smash hitów, które pewnie wejdą do klubu, ale było też sporo muzyki, którą puścisz sobie w domu – tak komentował Young Igi.

Po więcej wypowiedzi raperów zapraszamy na antenę newonce.radio już 17 września. A album jest już dostępny od dziś.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Za radiowym mikrofonem w zasadzie od początku istnienia stacji, później był też członkiem redakcji netu. Z muzyką wszelaką za pan brat od dzieciaka.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.