Piłkarskie szatnie są pełne żartów, niektóre bywają naprawdę hardcorowe. Podobno umiejętność śmiania się z siebie samego to wspaniały dar – wtedy nikt nie może ci dokuczyć na serio. A co jeśli granica zostaje przekroczona? Historia Luke'a Chadwicka powinna być ostrzeżeniem nie tylko dla świata futbolu.
Były gracz Manchesteru United ma dziś 39 lat. Wygląda zupełnie normalnie. Dwie dekady wstecz wszedł do drużyny sir Alexa Fergusona, pełnej mocnych charakterów o mentalność zwycięzców. Ekipy „The Treble”, zdobywców potrójnej korony. Co za fantastyczny czas dla nastolatka. Ale Luke miał inne problemy. W popularnym programie, emitowanym przez stację BBC, którego tytuł był dosłownym cytatem z komentarza do końcówki finału MŚ w 1966 – „They think it's all over”, piłkarz zaistniał w dość specyficzny sposób. Znał oczywiście show, oglądał je od dziecka. Kiedy więc jeden z kumpli napisał do niego wiadomość, że stał się sławny, nie rozumiał o co może chodzić.
Tymczasem w programie nabijano się z niego w najlepsze. Robił to nie tylko komik Nick Hancock, ale również m.in. Gary Lineker, wielki idol Luke'a. Co ciekawe – totalnie bezkarnie. Widzowie przeszli obojętnie obok serii żartów, zawodnik stał się łatwym celem i chłosta niewybrednego dowcipu paliła coraz mocniej. Do tego stopnia, że przestał praktycznie wychodzić z domu. Bał się iść na kolację do restauracji czy do sklepu, uznał bowiem, że ludzie będą się z niego śmiać.
Dziś Lineker i Hancock przepraszają. To ich reakcja na wyznanie Chadwicka, który przez lata dusił w sobie całą sytuację. Nie ma żalu, po prostu uważa, że to było cholernie nie fair. Na łamach „The Athletic” powiedział, że po paru latach od tamtych wydarzeń grał w barwach Stoke City, którego Hancock jest wielkim fanem. Komik podszedł do niego i poprosił o autograf. Luke pomyślał, że może za chwilę usłyszy przeprosiny. Nic z tych rzeczy. „Jako młody piłkarz doświadczyłem nękania z powodu mojego wyglądu, przez co znacznie ucierpiało moje zdrowie psychiczne. Poczucie wstydu zablokowało mnie przed wyrażaniem własnych uczuć” – twierdzi dzisiaj Chadwick.
Co ciekawe, na żarty w telewizyjnym show nie reagował klub. Czytam dziś opinie ludzi z Anglii i są tym zaskoczeni. Ferguson twierdzi jednak, że nie miał pojęcia, jak piłkarz mocno to przeżywa. Co gorsza program nakręcał spiralę brutalnych żartów z trybun. Mecze piłkarskie stały się dla Chadwicka gehenną. Przestał czerpać z futbolu satysfakcję. Znamy to wszyscy ze szkoły. Szczególnie dziś, w dobie mediów społecznościowych, dzieciaki potrafią się okrutnie znęcać nad równieśnikami. Mają do tego wszelkiego rodzaju multimedialny oręż. Nie trzeba dodawać, jak to się czasem kończy.
Miło przeczytać, że Chadwick znalazł dziś swoje miejsce na ziemi, jest szczęśliwym tatą, otwarcie mówi o uczuciach. Ciekawe jest to, że na oświadczenie wybrał miejsce, które jest po stokroć gorsze niż program z końcówki lat 90., czyli Twitter. Nie ma, moim zdaniem, drugiej przestrzeni publicznej tak ohydnej, tak pełnej atencjuszy, którzy co rusz obrzydliwymi żartami próbują kogoś sprowadzić do parteru, chcąc sami w ten sposób zdobyć trzy sekundy popularności. Pamiętać jednak należy, że w przypadku Chadwicka mówimy o poważnej telewizji i poważnych nazwiskach. To nie podstawówka, ale dorośli ludzie. Hancock przyznaje dziś, że komicy często dostają aplauz za to, że żart śmieszy ludzi. Niekiedy im bardziej brutalny to dowcip, tym większy poklask. Ale co to za usprawiedliwienie, kiedy śmiejesz się nie z głupich decyzji polityków, ale z wyglądu nastoletniego chłopaka?
W Anglii jest takie słowo. Banter. Brzmi dość niewinnie i łatwo schować za nim obrzydliwe postawy. Kibice wyzywający Emmanuela Adebayora i śpiewający, że „jego matka myje słonie w Togo”. Banter. Naśmiewanie się z paskudnej kontuzji Eduardo Silvy. Banter. Nakręcają to media. Bardzo ciekawie opowiadał o tym podczas ostatniej audycji „Futbol i Cała Reszta” Łukasz Fabiański. Bramkarz West Hamu United wspominał czasy, kiedy dziennikarze przekręcali jego nazwisko w nagłówkach prasowych, po tym jak popełnił błąd. Piłkarze mają świadomość, że są na świeczniku, ale przecież nawet ich wysokie kontrakty nie uprawniają nikogo do niewybrednych żartów. Tabloidy na zawsze zmieniły świat, popchnęły go na tory retoryki, która nigdy nie przynosi nic dobrego.
Chadwick może się czuć wygrany. Przeczytałem komentarze fanów na forum „The Athletic”. Wśród nich są tacy, którzy wyzywali go z trybun. Teraz czują się zawstydzeni i przepraszają. Może sami mieli w szkole krzywe zęby, albo nosili okulary z grubymi szkłami? I anonimowo, w tłumie na trybunach, poczuli się mocniejsi, poczuli, że znalazł się ktoś słabszy, komu można dowalić? Zapomnieli jednak, że to jest człowiek.
