Jenna Ortega w adaptacji książki noblisty!

klara.jpg
fot. kadr z filmu "Klara i słońce"

„Klara i słońce” Kazuo Ishiguro była pierwszą książką, jaką pisarz wydał po otrzymaniu Literackiej Nagrody Nobla. I dostał za nią Nagrodę Bookera. Czas na ekranizację.

Materiał sponsorowany przez UIP

Klara nie jest robotem pierwszego wyboru. Niestety – do sprzedaży trafiły już modele nowszych generacji, więc dzieci i ich rodzice w pierwszej kolejności sięgają właśnie po nie. Ale nastoletnia Josie stawia sprawę jasno – albo ta sztuczna przyjaciółka, albo żadna. Matka, Chris, nie ma wyjścia, musi ją kupić. Nawet pomimo tego, że sama też wolałaby nowszy model.

Zaczyna się jak powieść dla młodzieży, i to raczej tej młodszej, ale „Klara i słońce” to opowieść o empatii w czasach AI. Bo Klara jest robotem, który potrafi empatyzować. W dodatku jej nowa właścicielka nie jest zwyczajną nastolatką, ale tu wypada postawić kropkę, żeby nie spojlować zbyt wiele.

Kazuo Ishiguro od zawsze był znany z pokazywania w punkt negatywnych cech gatunku ludzkiego, a naiwne, nieskalane niczym patrzenie Klary na świat tylko uwypukla te postawy. To nie jest tak, że powieść i film nie wierzą w ludzi, ale zdecydowanie wskazują: mamy tu jeszcze sporo do nadrobienia, żeby móc mieć o sobie dobre zdanie. Powieść nie była klasycznym science-fiction, ale raczej książką o emocjach i etyce – z elementami sci-fi. Komitet Bookera, czyli prestiżowej literackiej nagrody (którą zresztą Kazuo Ishiguro otrzymał) uzasadnił swój wybór, mówiąc o „Klarze i słońcu”, że jest niewinną perspektywą zdziwienia ludzką obsesją władzy, statusu i lęku.

A teraz do kin wchodzi film na podstawie tej powieści. Za kamerą – Taika Waititi, nagrodzony Oscarem za scenarusz do „Jojo Rabbit”. W roli głównej Jenna Ortega, dla której postać Klary jest niejako ucieczką od kreacji outsiderek, jakie znamy chociażby z „Wednesday” czy „Dziewczyny Millera”. Obok niej Amy Adams, Simon Baker czy Steve Buscemi. I jest to propozycja zarówno dla widzów młodszych – bo „Klara i słońce” to kino familijne – jak i dla starszych, bo film Waititiego zadaje pytanie o obecność człowieka w świecie zdominowanym przez technologie. Czy jako ludzie jeszcze jesteśmy sobie potrzebni? – pyta. Odpowiedź znajdziecie w kinie.

Materiał sponsorowany przez UIP

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.