Ronald Koeman zakomunikował Riquiemu Puigowi, że w Barcelonie jest zbyt duża konkurencja i nie będzie mógł liczyć na grę w najbliższym sezonie. 21-latek prawdopodobnie poszuka nowego klubu. To absurdalne, bo Holendra za kilka miesięcy może nie być w klubie, a rezygnuje z jednego z największych talentów ostatnich lat.
Niestety nie ma lepszej definicji ruchów Blaugrany niż rezygnacja z Riquiego Puiga. Kiedy uzależnienie od Leo Messiego rzucało się nazbyt w oczy w poprzednim sezonie, wychowanek był jedną z nielicznych postaci, która potrafiła jakkolwiek odciążyć Argentyńczyka. Od razu widzieliśmy, że to piłkarz ulepiony z innej gliny – stworzony do gry kombinacyjnej, szukania kreatywnych rozwiązań, utrzymywania się przy piłce.
Obok Ansu Fatiego był największą nadzieją na erę post-Messiego, a taka przecież może nastąpić już za kilka miesięcy po zakończeniu sezonu. Zatem dochodzi do sytuacji absurdalnej – trener, którego za kilka miesięcy może nie być w klubie, rezygnuje z topowego wychowanka, będącego inwestycją na przyszłość. Nie życzymy źle Ronaldowi Koemanowi, nie przewidujemy z góry, że się nie sprawdzi, ale przecież maksymalnie w marcu odbędą się wybory prezydenckie, o ile Bartomeu nie zostanie odwołany już w listopadzie. A to oznacza, że każdy kandydat przyjdzie ze swoją propozycją trenerską – taki Victor Font, zresztą faworyt do wygrania wyborów, od razu proponuję kandydaturę Xaviego, z którym ma doskonałe relacje.
Niewielu jest piłkarzy, którzy grą tak mocno wyrażają Barcelonę i których Xavi tak mocno ceni jak Riqui Puig. Dla niego styl gry 21-latka to definicja La Masii, lepiej nie określiłby tego, czego uczą w renomowanej akademii. Tymczasem Ronald Koeman – mit z pierwszego Pucharu Europy Katalończyków – może doprowadzić do sytuacji, kiedy wicemistrz Hiszpanii straci tego piłkarza na dobre. Zapewne ruszy na wypożyczenie, ale skoro kolejny już rok nie liczą na niego w klubie, prędko może się domagać odejścia. Tym bardziej, że chętnych nie będzie brakował na jednego z najzdolniejszych rozgrywających młodego pokolenia.
To pchła, podobnie jak Leo Messi, ale od razu czuć, że Riqui Puig widzi więcej. Tym bardziej dziwi, że trzeci trener z rzędu rezygnuje z jego usług. Przecież nie stawiał na niego Ernesto Valverde, mimo szumnych zapowiedzi, liczyliśmy też na więcej minut u Quique Setiena, a Ronald Koeman w ogóle uważa, że powinien poszukać nowego zespołu dla własnego rozwoju. To dziwaczne, bo ilekroć widzimy go na boisku, jakkolwiek rzadko by się to nie wydarzało, wychowanek najzwyczajniej pozostawia świetne wrażenie.
To zrozumiałe, że nie mógłby liczyć na wystarczającą liczbę minut w tym sezonie i przy takiej konkurencji. W koemanowskim 4-2-3-1 nie mógłby pełnić roli jednego z pivotów, bo twarzą projektu został Frenkie de Jong. Obok będzie miejsce dla Miralema Pjanicia albo, mimo wszystkiego, Sergio Busquetsa. Wyżej tym bardziej wychowanek napotkałby gigantyczną konkurencję – na dziesiątce ma występować Leo Messi, ale może również Coutinho, Antoine Griezmann, a nawet Trincao. Mimo wszystko należało to jednak lepiej rozwiązać i jakoś zagospodarować talent 21-latka. Tym bardziej, że to już nie jest dzieciak, lata uciekają, a mówimy przecież o facecie do gry na najwyższym poziomie, co zresztą udowadniał w pojedynczych spotkaniach Blaugrany. Zawsze z pomysłem, zawsze z rozwiązaniem i inicjatywą, cały Riqui Puig.
Widzą to wszyscy, najwidoczniej poza stolicą Katalonii. Mówimy o zawodniku absolutnie unikatowym, jeśli chodzi o czucie piłki oraz gry. Momentami spektakularnym, gwarancie widowiska. A jednak Ronald Koeman przekazuje mu wymownie, że jego miejsce nie będzie w najbliższych miesiącach w Barcelonie. Przypomina się od razu sytuacja Thiago Alcantary – po latach szokuje, że taki piłkarz został wypuszczony przez klub z Camp Nou. Aż nie chce się w to wierzyć. Ale on zawsze musiał czekać na swoją szansę – przecież obowiązuje hierarchia, a są jeszcze Xavi albo Iniesta. Podobnie w reprezentacji. Po latach można sobie pluć w brodę, że taki rozgrywający nawet nie myśli o powrocie, mając mnóstwo lepszych ofert. Na czele z Liverpoolem.
Trudno nie odnieść wrażenia, że podobnie będzie z Riquim Puigem. Że stanie się kolejnym wyrzutem Bartomeu i głównym Ronalda Koemana. Nigdy nie wiemy, jak potoczy się przyszłość, ale na dziś wszystko na to wskazuje. Skoro zabrakło odwagi, aby znaleźć dla niego miejsce, skorzystają inni. I to pewnie bardzo szybko. Nie ma bardziej barcelońskiego ruchu niż rezygnacja z największego talentu ostatnich lat. Postawili na Ansu Fatiego, lecz Riqui to także materiał na piłkarza klasy światowej. Na Camp Nou przypomną sobie o tym za parę lat, kiedy już będzie nad nim cmokał każdy na świecie.
