Koniec sezonu, a może nawet kariery na takim poziomie? Pique i przyszłość pod znakiem zapytania

Zobacz również:O trzech takich, co spełnili marzenia. Polacy w zawodowych sekcjach Barcelony
pique.jpg
Fot. David S. Bustamante/Soccrates/Getty Images

Gerard Pique naruszył więzadła poboczne piszczelowe oraz uszkodził więzadła krzyżowe przednie, a to oznacza, że może stracić cały sezon. Czeka go przerwa od trzech do ośmiu miesięcy, ale dla 33-latka takie problemy mogą w ogóle oznaczać koniec gry na topowym poziomie. Widzimy po przykładzie Samuela Umtitiego, jak łatwo przepaść po problemach z kolanami. Barcelona zostaje bez najważniejszej postaci defensywy i będzie skazana na grę Frenkiem de Jongiem na środku obrony.

Kiedy Angel Correa spadał na Gerarda Pique i zobaczyliśmy, jak wykręca się jego noga, można było spodziewać się najgorszego. Komunikat Barcelony tylko potwierdził obawy – uszkodzenia w kilku miejscach jeszcze bardziej komplikują sprawę. Naruszenie więzadeł krzyżowych przednich najpewniej będzie oznaczało zabieg, jak sugeruje specjalista od traumatologii Ferran Abat. Ten sam lekarz przewiduje przynajmniej pół roku przerwy i stratę reszty sezonu, ale uważa, że Pique powinien wrócić do dawnej dyspozycji.

Ilu specjalistów, tyle opinii. Pan Pedro Luis Ripoll wierzy, że będzie można zastosować leczenie zachowawcze, a to oznacza 3-4 miesiące przerwy w optymistycznym założeniu. Decyzję najpewniej poznamy w środę, kiedy Gerard Pique stawi się na kontroli u doktora Ramóna Cugata. „Rozstrzał w datach przerwy jest tak duży, bo na teraz wyrokowanie o przerwie to loteria. Każde kolano jest inne, to sprawa bardzo indywidualna w przypadku tej samej kontuzji, więc musimy ocenić stan zdrowia zawodnika” – tłumaczył Cugat, specjalista od tego typu kontuzji. Pójście pod nóż będzie jednak oznaczało stratę sezonu.

Można powiedzieć, że zanim pierwszy sezon Ronalda Koemana rozpędził się na dobre, holenderski szkoleniowiec już stracił twarz całej linii obrony. W połączeniu z odejściem Luisa Suareza czy zjazdem formy Sergio Busquetsa, to kreuje wizerunek totalnie nowej Barcelony. Takiej, która sama zmusiła się do zmian, ale również cierpi na problemach zdrowotnych. Blaugrana będzie musiała polegać na innych twarzach niż pierwotnie zakłada, ale to specyfika najbardziej intensywnego i zwariowanego sezonu od lat.

Jeszcze przed chwilą Koeman nie widział w swoich planach Riquiego Puiga, a być może zaraz będzie musiał dać mu szansę i oprzeć na nim środek pomocy. Przy aktualnej sytuacji z urazami – właśnie brakach Pique czy Busquetsa – nadchodzi moment, kiedy za centrum boiska mogą być odpowiedzialni Puig lub Carles Aleña. Frenkie de Jong najpewniej z przymusu zostanie przesunięty na środek obrony, gdzie grywał już w reprezentacji Holandii czy Ajaksie Amsterdam. Na razie wychodzi na to, że 23-latek, za którego Barcelona wyłożyła 86 mln euro, łata dziury wszędzie, gdzie trzeba. Zamiast skupiać się na jego największych atutach, trzeba korzystać z uniwersalności, bo de Jong nie boi się gry na żadnej pozycji. Ale to nie oznacza, że pokaże tam swoją najlepszą wersję.

Środek obrony Blaugrany leży. Ronald Araujo również jest kontuzjowany, Samuel Umtiti w teorii trenuje z drużyną, ale w praktyce jego dyspozycja nie uprawnia go do gry w wyjściowym składzie. Jedynie Clement Lenglet, zresztą także bywający dość często pod formą, jest jedynym dostępnym nominalnym stoperem w składzie. Do Kijowa na mecz Ligi Mistrzów z Dynamem jedzie 21-letni Óscar Mingueza z drużyny rezerw i najpewniej zadebiutuje w podstawowej jedenastce. Absolutnym priorytetem na zimę będzie ściągnięcie stopera. Celem klubu będzie przywrócenie swojego wychowanka, czyli zakontraktowanie Erica Garcii z Manchesteru City.

Katalończycy pozostają z mocno naruszoną kadrą. Na takie problemy cierpi wiele zespołów na czele z Liverpoolem, ale wydaje się, że Barcelonę takie braki mogą przerosnąć. To czas, aby zwrócić się do młodzieży i bardziej jej zaufać. Trzech z czterech kapitanów (Pique, Busquets, Roberto) leczy kontuzje, a Leo Messi nie może nawiązać do numerów z poprzednich sezonów, jak dotąd zdobył tylko jedną bramkę z gry w całym sezonie. Ronald Koeman pilnie potrzebuje liderów mogących wyjść przed szereg.

Zakładając, że Gerard Pique przejdzie zabieg i nie wróci już w tym sezonie do gry, w ogóle trudno będzie mu nawiązać do wcześniejszego poziomu. Nieprzypadkowo zrezygnował z występów w drużynie narodowej, bo jego organizm nie znosił już takich obciążeń z podróżami po całym świecie. Przy jego aktywnym trybie życia i łączeniu tylu różnych światów, nie będzie mu tak prosto wrócić na poziom jednego z najlepszych obrońców na świecie. Od razu przypomina się finisz Carlesa Puyola, któremu również doskwierały kolana. Po kolejnych operacjach dało się odczuć, że wrócił nieco inny środkowy obrońca, dotknięty zdrowiem i upływającym czasem. Dlatego tak wiele obaw pozostaje przy Pique, który jest związany z Barceloną kontraktem do 2024 roku.

Leczenie zachowawcze nie musi oznaczać powrotu po trzech miesiącach, co pokazał przypadek Umtitiego. Dziś nie przypomina poważnego piłkarza, mimo że kiedyś grał jak przystało na mistrza świata. Z kolei poddanie się operacji oznacza pół roku wyjęte z kariery. Czyste teoretycznie Pique planował, że będzie w stanie grać, mając nawet 37 lat. Teraz jednak pojawia się sporo wątpliwości, przede wszystkim kiedy i w jakim stanie znów zobaczymy go na boisku.

Carles Puyol w ostatnich latach kariery leczył się co chwilę. Nie było sezonu, aby nie wypadł na ponad miesiąc. Nadrabiał charakterem i doświadczeniem, ale tracił na parametrach fizycznych. Podobnie może być z Gerardem Pique. Może wróci bez choćby śladu poważnej kontuzji i naruszonych więzadeł, ale to równie dobrze może oznaczać początek końca jednego z kapitanów Barcelony. Przed nim jedna z najtrudniejszych podróży w karierze. Symbol tego klubu jeśli w ogóle musiał pauzować, to najczęściej przez kilka dni. Tak poważnej kontuzji jeszcze nie miał, a przecież Pique nie jest już młodzieniaszkiem.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.