Oki? Nawet bardzo. 77747mixtape to naprawdę dobra rzecz, a ten człowiek wie, co to przelot (RECENZJA)

Zobacz również:To będzie dobra jesień dla polskiego rapu. Wybraliśmy najważniejsze premiery najbliższych miesięcy
maxresdefault-1-3.jpg

To już nie tylko chłopak z wyjątkowo szybką nawijką, ale raper z krwi i kości. Szybko rozwija się ta kariera!

Wiedzieliśmy, że potencjał jest. Reprezentant Lubina w Whoop? wyważył drzwi do rapgry: Wyjebane, bo jedyne zadanie, by dać miasto na mapę (o) / Makin' money moves, kumasz? (Whoop) Miasto na mapę (ah). Teraz, z płytą wydaną w labelu 2020, przyszła pora na większe rzeczy. Ale żeby to zrobić, trzeba było najpierw zerwać z bezsensownie nadaną łatką gościa, który cały hype opiera tylko na bardzo szybkiej i technicznej nawijce. Wydane na początku roku 47playground to dobra płyta, ale momentami brakowało tam treści, co było zresztą głównym argumentem jej przeciwników. Sam Oki zwraca zresztą na to uwagę w numerze SUK, wersami Nominuje mnie Rekin czy nominują płotki / Najbardziej boli, kiedy mówisz, że to szybkie zwrotki tylko. Po tym albumie chyba nikt nie pokusi się o podobne stwierdzenie.

Nowa stara szkoła

A to dlatego, że na 77747 Mixtape dostajemy prawdziwy kalejdoskop stylistyczny i przelot przez kilka świetnie wybijających się motywów. Duża w tym zasługa producentów: Magiera, Returnersi, Kubi czy Sem0r podrzucili na płytę takie sztosy, że Okiemu nie pozostało nic, tylko wykazać się w tej różnorodności. Mamy chociażby NOWY CZEK z  udziałem Otsochodzi, z którego litrami przebija się vibe Slamu i 7 Młodego Jana. Mamy 50 CENTÓW z udziałem Ero, które brzmi tak, jakby następne w kolejce miało polecieć My lubimy się najebać autorstwa Bez Cenzury. JEDEN DZIEŃ na bicie AWGSa to z kolei piękny, mięthowy vibe, ale z trochę poważniejszą warstwą liryczną. Najszerszy uśmiech w tym całym spektrum stylistycznym wywołuje jednak odsłuch SKITU O MARIHUANIE, który żywcem przywołuje wspomnienia z dziewiczych odsłuchów albumów w stylu Z Ostatniej ławki i późnogimnazjalnych, pierwszych eksperymentów z używkami. Oki w każdym numerze odnajduje się świetnie, co doskonale pokazuje, z jak wszechstronnym młodym wilkiem mamy do czynienia. Aż szkoda, że singlami były tylko numery zdecydowanie bardziej zbliżone do poprzednich nagrań rapera.

Stara nowa szkoła

Bardzo dobrze wygląda także ta niuskulowa część płyty: technicznie nie ma już mowy o leceniunałebnaszyjezeswoimrapem (skrr) a wszelkie potencjalne przyspieszenia są odpowiednio dawkowane i zgrabnie dostosowane pod względem tempa. Oki nareszcie nauczył się w pełni rozporządzać swoim największym skillem, a teraz dokłada do tego kilka kolejnych, w tym przede wszystkim talent do konstruowania chwytliwych refrenów. Czasem sam, czasem z pomocą gości, ale pomiędzy zwrotkami zawsze wszystko się zgadza. To ma pływać, to ma głową kiwać w najlepszym, nowoszkolnym wydaniu. Nie przeszkadzają też eksperymenty z różnymi gałęziami niuskulu: lekko drillujące TAK BARDZO z udziałem Dziarmy i Gverilli to potencjalnie bardzo przyjemna radiówka, a niemal w całości prześpiewane NIE MARTW SIĘ MAMO to sztos z gatunku rapowych ballad na lato na poziomie najlepszych numerów White'a 2115.

Ktoś powie: dobra, ale skoro każdy numer wywołuje skojarzenia z innymi, starszymi rzeczami, to czy 77747 nie jest kalką różnych styli? Nie. Oki wszędzie dodaje cząstkę siebie, bawi się z konwencją i rozciąga ją delikatnie na swoje potrzeby. Nie ma tu wymyślania muzyki na nowo, ale jest godne oddanie hołdu poszczególnym wariacjom rapu.

Rysy na diamencie

Czy jest więc coś, co przeszkadza w 77747 Mixtape? Niewiele. Po raz kolejny delikatnie można wytknąć delikatne braki w warstwie tekstowej: fani w komentarzach na YouTube bardzo lubią wypominać wypełnianie dziur w wersach przekleństwami, ale nas bardziej raził problem miałkości w paru miejscach, zwłaszcza pod koniec płyty. Żeby nie było nieporozumień: jest o niebo lepiej, niż było, ale rzucane czasem wersy w stylu W głowie nowe paranoje / W magazynku dwa naboje jednak ciężko puścić mimo uszu. Gdyby ktoś chciał koniecznie zaatakować tę płytę, to powiedziałby też, że jest strasznie niespójna stylistycznie. Tu jednak krótka piłka: to mixtape, więc brak sztywnego konceptu jest jak najbardziej na miejscu i pozwala gospodarzowi rozwinąć skrzydła przy okazji nowego-starego otwarcia, oficjalnie pod opieką nowopowstałego labelu.

No a te skrzydła rozwinął najlepiej, jak się tylko da. Wiadomo było, że 2020 ma w swoich szeregach perełkę, ale ten mixtape rozbudził nasze apetyty do jeszcze większych rozmiarów. Pytanie brzmi, czy Oki pójdzie teraz w jeszcze inne rejony stylistyczne, czy na kolejnym projekcie będzie się trzymał bardziej znanego, krzyczanego i technicznego stilo. Teraz przynajmniej wiadomo, że niezależnie od tego, co wybierze, powinno wyjść mu na dobre. Oki już zdecydowanie wie, co to przelot.

Podziel się lub zapisz
Autor tekstów, których tematyka krąży wokół wydarzeń popkulturowych - również tych w cyberprzestrzeni, czyli dotyczących premier najnowszych gier i wydarzeń ze świata esportu.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.