Ostatnie odliczanie w Paryżu. Dlaczego Messi brał pod uwagę tylko PSG?

Zobacz również:Messi w końcu przemówił. Czuje się oszukany, ale zostanie w Barcelonie. Przynajmniej na razie
Lionel Messi
Fot. David S. Bustamante/Soccrates/Getty Images

Paris Saint-Germain, wbrew temu, co podawali Hiszpanie, nie wynajął wieży Eiffla, by zaraz po weekendzie ogłosić transfer Leo Messiego. Ostatnia doba była tak szalona, że nikt sobie głowy detalami nie zawracał. Na stole są konkrety: dwa lata kontraktu i 35-40 mln euro za sezon. Szatnia PSG już wie. Leo Messi leci do Paryża.

Nasser Al-Khelaïfi pierwszy telefon od Jorge Messiego dostał w czwartek, zaraz po godzinie 22.00. W Paryżu dosłownie zatrzęsła się ziemia. Jeszcze tego samego dnia dyrektorzy Leonardo i Jean-Claude Blanc dostali zielone światło, by działać, choć rano „L’Equipe” podawał, że temat jest zamknięty. Od tego czasu PSG idzie jak walec. Dobrze wie, że drugiej takiej szansy nie będzie. W piątek wieczorem nie minęło nawet 24 godzin od pierwszego telefonu ojca Messiego, a paryscy dziennikarze zgodnie ogłosili, że Argentyńczyk i PSG usiądą w niedzielę do rozmów. Piłkarz podobno już zdecydował: obchodzi go tylko Paryż i tworzenie nowej ery katarskiego projektu.

To się dzieje naprawdę. Informację potwierdził też brat emira Kataru. PSG sprowadził tego lata Donnarummę, Hakimiego, Wijnalduma, Ramosa, a za moment będzie miał jeszcze Messiego. Co więcej, Nasser Al-Khelaïfi w ogóle nie zakłada sprzedaży Kyliana Mbappe. On gra tego lata all-in, licząc, że pod okiem Mauricio Pochettino to ekstremalne natężenie ego i talentu nie wysadzi szatni w powietrze.

Piątek w siedzibie klubu był jednym z najbardziej szalonych dni w historii. Postawieni do pionu byli wszyscy od zarządu, prawników po marketing. Pochettino na konferencji rzucił enigmatyczne: „klub działa”, nie zaprzeczając, że Messi za moment wyląduje we Francji. Obaj zresztą chwilę wcześniej rozmawiali przez telefon.

Dziennikarz Saber Desfarges, będący blisko klubu, podaje, że szatnia dostała informacje o Leo, jakby ten już podpisał kontrakt. Neymar podczas wakacji na Ibizie tak mocno namawiał Argentyńczyka na ten ruch, że zaproponował oddanie koszulki z numerem 10. Messi podobno się nie zgodził. Nie chce przychodzić do nowego otoczenia jako ten, pod którego wszyscy inni mają się dopasowywać.

Oczywiście siłą rzeczy to już się dzieje. „Le Parisien” w sobotę cytuje ekspertów od marketingu, a ci mówią wprost: „Połączenie wieży Eiffla, Messiego i marki Jordana to jest boom”. Paris Saint-Germain od 2011 roku czeka na ten moment, więc taranuje każdą przeszkodę, która mogłaby sprawy pokrzyżować. Skoro Nasser Al-Khelaïfi całą dekadę potrafił kiwać finansowe Fair Play, to tym bardziej okiwa teraz. PSG w ubiegłym sezonie wydało 414 mln euro na pensje piłkarzy, nawet Manchester City nie ma tak napuchniętego budżetu.

Obie drużyny nieprzypadkowo ruszyły do akcji właśnie tego lata, bo z powodu pandemii UEFA bardzo mocno poluzowała zasady finansowego Fair Play. Już nikt nie udaje, że to fikcja. Decydenci dopiero od kolejnego sezonu chcą to przywrócić na dobre tory. Tak się jednak składa, że ważny głos w opracowywaniu nowego systemu będzie miał nowy szef ECA… Nasser Al-Khelaïfi. Czyli wszystko jest pod kontrolą.

Przy okazji transfer Messiego wraca też sprawa mundialu w Katarze. Nie ma lepszego momentu niż teraz na ogrzanie się w sławie legendy Barcelony. Chyba nikt by się specjalnie nie zdziwił, gdyby Leo na boku podpisał dodatkową umowę z Qatar Sports Investments za bycie twarzą turnieju.

Na ten moment głowa boli, gdy patrzy się na skład Francuzów. Na prawej stronie Di Maria, świadek na ślubie Messiego. Na lewej Neymar, najlepszy przyjaciel. Na środku Mbappe, który chce od Leo czerpać garściami. Wokół nich jako wolny elektron on, 34-latek z Rosario, gdzie w przeszłości grał też Pochettino. Pięknie to się wszystko układa. Świat czeka na oficjalkę i kolejny, fascynujący rozdział w historii piłki.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.