Planowany powrót do korzeni. Piłkarze Koemana przed PSG pewniejsi niż kiedykolwiek

Zobacz również:O trzech takich, co spełnili marzenia. Polacy w zawodowych sekcjach Barcelony
FC Barcelona v Deportivo Alavés - La Liga Santander
Fot. Eric Alonso/Getty Images

Barcelona nie mogła rozegrać lepszego meczu tuż przed rywalizacją z Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów. I to po najlepszych występach sezonu Riquiego Puiga i Francisco Trincão oraz z trzema wychowankami w środku pola m.in. z debiutującym w lidze 18-letnim Ilaixem Moribą. W 2021 roku piłkarze Ronalda Koemana wygrali wszystkie siedem spotkań w LaLiga, a do tego w drużynie odnajduje się coraz więcej młodych graczy. Na to jak zostanie odebrany ten sezon, gigantyczny wpływ będzie miał dwumecz z paryżanami, ale czym bliżej godziny zero, tym Katalończycy czują się pewniej.

Nadal nie można ich stawiać w roli faworyta, ale wraz ze zbliżającym się pierwszym gwizdkiem na Camp Nou we wtorkowy wieczór, ekipie Ronalda Koemana przybywa argumentów. Nawet pomijając absencje Neymara oraz Marco Verattiego, Katalończycy coraz więcej powodów do optymizmu odnajdują po swojej stronie. Największym z nich, co nikogo nie powinno dziwić, jest Leo Messi, który znów regularnie wspina się na osobiste wyżyny. Zostawił problemy za sobą, znów funkcjonuje w spokojniejszych warunkach, chociaż wydaje się, że ujawnienie publicznie jego zarobków podziałało na niego jak płachta na byka. Efektem tego są niesamowicie celne uderzenia sprzed szesnastki i niezwykle skuteczne dryblingi. Kiedy już Argentyńczyk zabiera piłkę, trzeba szukać jak najszybszego przerwania gry. Co szokujące, Messi zdobył przez ostatnią dekadę więcej bramek zza pola karnego niż 31 z 33 zespołów ligi hiszpańskiej. Nie przegonił w pojedynkę jedynie dwóch madryckich klubów.

Tak jak trzeba było ganić Ronalda Koemana za decyzje personalne i taktyczne w pierwszych miesiącach pracy, tak teraz coraz częściej holenderski szkoleniowiec daje powody do pochwał. Wydaje się, że wreszcie wyciągnął rękę do Riquiego Puiga, Francisco Trincão oglądamy w najlepszej formie w tym sezonie, a wiele postaci z drugiego planu zaczyna budować coraz większą pewność siebie jak Junior Firpo czy Oscar Mingueza. W nowym roku oglądamy szalejącego Griezmanna (15 wywalczonych bramek w 13 meczach), skutecznego Messiego oraz zdrowego i wartościowego Dembele. A to sytuacja, na jaką trzeba było czekać wyjątkowo długo.

Z Deportivo Alaves (5:1) zobaczyliśmy debiut 18-letniego środkowego pomocnika Ilaixa Moriby porównywanego stylem gry do Paula Pogby. Wychowanek La Masii co prawda miał znaczące straty, ale czuł się pewnie z piłką przy nodze i nawet asystował przy pierwszym trafieniu Trincão. Wyglądał dobrze w zestawieniu z Busquetsem i Puigem, czyli cała pomoc została skompletowana ze stemplem jakości katalońskiej szkółki. To sygnał, że Koeman dostrzega wartość młodzieży. Nie pozostaje ślepy, że najwięcej przychylnych słów usłyszał po zagraniach Pedriego, Ronalda Araujo czy Ansu Fatiego. To dzieciaki zaraz obok Messiego nadają kolorów w drużynie z Camp Nou.

Najpewniej Barcelona zakończy ten sezon bez jakiegokolwiek trofeum, a Ronald Koeman będzie opowiadał o sezonie przejściowym. W Pucharze Króla prawdopodobnie ustapią Sevilli po porażce 0:2 w pierwszym meczu, w lidze nie mają większych perspektyw na dogonienie Atletico, a w Lidze Mistrzów widzimy co najmniej kilku poważniejszych kandydatów do zwycięstwa. Ale mimo wszystko w takim „gołym” roku Katalończyków trzeba dostrzec i docenić postępy, jakie wykonała drużyna prowadzona przez Koemana. Ilu piłkarzy udało mu się wypromować i zbudować na poziomie pierwszego zespołu.

W sierpniu trzeba było załamywać ręce nad nijaką drużyną trzydziestolatków, która nadal żyła poprzednią epoką. Teraz powyżej tej granicy wieku oglądamy jedynie Messiego oraz Busquetsa. Ten drugi nie zawsze dojeżdża na odpowiedni poziom, ale można powiedzieć, że jest swego rodzaju opiekunem i elementem doświadczenia przy grających znacznie odważniej Pedrim, Puigu czy de Jongu. Z Alaves zobaczyliśmy po raz kolejny odmłodzoną Barcę z Minguezą, Trincao, Moribą czy Firpo. Wspomniana wyżej trójka też grała, a to pokazuje, że przez ledwie kilka miesięcy naprawdę doszło do wymiany pokoleniowej. I to jest już wypracowany solidny fundament, na którym można budować przyszłość.

W przededniu meczu z paryżanami największą obawą pozostaje, kto będzie odpowiedzialny za liderowanie i spajanie całej defensywy. Problemy zdrowotne mają Gerard Pique oraz Ronald Araujo, ale Urugwajczyk w ekspresowym tempie chce wrócić do gry. Wydawało się, że to będzie niemożliwe, ale już w niedzielę spróbował dołączyć do zajęć z grupą, co daje nadzieje Koemanowi. W końcu nikt inny nie wygląda na stopera zdolnego do rywalizacji z Kylianem Mbappe, kiedy będzie trzeba się z nim ścigać albo przerywać jego akcje w zarodku. Clement Lenglet ani tym bardziej Samuel Umtiti nie dają takiej gwarancji, mimo dobrej znajomości rodaka.

Paryż może być momentem, który na dobre scementuję tę drużynę albo boleśnie zweryfikuje jej aktualny poziom. To miesiące przygotowań, które w najbliższych tygodniach określą miejsce, w jakim znalazł się zespół Koemana. Na ten moment wygląda na ekipę stale rosnącą, z nowymi twarzami, sięgającą po wychowanków. To jest droga, której Barcelonie potrzebowała, ale ile jej brakuje, aby mierzyć się z najsilniejszymi, powie nam dopiero Champions League.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.