
Nie chodzi jedynie o zabójstwa celebrytów, a o makabryczne morderstwa z udziałem znanych ludzi, które odbiły się echem na całym świecie.
Skupimy się nie tylko na rapowych gwiazdach, które padli ofiarami brutalnych przestępstw, ale na najgłośniejszych zbrodniach, o których wielu z was mogło nie słyszeć. Czyli trochę historii showbusinessu, ale do pewnego momentu - casus komika Fatty'ego Arbuckle (do wygooglania dla zainteresowanych) to już prehistoria. Wraz z narastającymi teoriami spiskowymi wiele z tych spraw do dziś pozostaje niewyjaśnione.
Gianni Versace
Geniusz mody zamordowany tuż obok swojej rezydencji. To nagłówki gazet z połowy lipca 1997 roku. Włoski projektant mody został dwukrotnie postrzelony z bliskiej odległości. Sprawcą był Andrew Cunanan, seryjny zabójca podejrzany o cztery inne morderstwa mężczyzn. 27-latek, który utrzymywał się dzięki związkom ze starszymi, bogatymi gejami, był na liście dziesięciu najbardziej poszukiwanych uciekinierów FBI. Ponad 20 lat po morderstwie motyw Cunanana nadal pozostaje niejasny. Zabójca miał poznać Gianniego kilka dni przed zabójstwem, a według śledczych Cunanan mógł atakować gejów w ramach zemsty na byłych kochankach lub klientach, którzy zarazili go wirusem HIV. Osiem dni po śmierci projektanta sprawca popełnił samobójstwo w pobliżu domu Versace w Miami Beach.
Sharon Tate
Bodaj najgłośniejsza zbrodnia w historii celebryckiego Hollywood. Czteroosobowa grupa członków sekty Charlesa Mansona, składająca się z Texa Watsona, Susan Atkins, Patricii Krenwinkel i Lindy Kasabian, latem 1969 roku pojechała na Cielo Drive 10050, gdzie zastała pięć osób, w tym aktorkę Sharon Tate. Gwiazda znajdowała się wówczas w ósmym miesiącu ciąży z Romanem Polańskim, który w tamtym czasie przebywał w Londynie i pisał scenariusz do kolejnego filmu. Członkowie sekty najpierw zastrzelili znajomego stróża posesji Williama Garretsona, Stevena Parenta, a następnie okrążyli czwórkę mieszkańców i zamordowali ich. Manson wytypował rezydencję przy Cielo Drive po tym, jak Terry Melcher odrzucił jego projekt współpracy muzycznej. W ramach zemsty, przywódca sekty namawiał swoich ludzi do brutalnych napadów na domy bogatych białych - w tym właśnie ten.
Marvin Gaye
1 kwietnia 1984 roku Marvin Gaye został zamordowany we własnym domu. I byłaby to kolejna tragedia związana ze znaną osobą, gdyby nie fakt, że... zabił go jego ojciec. Relacje pomiędzy Marvinem seniorem a juniorem od dłuższego czasu nie układały się dobrze - do tego stopnia, że ojciec niespodziewanie wyrzucił go z domu. W feralny dzień pomiędzy rodzicami piosenkarza doszło do kłótni o polisę ubezpieczeniową. Ojciec uderzył matkę, a Marvin stanął w jej obronie. Doszło do szarpaniny, w wyniku której Marvin Gaye Senior dwukrotnie strzelił do syna - pierwsza kula trafiła w serce, a druga w ramię. Po śmierci muzyka ojciec przyznał, że bał się własnego syna. Nie trafił do więzienia na długo - wyszedł za kaucją wpłaconą przez jego żonę i matkę zmarłego.
Nicole Brown
Późnym wieczorem 12 czerwca 1994 roku niespokojny pies doprowadza parę przypadkowych spacerowiczów do zwłok kobiety. Szybko okazuje się, że zamordowaną jest była żona O.J. Simpsona, Nicole Brown. Oprócz niej, ofiarą brutalnego morderstwa padł także Ronald Goldman - kelner pracujący w restauracji, w której tego dnia Brown jadła obiad. Goldman prawdopodobnie był przypadkową ofiarą, który został świadkiem zbrodni, kiedy przywiózł okulary pozostawione przez matkę Nicole. Od początku głównym podejrzanym był Simpson - wskazywały na to rana na lewej ręce, ślady krwi na drzwiach i słabe alibi. Pomimo miażdżących dowodów sportowiec został uniewinniony, a proces media nazwały procesem stulecia. Był też szaleńczy pościg za Simpsonem, który na żywo nadawała telewizja, a miliony Amerykanów oglądały go przed telewizorami.