Śmiej się i pracuj. Fenomen, któremu brakuje tylko mundialu. Brazylijski epilog w Katarze?

Zobacz również:Futbol przyszłości? TikTok wjeżdża do ligi hiszpańskiej
Brazil v Spain: Gold Medal Match Men's Football - Olympics: Day 15
Fot. Alexander Hassenstein/Getty Images

38 lat, 43 puchary i wieczny młodzieńczy błysk w oku. Może igrzyska olimpijskie w futbolu nie mają właściwego prestiżu, ale nie dla Brazylijczyków. Tuż przed finałem Neymar wysłał w świat budujący przekaz dla wszystkich młodych: będę oglądał, od olimpijskiego sukcesu zaczęła się moja wspaniała przygoda. Zwycięski gol należał do Malcoma, najczęściej strzelał Richarlison, ale po złocie Canarinhos i tak najwięcej mówi się o 38-latku. Dani Alves nigdy nie ma dosyć i gdyby tylko Tite do niego zadzwonił, już byłby spakowany. W gabinecie kolekcjonerskim The Bossa, jak mówią na weterana w szatni, brakuje tylko mistrzostwa świata.

W Ameryce Południowej wiedzą, że najlepszy jest Messi, ale najbardziej utytułowany Dani Alves. To już postać kultowa i nic dziwnego, że młodzi biorą go za przykład. Zazdroszczą mu tego głodu, śmiechów z emerytury, ale też niebywałej konkurencyjności. 38 lat, a on ciągle nie ma dosyć, aby napędzać organizm do rywalizacji na wysokim poziomie. Teraz w Tokio jako kapitan poprowadził Brazylię do olimpijskiego złota i najchętniej nie mówiłby stop.

„Jeszcze jeden moment dodany do nieustannego poświęcania się temu, co sprawia, że marzysz... Lata mijają, a Ty wciąż pokazujesz światu, że nie ma daty ważności na robienie tego, co kochasz. To Ty wybierasz datę, a nie dowód osobisty. Zawsze mówiłam, że jesteś wzorem do naśladowania pod względem wytrwałości. Zawsze kiedy upadasz, z jeszcze większą siłą wracasz na szczyt. Nie mogę się doczekać, aż wrócisz i wzniosę toast słowami: jesteś jak wino, czym starszy, tym lepszy” – napisała jego partnerka Joanna Sanz.

Jego upór jest niewiarygodny, ale właśnie takie historie pozwoliły ubarwić olimpijski turniej w piłce nożnej. Dani Alves ciągla podpina szatnię pod prąd i utrzymuje odpowiedni ładunek emocjonalny. Kiedy widzi młodego, zestresowanego człowieka, zdejmuje z niego ciśnienie: kolego, to zabawa, robimy, co kochamy. Kiedy widzi zbytnie rozluźnienie i brak pracy, jest pierwszy do budowania porządku. Uśmiech ma być szeroki, ale musi być też właściwy moment na zaangażowanie.

Każdy puchar, niezależnie od rozmiaru, Alves zawsze w geście triumfu wkładał na głowę. Teraz uniósł złoty medal, chociaż była ku temu potrzebna dogrywka z Hiszpanią (2:1) przepełnioną świeżo upieczonymi gwiazdami po mistrzostwach Europy. Canarinhos w pierwszej połowie i dogrywce dali im pokaz intensywności. Nie było to oszałamiające spotkanie, ale jako jedni z nielicznych w ostatnich latach pokazali Hiszpanom co to znaczy zepchnięcie do defensywy. Bardzo długo nie potrafili odpowiedzieć na zwariowaną moc brazylijskiego ataku.

U Daniego po ostatnim gwizdku zobaczyliśmy absolutną miłość do futbolu. Ucieszył się bardziej, niż 20-latkowie. Łzy, wzruszenie, padnięcie na murawę, jakby to był pierwszy życiowy sukces, a nie 43. dopisany do tej rekordowej listy. Tego człowieka nie da się nie kochać: w pomeczowym wywiadzie jeszcze zadedykował triumf Meksykanom, którzy zdobyli brąz, a to wszystko z racji sentymentu do braci dos Santos. Rozruszał publikę i znów wlał ciepło w kibicowskie serca.

Na pytanie, czego Dani Alves nie ma w gablocie, odpowiedź jest jedna: mistrzostwa świata. Za ponad rok mundial w Katarze, ale wtedy byłby pół roku przed czterdziestką. W pierwszej kadrze 118-krotny reprezentant nie występuje od 2019 roku, od złota na Copa America, lecz na powrót na razie się nie szykuje. Chociaż kto wie, co jeszcze wymyśli ten okaz zdrowia i dobry duch każdej szatni. Jako konkurencję ma Danilo i Emersona, który jego śladami dostanie szansę w Barcelonie. Alves szokował jednak tak często, że nie można jeszcze stawiać kropki w tej pięknej karierze.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.