To on robi klipy dla Maty i wielu innych. Maciek Adamczak w 2 lata podbił ten rynek

Zobacz również:Musical sci-fi. Kulisy trasy „Psycho Relations” Quebonafide (ROZMOWY)
Maciek Adamczak i Mata
Maciek Adamczak i Mata / fot. IG @macadamczak

Jeszcze dwa lata temu nikt go nie kojarzył. A potem nakręcił Reksia, na potrzeby teledysku wypożyczył wielką, dmuchaną kaczkę i dostał za to nominację do Fryderyka.

Z tą kaczką było tak, że załatwiliśmy ją, bo miałem pomysł, żeby Margaret i Otsochodzi płynęli przez rzekę, siedząc na niej. Wiesz, normalnie ludzie jeżdżą na teledyskach w furach, to czemu by nie jechać na kaczce. Ale była za duża, dlatego płynęła sama, a oni szli przed nią. Kaczka zresztą wylądowała u mojej babci, w garażu w Sosnowcu. I teraz tam sobie leży – to jakbyście byli ciekawi, co stało się z nadmuchiwanym zwierzęciem.

Sosnowiec jest zresztą ważny w tej opowieści. To tam Maciek mieszkał jeszcze rok temu. To stamtąd rozwijał siatkę kontaktów, która w przyszłości miała zaowocować tym, że więcej ofert odrzuca niż przyjmuje. I to do Sosnowca przyjeżdżali artystki i artyści, którzy wybierali go jako reżysera swoich teledysków.

PRO8L3M, Pezet, Kizo, Margaret, nawet Beata Kozidrak! Tam miałem sprawdzoną ekipę, znałem ciekawe lokacje. No i kwestia hajsu, mogliśmy produkować rzeczy taniej, miałem dobre rozeznanie co do tego, gdzie coś nakręcić, żeby było inaczej. Dla artystów to było nieco egzotyczne, dlatego ciekawe – wspomina.

Okej, ale jak młody chłopak ze Śląska stał się ważnym graczem w warszawocentrycznym środowisku? Po kolei...

Z teledyskami jak z podrywem. Po pierwsze: nie bój się zagadać

Dziecko małżeństwa lekarzy, więc jak zwykle bywa w takich sytuacjach – miał pójść w ślady rodziców i studiować medycynę. Ale coś w tym planie nie wypaliło, bo kiedy w liceum trzeba było zebrać pieniądze na leczenie jego przyjaciela, Maciek chwycił za kamerę i nakręcił charytatywne wideo z muzyką szkolnego zespołu, w którym zresztą grał na basie. I złapał bakcyla. Kolejna produkcja też była charytatywna, zrealizowana na potrzeby lokalnego schroniska dla zwierząt. Wbrew oczekiwaniom rodziców nie zdecydował się na medycynę, poszedł na dziennikarstwo do Katowic, a po licencjacie udał się do tamtejszej szkoły filmowej.

Bałem się tej filmówki, poszedłem tam studiować produkcję, ale jak już zacząłem naukę, to okazało się, że wiele z tych rzeczy już dawno umiałem zrobić. Cały czas pamiętałem jednak, żeby zachować pokorę – mówi. Pokora – słowo klucz, które jeszcze wiele razy przewinie się w tej rozmowie.

Na studiach zaczął już kręcić na poważnie. W jego szkolnej etiudzie Twój stary wystąpił Piotr Rogucki. Adamczak zrealizował też podczas pandemii krótki metraż DAMN2K20, dokumentujący rzeczywistość w czasach zarazy. Na ekranie można było zobaczyć między innymi Anję Rubik, Janusza Chabiora i Krzysztofa Gonciarza, co już podsuwa pytanie o to, jak debiutującemu gościowi udało się zatrudnić takie nazwiska.

Po prostu nie bałem się pytać ludzi – śmieje się. W DAMN2K20 marzyła mi się muzyka Steeza, więc napisałem do Piotrka z pytaniem, czy by nie zrobił nam muzy. Zobaczył ujęcia, powiedział, że wchodzi i nie weźmie za to ani grosza. Anja Rubik, Janusz Chabior, Krzysztof Gonciarz – wszyscy się od razu zgodzili, trzeba było tylko zagadać. Ja w ogóle robiłem tak, że jak ktoś ciekawy mnie zafollowował na Instagramie, to zdarzało mi się napisać z pytaniem o współpracę. Tak było z Anją, która zaczęła mnie obserwować po tym, jak zrobiłem teledysk Darii Zawiałow. Efekt był taki, że zrealizowałem reklamę dla jej sexed.pl.

Po drugie: przychodź na czas

I tu już wjeżdżamy w historie teledyskowe. Za jednego z ojców swojego sukcesu Maciek uważa Radka Szyszkę z Sony Music. To on jako pierwszy postawił na niego, zlecając mu realizację Reksia Margaret z gościnnym udziałem Otso. Był rok 2020, Margaret z popu przeszła do świata rapu, a Reksiu zrobił spory hałas – raz że charakterystyczny, łatwo zapamiętywalny refren, dwa – wideo, nakręcone za małe pieniądze, ale z pomysłem. Margaret i Otsochodzi chodzą po lesie, brodzą w rzece, niby nic się nie dzieje, a jednak wygląda to bardzo świeżo, inaczej. Spora część klipu została zrealizowana na najazdach i odjazdach kamery, charakterystycznych dla grindhouse'owego kina sprzed kilku dekad.

Często robię zoomy, na transfokacji. Reksiu był cały taki, to pomysł operatora Aleksego Kubiaka. Potem ludzie mówili na mnie Maciek Zoom Adamczak. Ja nie potrafię zrobić statyka. Lubię też barwne kadry, dużo widziałem w polskim kinie desaturacji i postanowiłem, że będę się bawił kolorami, że będę przesadzał w drugą stronę.

A potem otworzył się róg obfitości zleceń. Mem i Amber Gold Pezeta, Roadster Margaret i Kizownika, Backstage PRO8L3M-u, ICEY Żabsona z Igim, a spoza rapu – Nie mamy czasu Darii Zawiałow czy Gambit Beaty Kozidrak. Podobno kluczem do sukcesu było to, że Maciek zwyczajnie... nie nawalał, był terminowy.

Zoomy to jego znak rozpoznawczy. Podobnie jak szybki montaż i nasycenie barwami. Aczkolwiek nie jest tak, że na spotkanie z artystką czy artystą przynosi pomysł, którego trzyma się kurczowo. Na przykład Mata praktycznie sam wymyślił koncept do Szmaty, ale już Szafir to pomysł Maćka. Zawsze ogląda wszystko, co jego artyści przedtem wypuścili, tylko po to, żeby jednocześnie i zrobić coś nowego, i złapać relacje z ich wcześniejszą twórczością. Dlatego Amber Gold jest czarno-białym teledyskiem, nawiązującym do oprawy wizualnej Muzyki współczesnej Pezeta. Paweł chciał, żeby w klipie były motocykle. Reszta to mój pomysł – opowiada. Stara się nie czerpać zbyt dużo z innych twórców klipów, bo nie chce wpaść w pułapkę podobnego myślenia obrazem.

Pozostając przy Macie – dzięki Patoprohibicji, Szafirowi i Szmacie wskoczył na jeszcze wyższy poziom rozpoznawalności; wszystkie te teledyski w niewiele ponad pół roku łącznie nabiły ponad 70 milionów wyświetleń. A w ogóle to obaj panowie zaprzyjaźnili się. Na tyle, że Maciek grywał na basie podczas jego koncertów; realizuje też live'y na jego ostatniej trasie koncertowej. To największe jak dotąd przedsięwzięcie live w historii polskiego rapu, Młody Matczak przyciąga w każdym mieście po kilkadziesiąt tysięcy widzów, a Maciek dokumentuje to na bieżąco, obserwując także reakcje widzów ze sceny. Ilu znacie basistów i reżyserów w jednej osobie? No właśnie.

Cieszę się, że Mata, przy mojej pomocy, przyłożył cegiełkę do tego, żeby wrzucać większy hajs w teledysk, bo to się opłaca. Ja nie rozumiem podejścia „robię klip, wrzucam na YouTube i pewnie mi się zwróci z viewsów”. A to jest złe myślenie. Oprawą graficzną muzyki budujesz jako artysta swoją postać, który potem może zaprocentować przy otrzymywaniu propozycji reklamowych. Wiadomo, że duże marki chętnie współpracują z artystami, którzy mają fajny wizerunek.

Każdy z jego teledysków jest inny. Choć czuć w nich rękę tego samego autora, to nie da się powiedzieć, żeby nakręcony w slow motion, stylizowany na Ostatnią wieczerzę Backstage PRO8L3M-u, lowbudgetowy Reksiu Margaret czy nakręcony z przepychem Szafir Maty, gdzie Anja Rubik gra syrenę z Wisły, były podobne.

Ale nie ogranicza się tylko do realizacji wideoklipów – jest też coraz bardziej wziętym twórcą reklam. Kręcił m.in. dla PUMY (ze sportsmenkami Joanną Jędrzejczyk i Katarzyną Zillman), Alter Artu czy Sexed.pl. Maciek jest też jednym z członków agencji artystów wizualnych SHOOTME, obok dużo starszych i bardziej doświadczonych twórców – np. Pawła Fabjańskiego, Karola Grygoruka czy Arka Nowakowskiego.

To super kreatywny chłopak, jestem pod wrażeniem obfitości pomysłów, które wylewają się z jego głowy. Postanowiłem się z nim spotkać, żeby dowiedzieć się, jakie są jego potrzeby, czy by do nas pasował. Okazało się, że mamy podobne odczuwanie tego, co się dzieje w kulturze, w świecie, który nas otacza. I brniemy w to razem – mówi Shootman, czyli Michał Majewski, właściciel agencji.

Po trzecie: nie zadzieraj nosa

To jeszcze słówko o tej pokorze, którą Maciek odmienia w rozmowie przez wszystkie przypadki. O co chodzi?

Słuchaj, to nie jest tak, żeby być nią przygnieciony, bo wtedy boisz się powiedzieć cokolwiek na planie. Tak u mnie nie jest. Ale cały czas pamiętam o tym, żeby mieć respekt dla każdego, kto tam pracuje, nawet jeśli wykonuje jakąś drobną robotę. Jak byłem teraz w Singapurze na reklamie z Joanną Jędrzejczyk i miałem ekipę z Malezji od dokumentacji – ci fixerzy byli swoją drogą super – to była taka sytuacja, że szukałem czegoś w telefonie i jeden z nich stanął nade mną z parasolem, żeby mi słońce nie świeciło w ekran. Ziom, to miłe, ale nie czułem się z tym dobrze. I jeszcze jedno – totalnie zależy mi, żeby nikt nie powiedział o mnie, że mi wybuchło ego.

Jego grafik jest mocno zapchany, ale Maciek dobrze się z tym czuje. Nie chodzi tu o pracoholizm. Ani o to, żeby jak najdłużej jechać tym hypetrainem.

Zacząłem w okresie pandemii, a potem wybuchła wojna. I pomyślałem, że chcę dużo kręcić, bo nie wiem, ile jeszcze będę mógł to robić. Nie wiem niczego. To może abstrakcyjne, ale wojna sprawiła, że chcę pracować jak najwięcej.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Współzałożyciel i senior editor newonce.net, prowadzący audycję „Nevermind” w newonce.radio. Najczęściej pisze o kinie, serialach i wszystkim, co znajduje się na przecięciu kultury masowej i spraw społecznych.
Komentarze 0