Tygodniówka #1. Cierpienie za miliony. Rekordy to nie tylko specjalność Liverpoolu

Zobacz również:Milik i Piątek. Przegrani meczów kadry, którym teraz będzie tylko trudniej
2020 Australian Open - Day 5
fot. Mike Owen/Getty Images

W każdy piątek – podsumowanie tego, co działo się w światowym sporcie w ciągu minionego tygodnia. Subiektywny przegląd wydarzeń autorstwa Przemka Rudzkiego. Tylko na newonce.sport

Karierę tenisową zakończyła Caroline Wozniacki i trzeba przyznać, że była to piękna podróż Dunki, która przez 70 tygodni utrzymywała się jako numer 1 na liście WTA. Na koniec ludzie spojrzą tylko na jej konto, tak jest zresztą zawsze, gdy sportowca chce się sprowadzić do maszyny zarabiającej pieniądze, co w tenisie akurat nie jest trudne. Ale pod jednym warunkiem – grasz w niego wybitnie.

Ci, którzy zazwyczaj liczą cudzą forsę nie mieli ani tyle umiejętności, ani tak dużo determinacji, a czasem rodziców, którzy szaleńczo popchnęli ich do sportu, bo przecież nikt nie uwierzy, że marzeniem małej dziewczynki jest granie w tenisa, zamiast zabawy lalkami z koleżankami.

Wozniacki powiedziała na łamach Guardiana, że pierwszych wywiadów udzielała jako kilkulatka. Jej życie było czymś abstrakcyjnym od początku. Podróżą w kosmos. Na szczęście okazała się świetna w tym co robiła i może w wieku 29 lat przejść na emeryturę z 35 milionami dolarów zarobionymi na kortach. Ale zanim pozazdrościcie jej majątku, musicie pamiętać, że rezygnacja taka mogła być spowodowana tylko jedną rzeczą – stanem zdrowia. Cierpiąca na okropny, permanentny ból Caroline, spowodowany reumatoidalnym zapaleniem stawów, odzyska teraz życie, które zabrał jej sport. Jeśli nie wiecie, o czym mowa, zerknijcie na Agnieszkę Radwańską. Polka, która w końcówce kariery też mocno odczuwała problemy zdrowotne, wreszcie żyje pełną piersią. Bawi się, odpoczywa, a tenis staje się powoli odległą historią. Najgorsze są pierwsze dni, ta pustka, którą trzeba jakoś wypełnić. Nie jest to jednak chyba aż tak wielkie wyzwanie, bez przesady.

Historia duńskiej sportsmenki to również opowieść o inspirującej miłości. Dwa lata temu Wozniacki chciała kończyć karierę, ale nowy partner przekonał ją po zaręczynach, by spróbowała sięgnąć jeszcze po swoje największe marzenie – wygrać Wielkiego Szlema. Wyniszczona kontuzjami, zniechęcona do sportu tenisistka zebrała się w sobie, zaczęła marsz w górę i triumfowała w Australii.

Tenis to nie tylko mecze, ale przede wszystkim podróże. Mieszkanie w hotelach, samoloty, kalendarz wypełniony po brzegi turniejami, jedna, wielka logistyka. To jedna z dyscyplin sportu wymagających najwięcej poświęceń, jeśli chcesz utrzymać się na topie. Caroline przegrała z bólem, ale zdążyła zaszczepić tenis w młodych ludziach w Danii, juniorzy z tego kraju dochodzą na szczyty światowych list w swoich kategoriach. Jej przykład pokazuje, że warto czasem spojrzeć na sportowców z największych aren inaczej. Jak na ludzi. Bo to w gruncie rzeczy zwykli ludzie, tylko mają więcej kasy.

***

A skoro o dużych pieniądzach. Raper Stormzy nie może przeboleć, że znakomicie opłacani ludzie Ole Gunnara Solskjaera robią sobie pod jego opieką cyrk z Manchesteru United. Fan Czerwonych Diabłów nie może już patrzeć na „popisy” drużyny, która w tygodniu przegrała z Burnley na Old Trafford 0:2. Tytuł jego płyty „Heavy is the Head” jest tutaj idealną metaforą do wyczynów MUTD, tracącego do pierwszego w lidze Liverpoolu 33 punkty w styczniu. Nie chcę dobijać kibiców Manchesteru, ale Liverpool ma jeszcze jeden mecz zaległy...

***

AC Milan v SPAL - Coppa Italia
fot. Alessandro Sabattini/Getty Images

Zimowe okna transferowe nigdy nie były czymś, co rozpalało zmysły fanów. Największa kasa wydawana jest przez kluby latem, zimą (co to w ogóle za zima?) to raczej uzupełnianie niż budowanie. Kibiców w Polsce interesuje to, gdzie zagra Krzysztof Piątek, a ja zastanawiam się raczej, gdzie dokładnie przebiega granica pomiędzy cierpliwością a ryzykiem. Przypomina mi się sytuacja Jana Bednarka, który w Southampton był zawodnikiem rezerwowym, a czasem siadał na trybunach. I kiedy w głowie zaczęły mu się kłębić – co naturalne – myśli o odejściu na wypożyczenie, nawet do niższej ligi, nagle dostał drugie życie. Nowy menedżer Ralph Hasenhuttl dał mu szansę i Polak ją wykorzystał. Nigdy nie wiesz, co na ciebie czeka w świecie futbolu.

Piątek pewnie w końcu zmieni klub. Ale dziś w grze jest kilka opcji, a największa determinacją napastnika po prostu odejście z Milanu. Jego kariera w ostatnich dwóch latach to coś wykraczającego poza granice ludzkiej wyobraźni. Od chłopaka z Cracovii po transfer do Mediolanu, gdzie szybko przekonał się, ile znaczą czerwono-czarne barwy, a bez względu na aktualną pozycje Milanu w europejskiej piłce, koszulka tego klubu wciąż jest ciężka. I daleki byłbym od stwierdzenia, że za ciężka dla Piątka. Piłkarze znajdują się często na sinusoidzie. Są uwielbiani, gdy dobrze im idzie, w przypadku napastnika wystarczy kilka meczów bez gola, by wieszać na nim psy. W kwestii Piątka najbardziej przeraził mnie fakt, iż to polscy fani, często ci sami, którzy go tak szybko pokochali, zdeprecjonowali go potem najbardziej.

Jednak jako że już dość dawno przestało mnie kompletnie interesować, co na dany temat sądzi anonimowy człowiek, radziłbym to samo uczynić Piątkowi. Nasze życie jest tylko w naszych rękach, na koniec wokół nas zostaje garstka osób, cała reszta to piewcy noszący w kieszeniach maski. I wyciągną je przy najbliższej okazji. Jedyne w co warto wierzyć, to własna, ciężka praca. Ona, bez względu na zmieniające się warunki otoczenia, da nam spokój, stabilizację, pieniądze i szacunek tam, gdzie go naprawdę oczekujemy.

Zbyt gwałtowne wybuchy miłości szybko gasną, powinni pamiętać o tym wszyscy piłkarze. Warto też odrzucać pokusy, niecierpliwość i napady złości. Przekonał się o tym kilka lat temu wielce utalentowany napastnik Saido Berahino. Snajper West Bromu dostał ofertę od Tottenhamu, ale macierzysty klub go nie puścił. Piłkarz obraził się, publicznie oświadczył, że już nigdy nie zagra dla The Baggies. Nie poradził sobie z tą sytuacją, co przyznał na łamach BBC. Po 20 golach w sezonie 2014-2015 zostały wspomnienia. Berahino próbuje odbudować się w Belgii. Zanim tam trafił miał problemy z psychiką, przygotowaniem fizycznym, nie przeszedł testów antydopingowych i prowadził po pijaku. Żył niespełnionym transferem, zamiast po prostu strzelać dalej gole. Nie on pierwszy i nie ostatni.

***

Liverpool Jurgena Kloppa bije niesamowite rekordy i już tylko dziewięciu meczów brakuje The Reds, by dopaść kosmiczny wynik Arsenalu sprzed lat – 49 spotkań bez porażki w lidze. Znalazłem jednak ciekawszy rekord, o którym pisał w tygodniu „The Times”. 111 meczów bez porażki – oto wynik szachowego króla Magnusa Carlsena. Liczący tyle samo lat co Wozniacki Norweg nie daje się nikomu pokonać, nawiązując do wyczynów wielkich szachowych magów, a niedawno zremisował starcie, w którym stracił królową. Numer jeden w światowym rankingu szachowym nie tak dawno zasłynął wśród kibiców... piłki nożnej, zajmując przez jakiś czas pierwsze miejsce w ogólnoświatowej klasyfikacji w popularnej grze Fantasy Premier League. A co jeśli Manchester United zatrudnił nie tego Norwega?

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz Canal+. Miłośnik ligi angielskiej, która jest najlepsza na świecie. Amen.