Widzieliśmy już dokument o Quebonafide. I co? I mamy poczucie lekkiego niedosytu

Zobacz również:2020 najgorszym rokiem ever? Dla tych polskich raperów, raperek i producentów jest wyjątkowo dobry
QRPFfot20-1.jpg

Szkoda, bo podróż w poszukiwaniu inspiracji i własnego ja to potencjał na świetną historię.

Powiedzieć, że Kuba nie jest medialny, to nic nie powiedzieć. Jeszcze przed premierą ROMANTIC PSYCHO wielu zastanawiało się: czy Que może być w formie po tak długiej przerwie? Czy w ogóle będzie w stanie wrócić do muzyki, skoro osiągnął już wszystko? Dzięki prawie czterdziestominutowemu dokumentowi dowiedzieliśmy się, że on sam miał z tym spory problem.

Romantic Psycho Film nie do końca jest obrazem o powstawaniu tegorocznej płyty. Nie do końca, bo istotnie  Quebo poszukuje w swojej podróży inspiracji i pomysłów na nowy album. Nie doczekacie się tu jednak ani obecnych na płycie gości, ani wielu scen z powstawania poszczególnych kawałków. Co najważniejsze, nie doczekaliśmy - niestety! - się żadnego behind the scenes z akcji wizerunkowej, jaka towarzyszyła promocji krążka. Film prezentuje jedynie początkowe stadium tworzenia albumu. Quebo w towarzystwie Krzy Krzysztofa przemierza świat od Jeziora Bajkał po Los Angeles, szukając nowego kierunku muzycznego i własnej tożsamości. Otrzymujemy jedynie skrawki, pierwsze iskry rozpalające proces twórczy.

I tu jest problem, bo wszystko dzieje się na tyle szybko, że trudno skupić się na jednym epizodzie. Przez 37 minut przejeżdżamy z Warszawy przez Moskwę, Irkuck w pakiecie z jeziorem Bajkał, Pekin, pustynię Gobi i Los Angeles. Brakuje tylko momentu na oddech i refleksję. Może po prostu ten film powinien być dużo dłuższy?

QRFPfot29-1024x768.jpg

A może był w tym jakiś sprytny zabieg narracyjny – w pewnym momencie filmu Quebo i Krzy Krzysztof leżą rozłożeni na pustyni Gobi, a ten drugi stwierdza: za dużo bodźców, już nie ma co zrobić wrażenia. Na ekranie też jest ich za dużo, są zdecydowanie zbyt stłoczone. Rodzi to paradoksalną sytuację: z jednej strony wszystko jest upchane, z drugiej - ta wielka podróż ujęta w tak krótkim formacie wywołuje delikatny niedosyt.

Jasne, szczątkowa oś istnieje – Kuba przez dwa lata nie napisał tekstu i szuka sposobu, jak wrócić do rapowania. Przy okazji próbuje zmierzyć się z własnym charakterem i życiem totalnym, które cały czas próbował osiągnąć. Poza tym brakuje jednak historii związanych z samymi miejscówkami i tym, jak na niego wpłynęły. Każda z nich przecież aż prosi się o pokazanie większej głębi. Przecież można było też przepracowywać kryzys twórczy w domu, a jednak Quebo zdecydował się na wyjazd.

QRFPfot28-1024x768.jpg

Przez cały film da się wynaleźć dwa takie rodzynki: moment, w którym chłopaki spotykają grupę studentów medycyny z Polski w pociągu, zaprzyjaźniają się i całą trasę cisną w karty pod wódeczkę oraz spotkanie z mongolskim tubylcem, który częstuje protagonistów wódką domowej roboty. Te dwie sceny nadały produkcji ludzkiej twarzy. Gdyby nie one, to wszystkie piękne scenografie mogłyby zostać dodane w postprodukcji. Mamy wrażenie, że Quebonafide: Romantic Psycho Film dużo lepiej sprawdziłyby się jako dokument w formie serialu. 5 odcinków, każdy poświęcony innej miejscówce odwiedzonej podczas trasy Kuby i Krzyśka... Może udałoby się też uchwycić więcej historii powiązanych z danymi lokalizacjami?

Jakby co - pomysł oddajemy za darmo.

Quebonafide: Romantic Psycho Film będziecie mogli zobaczyć podczas 17. Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity. Ten odbędzie się w siedmiu różnych miastach (Warszawa – 4-13 września, Gdynia – 9-18 września, Wrocław – 4-13 września, Katowice – 4-13 września, Bydgoszcz – 5-13 września, Lublin – 7-13 września i Poznań – 4-13 września). newonce.net jest patronem medialnym wydarzenia.

Podziel się lub zapisz
Autor tekstów, których tematyka krąży wokół wydarzeń popkulturowych - również tych w cyberprzestrzeni, czyli dotyczących premier najnowszych gier i wydarzeń ze świata esportu.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.