Wyrzut sumienia Jose Mourinho, czyli Shaw must go on. Najpierw napędził Manchester United, teraz jest turbiną reprezentacji Anglii

Zobacz również:Piękne kulisy kadry Manciniego. 12 rzeczy, których dowiedzieliśmy się po serialu „Sogno Azzurro”
fot. Eddie Keogh - The FA/The FA via Getty Images

W ciągu siedmiu lat Luke Shaw zagrał w angielskiej kadrze 14 meczów. Cztery z nich na Euro 2020. Te najważniejsze przed nim, za chwilę półfinał mistrzostw Europy przeciwko Danii, a po nim być może finał. 25-latek ma za sobą świetny sezon w koszulce Manchesteru United i potwierdza to w drużynie Garetha Southgate’a. Jeśli Anglia spełni swój sen o złocie, Shaw będzie jednym z głównych architektów sukcesu.

Przychodził na Old Trafford jako jeden z wielu talentów wychowanych w Southampton. W czasie gry na St. Mary’s lewy obrońca zasłynął z rajdów, dośrodkowań, niesamowitego przyspieszenia i nienagannej techniki. 27 mln funtów, które zapłacił za niego Manchester United w roku mundialu w Brazylii, gdzie zaliczył zaledwie jeden występ, wydawało się dobrą inwestycją. Ale kariera Shawa wyhamowała. Ostatni rok to jednak powrót do ustawień wyjściowych i dołożenie do tego spokoju, doświadczenia i przede wszystkim – liczb. Ale już wcześniej wysłał sygnały, że niektórzy przedwcześnie go skreślili. Przecież w kampanii 2018-19 został wybrany najlepszym piłkarzem MUTD.

GNIEWNI SZESNASTOLETNI

W zespole Świętych debiutował meczem przeciwko Millwall, w Pucharze Anglii, mają 16 lat. Poszedł tym samym w ślady innych diamentów z St. Mary’s – Garteha Bale’a, Theo Walcotta czy Alexa Oxlade’a-Chamberlaina.

W Southampton zasłynął m.in. tym. że zaliczył 67 spotkań i nie zdołał strzelić ani jednego gola, ale to oddaje idealnie naturę Shawa (oczywiście także pozycję, na jakiej występuje) – od początku kariery harował na innych.

Na Euro 2020 zanotował już trzy asysty. Dwa jego podania otwierały kolegom drogę do bramki w meczu przeciwko Ukrainie, gdy Anglicy zdemolowali ćwierćfinałowego rywala (4:0). Wydaje się, że kwestią czasu jest pobicie przez niego rekordu Davida Beckhama – były pomocnik Manchesteru United na dwóch turniejach o mistrzostwo Europy, w 2000 i 2004 roku, zaliczył pięć asyst.

CENIONY WYŻEJ NIŻ BRUNO

W 2015 roku świat Shawa legł w gruzach. Podczas wyjazdowego meczu pucharowego z PSV doznał paskudnego złamania nogi. Kontuzja wymagała tak długiej rehabilitacji, że na boisko wrócił dopiero na start sezonu 2016-17.

I od razu zabrał się do nadrabiania straconego czasu. Nabrał masy mięśniowej, ale w taki sposób, że nie zatracił najważniejszego atutu – szybkości i naturalnego ciągu na bramkę. W Manchesterze United spisywał się w minionych rozgrywkach tak znakomicie, że coraz częściej pojawiały się głosy o ponownym powołaniu do kadry. Licznik zatrzymał się na ośmiu występach, by wreszcie, po dwuipółletniej przerwie, Shaw ponownie założył narodowe barwy. Czasu do Euro było bardzo mało, był bowiem marzec. Ale Southgate docenił pracę wykonaną na boiskach Premier League. Podobnie jak piłkarze z Old Traford, którzy to właśnie Luke’a, nie Bruno Fernandesa, uznali za najlepszego gracza sezonu. Jego kreatywność weszła na zupełnie inny poziom. Z łatwością stwarzał kolegom kolejne okazje, ustępując ostatecznie w tej klasyfikacji tylko Trentowi Alexandrowi-Arnoldowi.

MARZENIE O CHELSEA

Bez tak wysokiej formy Shawa nie byłoby z pewnością wicemistrzostwa Anglii dla United. Ale obrońca nie zamierza odlatywać. Jest świadom tego, że w szatni na Old Trafford dzisiaj to inni piłkarze, mając jakikolwiek problem, mogą przyjść do niego. Wynika to nie tylko z kilkuletniego stażu, ale również empatii reprezentanta Anglii.

Shaw dorastał w Londynie i marzył o grze w Chelsea. To był klub jego dzieciństwa. Nie udało się, The Blues nie przyjęli chłopca do akademii i musiał szukać szczęścia gdzie indziej. Dla ośmiolatka to był duży cios. W Southampton jednak coś w nim dostrzeżono. Zadziorność, niesamowitą wolę walki. Okazało się, że jest tak dobry, iż w wieku piętnastu lat zaczął występować w zespole U-18.

Kiedy zadebiutował w pierwszym zespole, momentalnie pojawiła się kolejka chętnych, wśród nich Chelsea. Święci grali wówczas w Championship i nie zamierzali sprzedawać rodowego srebra za 4 miliony funtów. Warto było czekać.

WOJNA NA SŁOWA Z MOURINHO

Kiedy Shaw grał na bardzo wysokim poziomie, tak jak w sobotni wieczór przeciwko Ukraińcom, kibice United nazywali go niekiedy pieszczotliwie „Shawberto”, nawiązując do fenomenalnego Brazylijczyka Roberto Carlosa. Po awansie do ćwierćfinału ten ostatni wrzucił w mediach społecznościowych Anglika komentarz – kilka emotek z klaszczącymi dłońmi. Najlepsi w historii tej dyscypliny zaczynają zauważać formę Shawa.

Nie byłoby tego, gdyby nie Ole Gunnar Solskjaer. Norweg słynie z dialogu z piłkarzami, traktuje ich w partnerski sposób, jest zupełnym przeciwieństwem Jose Mourinho, który często krytykował Shawa. Obrońca czuł, że jego talent jest zablokowany, a zapora tkwi w głowie, ale trudno, by było inaczej, skoro twój menedżer publicznie rozjeżdżał cię walcem.

Nawet podczas tego turnieju Mourinho nie szczędził cierpkich słów pod adresem byłego podopiecznego. Trener Romy stwierdził, że jego dośrodkowania ze stałych fragmentów są dramatycznie słabe, na co Shaw odparł, że widocznie cały czas siedzi w głowie Portugalczyka, że ten nie potrafi przestać o nim myśleć.

Dziennikarze polubili tę wojenkę. Kiedy Anglia awansowała do najlepszej czwórki w Europie, a Mourinho znów wspomniał na temat Shawa – tym razem ciepło, że „jest coraz lepszy”, obrońcy nie chciało się już do tego odnosić. – Jose musi pójść dalej – ironizował wcześniej, odnosząc się do tego, że portugalski menedżer wciąż o nim mówi.

MIŁOŚĆ DO SAKI

Jedno jest pewne – Shaw to chyba największy wygrany przesunięcia Euro o rok. W czerwcu 2020 roku nie byłby raczej w kręgu zainteresowań selekcjonera, a tym samym nie mógłby odegrać ważnej roli w kadrze.

– Radość z gry i pewność siebie, te dwie rzeczy musisz ze sobą zabrać na boisko – mówił w wywiadzie dla Sky Sports i dodawał coś o poczuciu własnej wartości, wierze, że potrafisz. – To właśnie teraz czuję – twierdził.

Powinien jeszcze dodać coś o zaufaniu ze strony trenera. W klubie i w reprezentacji pracuje z podobnymi typami szkoleniowców. Spokojnymi, zrównoważonymi, takimi jak on sam. Kiedy może spokojnie porozmawiać z trenerem na temat zadań, swojej roli w czasie meczu, taktyce, współpracy z partnerami, momentalnie oddaje im to, o co go poproszą.

Młodsi koledzy z zespołu, czy to MUTD, czy reprezentacji, zawsze mogą liczyć na jego wsparcie. Jak Bukayo Saka, o którym powiedział: – Szczerze? Kocham go. Byłoby wspaniale mieć takie dziecko.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz Canal+. Miłośnik ligi angielskiej, która jest najlepsza na świecie. Amen.