Reprezentant Serbii Aleksandar Katai został w piątek wyrzucony z Los Angeles Galaxy z powodu rasistowskiego wpisu na Instagramie swojej żony. To pierwszy taki przypadek w historii Major League Soccer.
Korespondencja z USA
David Beckham, Landon Donovan, Robbie Keane, Steven Gerrard, Ashley Cole, Zlatan Ibrahomivić… Przeróżni piłkarze wpisywali się L.A Galaxy do historii MLS, głównie ze względu na wybitne osiągnięcia na boisku. Aleksandar Katai przejdzie do niej z zupełnie innej, znacznie mniej chwalebnego powodu. 29-letni reprezentant Serbii (dziewięć oficjalnych występów, w tym trzy w ostatnich eliminacjach mistrzostw Europy) to futbolowy obieżyświat. Grał w Crvenej Zveździe, OFI Kreta, Alaves, miał też nieudany epizod w Olympiakosie Pireus. W 2018 roku podpisał kontrakt z Chicago Fire, gdzie strzelił 10 goli w 43 meczach, stając się wyróżniającym się zawodnikiem zespołu. W ubiegłym sezonie grał wspólnie z Przemysławem Frankowskim, często na tym samym skrzydle, więc obaj sporo ze sobą na boisku współpracowali.
Zimą odszedł do Los Angeles Galaxy, gdzie podpisał bardzo dobry kontrakt - gwarantujący mu zarobki w okolicach 1.4 miliona dolarów, najwięcej w karierze. W Południowej Kalifornii wiązano z nim duże oczekiwania. Miał zastąpić jednego z ulubieńców publiczności Francuza Romaina Alessandriniego, byłego gracza Olympique Marsylia, który wyemigrował do Chin. Zdążył zagrać w obu meczach przed zawieszeniem rozgrywek ze względu na epidemię koronawirusa. Więcej już jednak nie zagra - przynajmniej nie z koszulką Galaxy na plecach…
Dlaczego? Ponad tydzień temu w Minneapolis czarnoskóry George Floyd został bestialsko zamordowany przez policjanta Dereka Thauvina, czemu przyglądało się bezczynnie trzech mundurowych kolegów. To doprowadziło do szerokiej fali protestów, a następnie zamieszek w USA. W samym Los Angeles w ubiegły weekend splądrowano sklepy w niektórych dzielnicach, zupełnie jak (choć w mniejszym zakresie) w trakcie słynnych napięć na tle rasowym w roku 1992. Widząc to Tea Katai opublikowała na Instagramie zdjęcie policjantów atakujących grupę protestujących z napisem: "Ma pobij govna bre!" ("Zabijcie te gówna!"), a także zbliżenie jednego z uczestników zamieszek wynoszącego ze sklepu pudełko z butami, podpisane "Black Nike Matter" - parafrazując z popularnym hasłem "Black Lives Matter", będącym głównym sloganem protestów. W innym komentarzu nazwała tłum "obrzydliwym bydłem".
W mediach społecznościowych rozpętało się prawdziwe piekło. Oburzeni kibice, dziennikarze, sportowcy domagali się silnej reakcji ze strony klubu. Kilka godzin później ukazało się oficjalne oświadczenie Los Angeles Galaxy, w którym czytamy: "LA Galaxy stanowczo potępia te wpisy i zażądało ich natychmiastowego usunięcia. Nasz klub zdecydowanie przeciwstawia się rasizmowi każdego rodzaju, również takiemu, który sugeruje przemoc albo obraża tych domagających się równości bez podziału na kolor skóry. Stoimy za mniejszościami rasowymi, zwłaszcza społecznościami czarnoskórymi, które protestują przeciwko systemowemu rasizmowi, nierówności społecznej, bigoterii i przemocy."
Na profilu instagramowym Tei zaczęły wpisywać się setki oburzonych internautów, więc kilka godzin później zmieniła ona ustawienia i uczyniła konto prywatnym.
Jednocześnie jej mąż - widząc, że sytuacja wymyka się z pod kontroli - wydał własne oświadczenie w czwartek wieczorem. - Wpisy dokonane przez moją żoną w mediach społecznościowych są nie do zaakceptowania. Nie podzielam takich poglądów, ani nie toleruję ich w swojej rodzinie. Rasizm, zwłaszcza wymierzony z osoby o czarnym kolorze skóry, jest obecny nie tylko w Stanach Zjednoczonych i w Europie, ale na całym globie. Stanowczo potępiam białą supremację, rasizm i przemoc względem mniejszości etnicznych. Black Lives Matter. To jest błąd ze strony mojej rodziny i biorę za niego pełną odpowiedzialność. Zapewniam, że podejmiemy odpowiednie kroki, aby uczyć się, zrozumieć, słuchać i wspierać członków czarnoskórej społeczności. Rozumiem, że zajmie dużo czasu odzyskanie wsparcia ze strony mieszkańców Los Angeles. Jestem zdeterminowany, aby wyciągnąć wnioski z tych błędów i być lepszym adwokatem równości społecznej w przyszłości. Przepraszam za ból, który te wpisy spowodowały rodzinie LA Galaxy i wszystkim walczącym z rasizmem - napisał piłkarz.
Szefowie klubu rozmawiali z Kataiem jeszcze w czwartek po treningu, a w spotkaniu brał udział także trener zespołu, słynny Argentyńczyk Guillermo Barros Schelotto oraz generalny menedżer Dennis Te Klose. Dzień później Galaxy wydali lakoniczny komunikat, że kontrakt rozwiązano za porozumieniem stron. Dodano także informację, że "klub nie będzie miał żadnych zobowiązań finansowych wobec piłkarza". Łatwo więc policzyć, że chwila głupoty ze strony małżonki kosztowała serbskiego skrzydłowego ponad milion dolarów.
Prezes Galaxy Chris Klein, w przeszłości czołowy zawodnik drużyny, grający w pomocy m.in z Beckhamem, powiedział w rozmowie z "Los Angeles Times": - Wierzymy, że jesteśmy klubem, który reprezentuje naszych piłkarzy, naszych kibiców i naszą społeczności. Dlatego ta decyzja wcale nie była trudna. Musimy bronić naszych wartości. Po czym dodał: - Alex miał poczucie winy i skruchy. Wszyscy popełniają błędy. Na sam koniec musimy jednak brać pod uwagę nasze wartości i to, co klub reprezentuje.
W piątek pod stadionem zjawili się protestujący z transparentem "Nie chcemy rasistów w naszym klubie" i przekreślonym numerem siedem na koszulce. Los Serba był już jednak przesądzony. Jak teraz wygląda jego przyszłość? - W MLS jest już skończony. Nikt go tutaj nie zatrudni ani dziś, ani jutro, ani kiedykolwiek w przyszłości - powiedział nam wczoraj działacz innego klubu.
Katai jest więc do wzięcia z kartą na ręku, ale również z gigantyczną plamą w życiorysie. Wniosek dla piłkarzy z całego świata? Lepiej pilnujcie swoich małżonek, gdyż ich nieprzemyślane wygłupy mogą was drogo, ale to bardzo drogo kosztować…
