10 polskich rapowych płyt z pierwszego półrocza 2020, do których najczęściej wracamy

Zobacz również:2020 najgorszym rokiem ever? Dla tych polskich raperów, raperek i producentów jest wyjątkowo dobry
quebonafide3.jpg

Każda z tych płyt sprawia, że choć trochę lepszym okiem patrzymy na 2020. I niech to już będzie wystarczającą rekomendacją.

Na wstępie przyznamy, że wybór był niezwykle ciężki. Do dychy za pierwsze sześć miesięcy nie załapały się chociażby albumy Okiego, Szpaka czy Tuzzy, a wypisaliśmy sobie około 30-tki albumów, które też mogliśmy wrzucić i nie byłoby kontrowersji. Ale dziesięć to dziesięć. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy pozycjonować i porządkować albumów od najgorszego do najlepszego – unikniemy w ten sposób niepotrzebnej dyskusji o to, czy płyta x zasługuje na miejsce 8 czy 7. Bo tu nie o cyferki, a muzyczkę chodzi.

1
Barto'cut12 – Sztuczne kwiaty

Rzadko bo rzadko, ale zdarzają się w polskim rapie płyty, które nie mają prawa zostać tak docenione, jak zasługują – a to dlatego, że jest na nie niestety za wcześnie. Tak właśnie należy określić sytuację Sztucznych kwiatów Barto'cuta aka Barto Katta, dla których nawet powiedzenie czysty allschool byłoby policzkiem. Mamy tu bowiem do czynienia z muzyką, która brzmi jakby przybyła do nas z przyszłości. Klasyczne elementy - takie jak choćby cuty i skrecze - idą tu ramię w ramię z odrealnionym, robotycznym flow, awangardowymi, narkotycznymi tropami i wpisanym w każdą sekundę j***niem systemu w wersji DIY. Hipnotyzująca rzecz. Krzysiek Nowak

2
JWP/BC – Koledzy

Niedawno pisaliśmy już w nagłówku tekstu: takie krążki pozwalają nam przypomnieć sobie, za co tak właściwie pokochaliśmy rymy i bity. Ten zbiór bardzo luźno ułożonych, ale piekielnie dobrze napisanych i jeszcze lepiej zarapowanych miniatur to the realest hip-hop; Ero, Kosi, Łajzol i Siwers mają tu niepozowaną charyzmę, graniczną wręcz pewność siebie i jeszcze inwentarz skilli, którym mogliby obdarować lwią część naszej sceny. Co najważniejsze, Koledzy to (jak na obecne realia) album bardzo długi, ale nawet przez minutę nie za długi – a przy godzinie muzyki jest to być może największy z możliwych komplementów. Krzysiek Nowak

3
Kabe – Albinos

Dlaczego mamy tu jedynie osiem krótkich kawałków?! Należałoby jednak dodać, że jeśli już wydawać materiały zawierające niemal same znane tracki, to tylko takie. Po wypuszczeniu Albinosa Kabe ma pełne prawo rozsiąść się w fotelu ze szklanką łychy i słusznie poczuć się jak rookie of the year. Jego trapowy lot nie znajduje punktu odniesienia w Polsce, bo nie podpatruje USA, Niemiec czy Francji – on po prostu rapuje jak marsylczyk, który przy okazji ma nadwiślański język w małym palcu. Komu jak komu, ale jemu należy życzyć kariery zagranicznej. Krzysiek Nowak

4
Łona i Webber – Śpiewnik domowy

Gdyby ci ludzie nie istnieli, trzeba byłoby ich jak najszybciej wymyślić, bo bez nich nasz rap byłby dużo bardziej koślawy. Minęły już – wliczając Wiele CT – ponad dwie dekady ich wspólnej działalności, a paliwa w baku jakby zupełnie nie ubywało. Śpiewnik domowy to kolejna pozycja, która każe się zastanowić, czym jeszcze zaskoczą nas szczecinianie; tym razem wzięli się naraz za bary ze światowymi, multikulturowymi tropami i z wybitnie lokalnymi, niekoniecznie łatwymi tematami, a to zaowocowało uchwyceniem czegoś, co moglibyśmy śmiało nazwać polską duszą. Wielkość i osobność w praktyce. Krzysiek Nowak

5
Rasmentalism – Geniusz

Droga artystyczna, którą w ostatnich latach podążyli Ras i Ment, raczej nie spodobała się ich twardogłowemu fanowi, za to pozwoliła znaleźć nowy kolor w twórczości. Nie lepszy, nie gorszy, po prostu nowy. Zwieńczeniem dłuższego procesu został Geniusz, który jest dopracowanym rasmento-flirtinismem pod względem muzycznym i zarazem ciężkim emocjonalnie przelotem w warstwie tekstowej. Czy ten album jest przecinkiem, czy też może kropką w historii tego długoletniego duetu – dowiemy się pewnie niebawem. Nawet jeśli tym drugim, to dostaliśmy ładną klamrę. Krzysiek Nowak

6
Quebonafide - ROMANTIC PSYCHO

Oj, ile było zawirowań wokół tego albumu – akcja marketingowa ze zmianą wizerunku, jednocześnie niepokojący i intrygujący klip do JESIENI, występ w Dzień Dobry TVN, a w końcu wysyłka chałupniczego, nawiązującego do maksymalnie podziemnych czasów albumu. Gdy już jednak w naszych głośnikach wybrzmiała SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ, wiedzieliśmy, że wrócił stary, dobry Quebo. Wrócił z bardzo różnorodnym ale równym albumem, doskonale dobranymi featuringami (Sokół, Sentino, Smarki) i tracklistą, na której każdy numer to potencjalny hit. Kuba szybuje coraz wyżej, w takiej sytuacji pozostaje tylko oczekiwać na Galaktykę, he, he. Kuba Skalski

7
Białas - H8

Jedyna akcja promocyjna w tym roku, którą pod względem pomysłu można porównać do Quebonafide – tyle, że rozciągnięta w krótszym czasie. Podczas ostatniej edycji SBM Festivalu kompletnie znikąd pojawił się nowy minialbum Białasa, przerywany krótkimi wstawkami narracyjnymi – wszystko w formie zgrabnego video. Najważniejsza jest jednak wartość muzyczna – tutaj znany głównie z panczlajnerskiej i braggowej przewózki MC zaskoczył nas, rozliczając się z problemem alkoholizmu, błędami przeszłości i złego podejścia do ludzi. Bardzo, bardzo osobista płyta i mocne katharsis dla autora, który przez długi czas był nieobecny w mediach. Kuba Skalski

8
Kukon x Magiera - Afera

Niezależnie od zawirowań wokół postaci Kukona, projekt z Magierą to zdecydowanie krążek, na który warto zerknąć. Bity stworzone przez producenta są równie ostre i szybkie jak samochody, o których jego młodszy kolega wspomina przez większość krążka. Stylistycznie Afera leży daleko zarówno od solowych osiągnięć Kukona, jak i projektu Ogrody – jest to zdecydowanie forma z gościnnego występu na ZŁOTYCH GLOBACH u Quebonafide; sztuka uliczno-hustlerska. Po kilkunastu odsłuchach jesteśmy też w stanie wysnuć tezę – jeżeli w Polsce miałoby się pojawić więcej projektów przypominających drill, to Kukon w tej stylistyce mógłby być absolutnym mistrzem. Oczywiście ze świadomością, że... nie jest to drill stuprocentowy. Kuba Skalski

9
PRO8L3M - Art Brut 2

Z nadzieją spoglądaliśmy na zapowiedzi Art Brut 2, mając jeszcze w pamięci, jakiego doboru sampli panowie użyli przy konstruowaniu warstwy muzycznej oryginalnej odsłony. I tak, polskie rzeczy wróciły na krążku w pełnej krasie: Majka Jeżowska, Wanda i Banda czy doskonały follow-up do Taty Dilera Kazika w numerze BMK. Dobra odmiana po nieco bardziej elektronicznie brzmiących poprzednich krążkach duetu. Nie zawodzą nigdy. Kuba Skalski

10
Mata - 100 dni do matury

Album równie doceniony, co krytykowany. Młody Matczak przebił się do naprawdę mainstreamowego mainstreamu z Patointeligencją, a sprawę komentowali profesorowie uniwersyteccy, Krzysztof Stanowski czy Jarosław Jakimowicz. Nagle każdy w kraju stał się ekspertem od rapu. Ale nie samą Patointeligencją stoi album – to zjawisko, z którym może się zidentyfikować grupa odbiorców właśnie w wieku Maty; opowieść o trudnej i wyboistej drodze dorastania. Matę po premierze zasypano porównaniami do Łony czy Taco Hemingwaya. Nieco na wyrost, ale przede wszystkim niepotrzebnie. Reprezentant SBM Label wypracował sobie kompletnie indywidualne stillo i przyciągnął nim rzesze ludzi. Kuba Skalski

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.