18 filmów i seriali postapo, które trzeba znać (część 1)

Postapokaliptyczne_Cover.png

To dla tych, którym nie wystarczają Fallout i The Last Of Us. Zwłaszcza że kino i seriale postapokaliptyczne mają piękne tradycje w popkulturze.

Co napędza opowiadanie o apokalipsie? Strach, że wydarzy się w rzeczywistości. Ta lista idealnie to odzwierciedla.

Filmowcy, a producenci to już w ogóle, idealnie czują, kiedy społeczeństwo czegoś się boi. Na powojennych lękach zbudowano niemal cały amerykański horror lat 50. Nie bez przyczyny także wtedy rozkwitło tanie filmowe science-fiction – ludzie dalej obawiali się niezidentyfikowanego zagrożenia, w końcu dobrze pamiętali, że jeszcze parę lat wcześniej bomby latały im nad głowami. Stąd wysyp wszystkich tych uroczych bzdur o dziwacznych przybyszach z kosmosu. Identyczny mechanizm zachodził przy produkcjach opowiadających o apokalipsie i tym, co może wydarzyć się po niej.

Jeśli przyjrzeć się tytułom z poniższego zestawienia, wyraźnie widać dwa przedziały czasowe. Pierwszy to lata 60., 70. i 80., okres Zimnej Wojny, napięć pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim i stałe podsycanie lęku przed tym, kto pierwszy zrzuci na kogo bomby atomowe. A drugi – XXI wiek i strach wywołany wejściem do cyfrowej rzeczywistości, którą, jak spekuluje się do dziś, możemy w pewnym momencie przestać ogarniać. I wychodzi na to, że lata 90. były najspokojniejszym okresem w historii popkultury. Ale my nie o tym.

Oto zestawienie 18 filmów i seriali postapo, które w najlepszym stylu zwizualizowały strachy świata przed tym, że zaraz będzie koniec. Jeśli znacie Fallout oraz The Last of Us i chcecie poznać inne produkcje z nurtu – możecie podarować sobie dwie ostatnia pozycje na liście. Przed wami część pierwsza, obejmująca filmy powstałe przed rokiem 2000.

1
„Planeta Małp” (1968)
planeta malp
fot. archiwum dystrybutora

Kiedy astronauci rozbijają się na nieznanej planecie, uświadamiają sobie, że znaleźli się w miejscu łudząco przypominającym Ziemię – z tą tylko różnicą, że tu rządy sprawują inteligentne małpy, a ludzie pełnią role niewolników. Jeden z pierwszych tak sugestywnych obrazów postapokalipsy w kinie masowym; pierwsze pół godziny, gdy astronauci tułają się po opustoszałej planecie, wprowadza w temat, który popkultura będzie wałkować przez dekady; poczucie pustki i bezradności w zetknięciu się z nowym światem. W tamtych czasach film Franklina J. Schaffnera wybijał się przed szereg znakomitą charakteryzacją (Oscar) i muzyką Jerry'ego Goldsmitha; niepokojąca ścieżka dźwiękowa w 2005 roku została w uznana przez Amerykański Instytut Filmowy za jeden z soundtracków wszech czasów. To w ogóle był świetny moment dla kina gatunkowego – nie dość, że 1968 był rokiem premiery 2001: Odysei kosmicznej Stanleya Kubricka, to jeszcze Planeta Małp i film, o którym zaraz.

2
„Noc żywych trupów” (1968)
noc zywych trupow
fot. archiwum dystrybutora

Taniutki film o zombie (choć z ekranu ani razu nie pada to słowo) trochę niespodziewanie dla jego twórców stał się jednym z horrorów, które zmieniły kino. To nie jest tak, że przedtem nie kręcono filmów o nieumarłych. Ale tutaj inwazja zombie na dom, w którym schronili się przerażeni ludzie, ma rys niemal dokumentalny. Reżyser George A. Romero zrezygnował z ciągłego podkręcania napięcia, pokazując raczej stan beznadziei, w jaki wpadają skłóceni ze sobą bohaterowie, powoli rozumiejąc, że i tak staną się ofiarami zombie apokalipsy. Zresztą zombie odczytywano jako metaforę podzielonej, rozpadającej się Ameryki – nie bez znaczenia jest tu fakt, że Noc żywych trupów kręcono podczas wojny w Wietnamie. Klasyk home invasion i naprawdę ponury film, bez którego nie byłoby The Walking Dead, Resident Evil i innych podobnych.

3
„Chłopiec i jego pies” (1975)
Chłopiec i jego pies
fot. archiwum dystrybutora

Krótko – to tym filmem inspirowali się zarówno twórcy gry Fallout, jak i George Miller, reżyser Mad Maxa. Zarówno w warstwie wizualnej przy przedstawieniu świata po eksplozji atomowego grzyba, jak i potencjalnym zachowaniem tych, którzy przeżyli nuklearną zagładę. Nie jest lekko – tytułowi bohatowie, którzy potrafią się ze sobą porozumiewać (pies ma zdolności telepatyczne), przemierzają pustynię, trafiając na ludzkie skupiska. A tam wola przetrwania za wszelką cenę zniszczyła wszystkie inne podstawowe uczucia, z miłością na czele. W latach 70. Chłopiec i jego pies wywołali skandal swoją mizoginią; seksizmu było w nim tak wiele, że zainterweniował nawet autor książkowego pierwowzoru, Harland Ellison. Ciekawostka – tytułowego chłopca zagrał 26-letni wówczas Don Johnson. A akcja toczy się w roku... 2024, tuż po trwającej jedyne pięć dni wojnie nuklearnej.

4
seria „Mad Max” (1979-2015)
mad max
fot. archiwum dystrybutora

W tym zestawieniu znajdą się jeszcze inne filmy, będące częściami poszczególnych serii, ale tylko w tym przypadku zdecydowaliśmy się wyróżnić całą sagę. Wspaniałe jest to kino, które rozwija się z każdym kolejnym epizodem, choć dwa ostatnie dzieli 30 lat. Od surowego b-movie, przez retro-futurystyczne dramaty sensacyjne, po zupełnie osobne kino akcji, rozpięte pomiędzy niemal malarskim arthouse'em a napierdalanką z silnym, społecznym rysem. A przecież za moment do kin wchodzi Furiosa, o której Hideo Kojima, twórca serii Metal Gear, napisał na X, że to arcydzieło, a cała saga jest jego Biblią. Dlaczego jej autor George Miller nadal nie cieszy się należną mu estymą w świecie kina, nie tylko gatunkowego? Chyba chodzi o to, że pierwsze trzy Mad Maxy były postrzegane głównie jako klasyki kina B.

5
„Stalker” (1979)
stalker
fot. archiwum dystrybutora

Zdecydowanie najcięższa w odbiorze pozycja z tego zestawienia, bo Stalker to przede wszystkim kino filozoficzno-religijne. Tytułowy bohater wkracza do tajemniczej Zony, miejsca odgrodzonego od rzeczywistości, obszaru skażonego i grożącego śmiercią każdemu, kto się z nią zetknie. Po co? Niby znaleźć pewną cenną rzecz, ale najpewniej po to, żeby, wraz z podróżą, móc wejrzeć w głąb siebie, spotkać się z Bogiem, bo tylko w Zonie człowiek może na nowo odzyskać wiarę, nadszarpniętą przez otaczający ją świat. Wybitny radziecki film science-fiction, swego rodzaju all-star game: za kamerą bodaj najlepszy sowiecki twórca w historii, Andriej Tarkowski, a autorami literackiego pierwowzoru, Pikniku na skraju drogi, byli bracia Strugaccy, czołowe postacie literatury fantastycznej. Rzeczywistość dopisała do Stalkera smutną puentę: film kręcono na terenie współczesnej Estonii, blisko silnie zatrutej chemikaliami rzeki. Po kilku latach wielu członków ekipy, w tym reżyser, zmarli na raka – istnieje spore prawdopodobieństwo, że właśnie przez zbyt długie przebywanie w skażonej strefie.

6
„Ucieczka z Nowego Jorku” (1981)
ucieczka z ny
fot. archiwum dystrybutora

Jeśli facet, który nakręcił ten film, zapowiedział, że po ataku na World Trade Center rzuca reżyserię, bo rzeczywistość prześcignęła fikcję, no to żyjemy w ciekawych czasach. Zwłaszcza, że fabuła Ucieczki z Nowego Jorku toczy się w podobnie owładniętym chaosem mieście. Air Force One ulega wypadkowi, prezydent staje się mimowolnym więźniem na wyspie Manhattan (zamienionej w ogromny areszt, z którego nie ma już wyjścia), a w międzyczasie trwają rozmowy pokojowe pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Chinami i Związkiem Radzieckim. Tylko jedna osoba może uratować głowę państwa – i jest nią kryminalista Snake Plissken. Reżyser John Carpenter powtórzył to, co stało się znakiem rozpoznawczym jego Halloween: powolne ujęcia, hipnotyczny klimat, nieustanna atmosfera grozy podbudowana syntezatorową muzyką, której zresztą jest współtwórcą. A przecież Ucieczka z Nowego Jorku była tak naprawdę komentarzem do społecznej sytuacji początku lat 80. Erą wszechobecnej przemocy na amerykańskich ulicach i moralnego zdegenerowania mundurowych, nagminnie nadużywających siły przy interwencjach. Taką dżunglą, gdzie jedynym prawem jest prawo silniejszego, jest właśnie carpenterowski Nowy Jork.

7
„Threads” (1984)
Threads
fot. archiwum dystrybutora

Najsmutniejszy film w tym zestawieniu. Skrajnie sugestywna wizja Anglii po wybuchu bomby atomowej, ale nie mówimy tu o żadnym futurystycznym sci-fi, ale rzeczywistości lat 80. Jak typowy Smith z Sheffield zareagowałby, gdyby w jego mieście wybuchł atom? Właśnie tak. Threads odziera z jakichkolwiek nadziei, odrzuca filmowość jako pewien rodzaj estetycznego romantyzmu. Tu jest tylko śmierć, lęk i rozpacz. Tak wygląda konfrontacja zwykłych, szarych ludzi z apokalipsą, w którą sami nie wierzyli dopóty, dopóki faktycznie się wydarzyła. Być może obecne czasy nie są najlepsze na tego typu seans. A może właśnie odwrotnie – żeby uświadomić sobie, jaką rzeczywistą czkawką może odbić się wymachiwanie atomową szabelką.

8
„Terminator” (1984)
terminator
fot. archiwum dystrybutora

Trzy dekady po premierze jedynki Stephen Hawking zapowiadał przejęcie władzy nad światem przez sztuczną inteligencję w ciągu stu lat - nie zapowiada się, żeby idée fixe Jamesa Camerona miało stracić na aktualności. Wielki wizjoner kina dorastał w cieniu kryzysu kubańskiego, co mogło mieć wpływ na to, że jako dorosły mężczyzna w gorączce ujrzał zarys futurystycznej sagi - tak, Terminator powstał, kiedy Cameron miał wysoką temperaturę. Robot w ciele Arnolda Schwarzeneggera przybywa z przyszłości, żeby zlikwidować matkę chłopca, mającego poprowadzić bunt przeciw maszynom? To brzmi jak zapowiedź Black Mirror, a przecież wydarzyło się w połowie lat 80.

9
„Matrix” (1999)
matrix
fot. archiwum dystrybutora

Wszystko, co w zasadzie powinniśmy napisać o tym filmie z perspektywy 2024 roku, zawiera się w tym tekście. Sprawdziliśmy jeszcze raz z okazji 25-lecia. To dalej jest wielkie, przełomowe kino. Może i nie najlepiej jest żyć w naszych czasach – ale za to dobrze, że wielu tu mogło żyć wtedy, kiedy to arcydzieło było normalnie grane w kinach.

Zobacz także:

50 najlepszych filmów w historii polskiego kina po 1989 roku (MIEJSCA 25-1)

Dlaczego współczesne filmowe hity są aż tak długie?

13 najlepszych filmów od A24 (RANKING)

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Współzałożyciel i senior editor newonce.net, współprowadzący „Bolesne Poranki” oraz „Plot Twist”. Najczęściej pisze o kinie, serialach i wszystkim, co znajduje się na przecięciu kultury masowej i spraw społecznych. Te absurdalne opisy na naszym fb to często jego sprawka.
Komentarze 0