Kryptowaluty są przez swoich ambasadorów promowane niezależnością i zdecentralizowanym charakterem, którego podstawą jest blockchain. Nie zmienia to faktu, że każdy kraj posiadający bank centralny, niezależną gospodarkę oraz walutę (czyli po prostu prawie każdy) musiał w ciągu ostatniej dekady ustosunkować się do cyfrowej rewolucji odmieniającej podejście do pieniądza.
I tak, w większości państw na świecie Bitcoin i Altcoiny uznawane są za dobro barterowe – kupowane i sprzedawane za pieniądze, rodzaj tokenów służących do inwestycji i transakcji. Administracje uznające kryptowaluty postępują praktycznie tak samo – różnicą są jednak oficjalne stanowiska rządów. Bank Jamajki w 2017 roku wydał oświadczenie, w którym entuzjastycznie odnosił się do perspektyw, które niesie za sobą popularyzacja kryptowalut. Najczęstszym zastrzeżeniem ekspertów zarządzających finansami danych państw jest ryzyko powiązane z dużymi wahaniami kursów określonych kryptowalut. Innym popularnym obiektem krytyki jest łatwość w użyciu technologii do prania brudnych pieniędzy. Dane administracje różnie definiują też same kryptowaluty – niektóre uznają je za przedmiot transakcji barterowej, inne, jak np. Wielka Brytania, za obcą walutę nie przypisaną do konkretnego państwa.
Jeden z krajów na świecie można wyróżnić jako prawdziwych entuzjastów kryptowalut. Jest nim umiejscowiony w Ameryce Centralnej Salwador. Na początku września 2021 roku weszła tam w życie ustawa, wedle której Bitcoin stał się tam oficjalnie sankcjonowanym środkiem płatniczym. Już w październiku podano do wiadomości publicznej, że więcej obywateli w tym kraju posiadało kryptoportfele niż konta bankowe. Sponsorowany przez państwo e-portfel Chivo został pobrany przez ponad 46% populacji, czyli ponad 3 miliony osób. Ale w tym samym okresie ledwie 12% mieszkańców wykorzystało Bitcoin do transakcji. Od tego czasu liczby te idą w górę. To wszystko jest inicjatywą prezydenta północnoamerykańskiej republiki – urzędującego od 2019 roku Nayiba Bukele reprezentującego populistyczną partię Nuevas Ideas. Ustawa Bitcoinowa podzieliła społeczeństwo – w dniu jej uchwalenia tysiące ludzi wyszło na ulice by protestować przeciwko potencjalnym konsekwencjom uznania Bitcoina za środek płatniczy. Agencja ratingowa Moody’s oraz inni eksperci z sektora finansowego w większości niezbyt życzliwie zareagowali na tę legislację. Moody’s swoją negatywną opinię argumentowało przede wszystkim ryzykiem.
Bukele się jednak nie cofa i zamierza kontynuować kryptowalutową integrację. W tym roku ogłosił plan budowy Bitcoin City – nowego miasta, które miałoby być zintegrowane z użyciem tokena i stanowić zupełnie nowy typ jednostki urbanistycznej. Na razie jednak nie wiemy nic więcej o planowanej metropolii. Prekursorem dla niego jest zapewne turystyczna osada El Zonte położona na wybrzeżu Salwadoru. W 2019 roku administracja regionu dostała propozycję przyjęcia 100 tysięcy dolarów w kryptowalutach od anonimowego darczyńcy. Warunkiem otrzymania dotacji było przystosowanie swojego systemu ekonomicznego w celu operowania kryptowalutami. Poczynione zmiany sprawiły, że El Zonte jest znane teraz jako Bitcoin Beach.
Nie od dziś liderem w europejskiej cyfryzacji jest Estonia. Bałtycki kraj przekłada zajawę nowymi technologiami również na kryptowaluty. Jednym z aspektów ichniejszych działań jest przyjmowanie płatności w krypto. Służy do tego np. Zonda Pay, czyli regulowana bramka płatnicza. Przyjazny stosunek dla nowatorskich walut ma także Uzbekistan. W 2018 r. ukazał się dekret, który zniósł opodatkowanie kryptotransakcji. Dokument wspierał też operacje miningowe sprawiając, że Uzbekistan stał się całkiem prominentny na mapie producentów kolejnych bloków. Korea Południowa postarała się z kolei o opracowanie systemu, który zredukowałby ewentualne ryzyko oszustwa. Do giełd kryptowalutowych dostęp mają jedynie dorośli, którzy muszą legitymować się prawdziwymi danymi. Dana osoba musi także posiadać konto w tym samym banku, w którym ma je dana giełda. Po stronie tych dwóch ostatnich instytucji leży zweryfikowanie wiarygodności osoby operującej danymi środkami.
Na drugim biegunie znajdują się państwa, które częściowo lub całkowicie zakazują operowania kryptowalutami. Oczywistym przykładem są Chiny. Nie powinno dziwić, że tamtejszy rząd zainteresowany jest przede wszystkim samowystarczalnością i uzależnianiem reszty świata od własnej potęgi gospodarczej. Obce wpływy, nawet zdecentralizowane i niezwiązane z żadnym konkretnym państwem, nie są tam mile widziane. Dlatego jedynym dopuszczonym do obrotu tokenem jest e-CNY, zwany też cyfrowym juanem, którego można używać w Państwie Środka oraz wewnątrz aplikacji posiadanych przez Tencent. Ale od niemal dekady kolejne zmiany legislacyjne zakazują szczegółowo aktywności związanych z wszelkimi innymi kryptowalutami. W 2017 roku zakazano działalności wirtualnych giełd kryptowalutowych w kraju. Do lipca 2018 zamknięto wszystkie 173 platformy zajmujące się tego typu usługami. W tym samym roku prowadzone były aktywne działania mające przeciwdziałaniu kopaniu Bitcoinów i innych zewnętrznych tokenów.
Niektóre kraje zakazały obrotu i dokonywania transakcji za pomocą kryptowalut z powodu obaw o ułatwienia prania brudnych pieniędzy oraz wyłudzeń. Wśród nich znajdują się Maroko oraz Bangladesz. Drugie z tych państwa od lat przeciwdziała podejrzanym transakcjom i surowo każe wszystkich próbujących wprowadzić do obiegu pieniądze pochodzące z nielegalnej działalności. Czasem ciężko doszukać się argumentacji stojącej za zakazem. Tak ma się sytuacja w Nepalu, który zakazał korzystania z kryptowalut w całości oraz Egiptu – tam, kierujące się muzułmańską wykładnią, doradcza rada Dar al-Ifta uznała, że kryptowaluty są haram (zakazane według prawa Islamu).
Być może najciekawsze wytłumaczenie dotyczące nieufności względem całej tej technologii znajdziemy w Kosowie. W malutkim państwie zabroniono kopania kryptowalut ze względu na kryzys energetyczny panujący w kraju. Sytuacja jest szczególnie zaogniona na północy kraju, gdzie Serbowie nieuznający kosowskiej administracji odmawiają zapłaty rachunków za elektryczność. Łatwo zrozumieć dlaczego – wyjątkowo prądożerne, koparki kryptowalutowe nie są tam mile widziane.
Niezależnie od pojedynczych aktów oporu przeciwko kryptowalutowej rewolucji, rynek ten nadal rozwija się dynamicznie i m.in. pewnym krokiem zmierza na podbój budowanych teraz metawersów.
Aby dowiedzieć się więcej o inwestowaniu w cyfrowe aktywa, wejdź na stronę giełdy Zonda, która jest jedną z największych giełd walut cyfrowych w Europie. Firma została założona w 2014 roku i jest regulowana przez estońską jednostkę analityki finansowej (FIU). W serwisie jest do wyboru ponad 60 kryptowalut, ale inwestorzy mogą dokonywać transakcji również przy użyciu tradycyjnych walut, w tym polskiego złotego.
Rynek kryptowalut oraz kryptoaktywów charakteryzuje się wysoką zmiennością. Inwestycja w kryptowaluty i kryptoaktywa wiąże się z wysokim ryzykiem.
Tekst powstał we współpracy z marką Zonda.

Komentarze 0